Skocz do zawartości

Zdjęcie

PROSTE PODEJŚCIE DO DIETY

- - - - -

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
antos098

antos098

    Spam to mój żywioł

  • Aktywny user KFD
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 6576 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miasto:Wrocław

*
POPULARNY

Witam :-)
Postanowiłem napisać o prostych, nie skomplikowanych podejściu do diety. Wiele osób ma z tym problemy, może komuś to pomoże. Artykuł raczej skierowany do osób, które jeszcze się w tym trochę gubią, aczkolwiek i starzy wyjadacze znajdą w tym coś dla siebie :-) temat jak najbardziej pod ogólną dyskusję z zachowaniem kultury wypowiedzi - nie róbmy śmietnika :-) 

1. Czym jest dieta?
Czy dieta jest dokładnym ważeniem posiłków ? NIE
Czy dieta jest sportowym przykazem? NIE 
Czy dieta to 80% sukcesu w sporcie jak nas zewsząd przekonują? NIE
Czy dieta ma być dla nas udręką? NIE 

Więc tak naprawdę czym jest dieta, skoro nie ważeniem posiłków, nie sportowym przykazem i nawet nie 80% sukcesu w sporcie? 

Dieta to nasze odżywianie na codzień i Jan Kowalski ma dietę w postaci drożdżówek,nutelli z białym chlebem i kawy espresso z automatu i neurotyczny fanatyk ryżu z kurą. Lecz czy to oznacza, że Kowalski będzie wrzucał na wagę drożdżówkę? Oczywiście, że nie, ale fanatyczny "kulturysta" będzie odmierzał każde ziarenko ryżu w głębokim przekonaniu, że to zapewni mu lepszą sylwetkę. Oczywiście pewne proporcje odżywiania są konieczne dla progresu, ale niekoniecznie należy to robić niezrozumiale dla większości społeczeństwa i stawać się dziwakiem na własne życzenie, kiedy to okaże się, że na grillu ze znajomymi zapomnieliśmy swojej magicznej wagi by odmierzyć kromkę pieczywa albo gdy nam padną baterie w wadze kuchennej - dietę szlag trafił, depresja...Co ja teraz zrobię bez baterii?! jak odmierzę właściwą ilość ryżu?! czujecie ten paradoks życia? jest to co najmniej chore. 

a) musisz mieć dietę wyliczoną co do grama bo inaczej nici z Twojego progresu!
przekonują magazyny branżowe i fora dyskusyjne nabrzmiałe od głupoty. Jeśli ktoś myśli, że 1g ryżu go zbawi, bo czuje się takim profesjonalistą to powodzenia. Mnóstwo sportowców nie ma pojęcia bladego o ważeniu swoich posiłków a wygląda lepiej niż 90% "kulturystów" - daje do myślenia? powiedzcie tym osobom, że to dzięki diecie wyglądają jak wyglądają... mój bardzo dobry kolega Damian Janikowski - zapaśnik, poziom odtłuszczenia ma bardzo solidny, a wiecie co je po treningach na macie? słodycze, pizze... domowe obiady. Nie liczy ani 1 kcal. Nie ma czasu na pierdoły, jest ciężki trening i to zapewnia mu progres. Mnóstwo innych sportowców działa podobnie na zasadzie intuicji. 80% sukcesu nie tkwi w diecie. Nic Ci nie da odmierzanie kurczaka i skrobii jak trenujesz byle jak, byle zrobić, byle lekko. Sukces tkwi w treningu. Nawet jak jesz byle jak, ale ciężko trenujesz po kilku latach i tak będziesz wyglądać mega dobrze! oczywiście takiego postępowania nie zalecam. Jesteśmy na forum kulturystycznym, więc promowanie jedzenia byle czego jest conajmniej mocno kontrowersyjny i godzący w szacunek osób starających się na siłowni, zatem przejdę dalej... 

b) nim rozpoczniesz dietę - musisz kupić wagę kuchenną! bez tego ani rusz!
jest to największy mit i bzdura jak świat światem stoi. To nie waga decyduje o wszystkim, a ilość spożywanego pokarmu. Dam Ci przykład : Jaś jest młodym chłopakiem, gubi się w tym wszystkim, jest tyle diet, wspaniałych rozwiązań, co on ma biedny robić? a jeszcze dochodzi przecież trening - jak ma trenować? hst,hbw,fbw,push-pull,gora/dol na jakich zakresach powtórzeń, ile serii robić, jakie przerwy między seriami? Nim Jaś wykupił karnet na siłownię już jest cały zakłopotany, sprawnie manipulowany przez fora dyskusyjne - tu jedna dieta, tam druga, tu jeden trening, tam drugi - Jaś postanawia robić wszystko po kolei, po 2 latach oczywiście budzi się z ręką w nocniku z marnym progresem. Czy o to mu chodziło? absolutnie nie, w całej swej nienawiści zamienia się w internetowego hejtera i zaczyna negować wszystko to o czym przeczytał, dalej jest chudym,słabym patykiem, który topi się w bluzie, ale gęba zawsze szeroko otwarta - Jaś jest na skraju frustracji. Już dawno go to przerosło. Ile było takich przypadków? Ile jest na forach dyskusyjnych? MNÓSTWO? no właśnie... a kto chce tak skonczyć, gdzie głowa pełna marzeń o wspaniałej pełnej muskulaturze, dużej niczym Arnold Schwarzenegger? Jaś nawet jakby kupił wagę to by był w ciemnej dupie, to proste, waga nic mu nie da jak skacze z kwiatka na kwiatek, nie jest stały w tym co robi, ogłupia swój organizm. Do tego dochodzi stres bo przesypał ryż brązowy aż o całe 2 gramy!! 2gramy!!! to tak dużo, przecież jego 60kg ciało od tego niesamowicie obrośnie tłuszczem! Jaś stresuje się na każdym kroku - jak otwiera pojemnik, jak jest na treningu, jak waży... prawdziwy z niego rasowy kulturysta! szkoda, że dalej łamie się pod głupią 80-tką w przysiadzie.... TRAGEDIA!! 

2. Jak to zrobić prosto i bez szkody dla siebie samego? 

Podam Wam o wiele prostszy sposób by kształtować swoje ciało. By powoli wchodzić w świat diety. 
Zapewne nieraz Wasze mamy czy babcie piekły ciasto - czy używały wagi kuchennej by odmierzać dane proporcje składników? czy robiły to na zasadzie łyżek/szklanek/misek? i co ciasto nie wychodziło? zawsze wychodziło smaczne, a jestem przekonany, że proporcje nie były idealne - były zbliżone, ale nie idealne - i tu jest sedno sprawy. Proporcja ma być zbliżona ale nie idealna, organizm to nie jest sztywna masa ciała, to żywe tkanki - wierz mi, że nie zrobi Ci to różnicy czy poleci 2 czy 3g produktu więcej - absolutnie żadnej różnicy! Więc przestań się zachowywać jak ciota! Nie zachowuj się jak hipohondryk, nie wkręcaj sobie dziwnych durnowatych rzeczy! 

Nie potrzebujesz mieć wagi kuchennej by to robić! Zrób to prosto:
Obierasz sobie pewien schemat np: codziennie będę jadł pół kubka płatków owsianych, 4 całe jaja, 0,5kg chudego mięsa, kilka sztuk owoców, kubek makaronu, 5 sztuk orzechów. Jedyne co robisz to obserwacja! Organizm nie jest głupi, przyzwyczajasz go do tych samych proporcji, do tych samych dawek żywieniowych, po 2 tygodniach wszystko zobaczysz na ciele - każdą zmianę! nie wiesz ile to jest pół kubka płatków owsianych czy kubek makaronu - nie znasz tego gramatury, jednakże nie zmienia to FAKTU, że dla organizmu jest bez znaczenia gramatura a jedynie nadwyżka lub deficyt. Jeśli Cię zalewa to najwidoczniej jest czegoś za dużo, obetnij kubek makaronu o połowę i dalej obserwuj. Nie musisz niczego ważyć! Obierasz prostych proces żywieniowy i na przestrzeni czasu sytuacja sama się wyklaruje - takie jest to proste. Operowanie łyżkami/kubkami/miskami to coś co zrobi dobrze Twojej psychice! Nie ma ważenia, nie ma stresu. Są domowe sposoby! 

Drugi równie prosty sposób :
korzystasz z wagi już jakiś czas, trzymasz pewną gramaturę posiłków, ale nie chcesz rezygnować z ich gramatrury, natomiast chcesz zrezygnować z ważenia posiłków, bo jest to nie praktyczne, kiedy w kolejną delegację zabierasz swoją najlepszą przyjaciółkę - wagę! kwestia czasu aż żona będzie zazdrosna o ten pieprzony kawałek plastiku z bateriami, bo przebywasz z nią częściej w łóżku! hehe, ale do rzeczy. Odsypujesz np 100g makaronu, wsypujesz do szejkera i zaznaczasz markerem/kartką samoprzylepną to miejsce, ten pułap! już masz swoją wagę! bierzesz orzechy - odmierzasz 10g, liczysz ile to jest sztuk - gwarantuję Ci, że 10 sztuk dowolnego orzecha (oprócz kokosa rzecz jasna xD) to 10g tegoż produktu. Orzechy są dość lekkie. 1 orzech = 1g. Dalej: płatki owsiane - odmierzasz swoje 50g, które zjadałeś na codzień, sypiesz do kubka/szklanki lub przeliczasz na duże łyżki (tak też można) - jest prosto, szybko i bez schizowania. 

3. Liczenie makro/kalorii i dziwna obsesja
Mnóstwo osób otwiera kalkulator do liczenia i liczy i liczy i liczy... strach pomyśleć co się stanie jak zabraknie internetu lub usuną Wasz niezbędny kalkultor. 

Nie potrzebujesz niczego liczyć, obliczać, przeliczać. Zapotrzebowanie energetyczne nie jest do obliczenia, jest do znalezienia! Inne zapotrzebowanie będzie miała osoba robiąca nogi na maszynach, a inna na wolnych ciężarach, mimo, że ważą tyle samo i ich sylwetki są podobne! Pierwsza mało się stara, wydatek energetyczny i wpływ na metabolizm jest nijaki, druga zapieprza jak mały samochodzik - zasłużyła na większe racje żywnościowe. Jeśli trzymasz się danego schematu żywienia pod swój tryb dnia/pracy/obowiązków i jesteś w tym regularny, a waga ciała wskazuje na nieznaczne wahania w górę lub w dół - jesteś w swoim 0 kalorycznym, od tego pułapu albo dorzucasz jedzenia, jeśli jesteś na masie albo obcinasz, jeśli celem jest redukcja, czyli przykładowo:

jadłeś na codzień: kubek płatków owsianych, kubek makaronu, 0,5kg mięsa, 5 całych jaj, kostkę twarogu chudego, kilka sztuk owoców, kilka sztuk orzechów.

Jeśli celem jest redukcja: obetnij o połowę kubek płatków owsianych i odejmij kilka sztuk orzechów ze swojej puli - eliminujesz trochę tłuszczy i trochę węgla. Mniej energii dla organizmu, to z miejsca mniejsza waga i lepsze odtłuszczenie ciała. 

Jeśli celem jest masa - dodaj kilka sztuk orzechów do swojej puli, do kubka makaronu dosyp jeszcze małą garstkę - i znów obserwuj. Jeśli waga w górę to wporządku, niczego nie ruszaj aż do kolejnego takiego mini-zastoju. Nigdzie Ci się nie spieszy. Cierpliwość popłaca. Jeśli natomiast zalewa Cię, to zamiast zwiększenia węglowodanów, zwiększ ilość białka, czyli zamiast garści makaron dodaj jeszcze pół kostki chudego twarogu czy kilka białek jaj, równie dobrze możesz dodać szejka białkowego w ciągu dnia. Jeśli waga ruszy, a poziom odtłuszczenia będzie taki sam, za to mocno poprawi się regeneracja za sprawą większej podaży białka w diecie to jesteś na dobrej drodze - rośniesz :-) rozwijasz się. 

Jedno co trzeba wiedzieć i co jest najprostsze na świecie: im bliżej zbliżysz się do samego białka w diecie - tym będziesz bardziej odwodniony i odtłuszczony. Jak złapie zastój a jesz już mało to dokarm swój organizm - śmiało dowal więcej kcal i niczego się nie bój, ruszy, wróć do swojego starego schematu. Takie dni też są ważne dla psychiki. Nie możesz bać się dorzucić kalorii jak już masz mało tłuszczu na sobie, po takim zabiegu może być tylko lepiej. Nie obżeraj się jakby miało nie być jutra, spraw sobie po prostu przyjemność 1 obszernym posiłkiem - to wystarczy w zupełności :-) 

z kolei : im bardziej zaczniesz oddalać się od samego białka w diecie dorzucając więcej węglowodanów i więcej tłuszczy - będziesz większy, silniejszy, jednakże jak przesadzisz to naprodukujesz za dużo tkanki tłuszczowej, więc się nie obżeraj! to tak jak z piciem wódki - zawsze należy to robić z głową, a nie z pętem kiełbasy

4. Rotuj swoim odżywianiem

Stosuj mądrą autoregulację dla swojego organizmu. Jeśli Twój wydatek energetyczny był mniejszy danego dnia bo np musiałeś opuścić trening czy też po prostu jest to Twój dzien wolny i jedyne co zrobisz to wybierzesz się na spacerek do parku to nie jedz tak dużo jak w dzień w którym byś normalnie intensywnie trenował! nie uszczupliłeś w żaden sposób glikogenu, nie nasiliłeś odpowiednich reakcji hormonalnych - zjedz proporcjonalnie do wydatku energetycznego. Tego dnia nie zjedz kubka makaronu i kubka płatków owsianych. Będzie to dzień dużo niższy kalorycznie, ale o to chodzi. Na redukcji - wspomoże redukcje, na masie - nie będziesz przesadnie obrastał tłuszczem, nie wpadniesz w wir jedzenia, wszystko będziesz kontrolował mimo, że ani niczego nie ważysz ani nie liczysz! Jeśli dodajesz dzień treningowy to oczywiście Twój bilans energetyczny wzrasta w skali tygodnia o ten 1 dzien - masz więcej jedzenia w skali tygodnia, ale i więcej wysiłku, więc wszystko się równoważy i niczym się nie przejmuj. 

5. Intuicyjne podejście do diety i treningu miarą Twojego sukcesu

Im szybciej podejdziesz do tego na luzie, tym szybciej zaczniesz osiągać postępy. Nie piszę tu o odpuszczaniu sobie, nadal masz trenowac ciężko aż rzygi wypłyną Ci z ust! nadal masz dobrze się żywić! Ale nie schizuj się, to czy będziesz redukował czy masował zalezy tylko od deficytu lub nadwyżki. Sprawnie czytaj z ciała i organizmu. Jeśli chce Ci się czekolady - za wszelką cenę i jest to niepohamowane uczucie - zjedz ją,ale pamiętaj by potem obciąć nieco z innego produktu - będziesz do przodu i z psychiką i z ciałem. Jeśli czujesz wyraźne DOMS w trenowanej grupie to znaczy, że Twoja regeneracja nie jest kompatybilna z wysiłkiem. Wysiłek zbyt duży w stosunku do regeneracji. Zawsze staraj się dążyć do proporcji 1:1 między tymi czynnikami. Robisz ciężkie sesje treningowe ale czujesz obolałość bardzo wyraźną? zwiększ ilość białka w diecie. Białko wzmocni proces resustytucji powysiłkowej i załagodzi stany zapalne, jakie wywowałeś ciężkim treningiem. Jeśli źle sypiasz - przesun swoje węglowodany do pory wieczornej, co pozwoli Ci lepiej zasnąć, co też bezpośrednio wpłynie na regenerację, jeśli nie możesz przymusić się do śniadań - po prostu ich nie jedz, idź na trening na czczo a po treningu spożyjesz węglowodany z białkiem. Dobieraj ilość posiłków pod siebie - możesz jeść 3 w ciągu dnia, jeśli 5 Ci nie służy i nie wchodzi. Tu nie ma żelaznych zasad, liczy się tylko to jak odczytasz ciało i swój organizm. Twój kolega może jeść 1kg bananów, a Ciebie rozboli brzuch już po 200g tego owoca, dlatego nie małpuj nikogo, działaj w zgodzie z samym sobą! zajmij się sobą, nie patrz na resztę! Możesz zmieniać i wpływać tylko na siebie, bo świata i tak nie zmienisz. 


by antos098


  • 32

Doradca KFD

Doradca KFD
  • KFD pro

Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

#2
ILikeHardWork

ILikeHardWork

    Na KFD prawie jak w domu ;)

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 1999 postów
  • Wiek: 27
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Płock
    • Staż [mies.]: 5

    Sam mi dajesz porady właśnie takie jak tutaj rozpisujesz i idzie świetnie, kiedyś ważyłem każdy produkt co do grama teraz po prostu jest autoregulacja wiecej kury jak jest to przecież nie wyrzucę , to mniej twarogu lub innego produtku białkowego , z rotacja skladnikami to samo nie ma co czytać kolorowych gazetek gdzie pisze ze w 3-4 posilkach jest ciagle ryż , bo w rzeczywistości jest zupelnie inaczej , od samego ryzu i kury to bym w wariatkowie wylądował prędzej niz zrobił forme :D


    • 0

    #3
    antos098

    antos098

      Spam to mój żywioł

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPip
    • 6576 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wrocław

    Ilike - każdemu swojemu klientowi staram się wpajać powoli, powoli coraz bardziej intuicyjne podejście do diety i trenowania - progres szybszy, nauka z ciała - szybsza :-) jest bezstresowo, kiedy nie liczysz kcal, nie ważysz, nie robisz cardio - czyli przeczysz wszystkim zasadom i świętościom a mimo to pozbywasz się tkanki tłuszczowej. Wszystko oparte o podstawy


    • 0

    #4
    kozza

    kozza

      KFD Premium

    • KFD pro
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2435 postów
  • Wiek: 34
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wieliczka

    Jak odmierzam łyżką składniki na posiłek potreningowy (owies, wpc, miód) to im cięższy trening tym te łyżki robią się jakieś bardziej kopiate. %) Czyli ta rotacja w zależności od wysiłku "robi się sama" - wszystko jest spójne i proste.


    • 0

    #5
    antos098

    antos098

      Spam to mój żywioł

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPip
    • 6576 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wrocław

    dokładnie tak.Organizm sam nam mówi,ile jedzenia w dany dzień będzie skutecznie tłumiło głód :-) rotacja wychodzi sama z siebie :-) 
    np gdy nie trenuję, to nie muszę jeść dużo węglowodanów, ale kiedy dam sobie solidnie w palnik to ta tabliczka czekolady czy więcej owoca zawsze wpadnie :-) wszystko uzależnione od wysiłku


    • 0

    #6
    Dż0nY

    Dż0nY

    • KFD pro
    • PipPipPipPip
    • 1139 postów
  • Wiek: 31
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Centrum
    • Staż [mies.]: rośnie

    Czy dieta to 80% sukcesu w sporcie jak nas zewsząd przekonują? NIE


    Mamy już takiego jednego Pana na forum, Strongzonk ciśnie  ponad 10 lat i co ma z tego ? To przekonanie właśnie :]
    Pozdro.
     

    Ale nie schizuj się, to czy będziesz redukował czy masował zalezy tylko od deficytu lub nadwyżki. Sprawnie czytaj z ciała i organizmu.

     

    A od siebie dodam, że nie każdy jest genetycznie obdarzony by jeść intuicyjnie albo co chce i wyglądać jak grecki bóg. Tak samo nie każdy umie jeść intuicyjnie.. Często gęsto na forum ludzie myślą, że jedzą dużo a masa im nie idzie, zliczają kalorie i się okazuje, że jedzą jak kobiety 50kilogramowe ..

     

    To tylko moje zdanie. Na początku też mi nie szło. Zacząłem liczyć kalorie pewnego razu, wszedł mi pewien nawyk, nauczyłem się ile jeść i czego by był jakikolwiek progres. Teraz nie liczę bo już umiem, ale ktoś kto zaczyna nie ma szans, że będzie jadł intuicyjnie i robił dobry progres kiedy ma lipną genetykę.


    • 3

    #7
    antos098

    antos098

      Spam to mój żywioł

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPip
    • 6576 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wrocław

    "Mamy już takiego jednego Pana na forum, Strongzonk ciśnie  ponad 10 lat i co ma z tego ? To przekonanie właśnie :]"

    Nie, to nie jest to przekonanie. Tam leżą i technikalia siłowe i żywieniowe. Nie o to w tym chodzi. :-)


    "
    A od siebie dodam, że nie każdy jest genetycznie obdarzony by jeść intuicyjnie albo co chce i wyglądać jak grecki bóg."

    to nie genetyka, a brak odpowiedniego podejścia do całokształtu. Nigdzie nie jest napisane by jeść co się chce. 

    "
    Często gęsto na forum ludzie myślą, że jedzą dużo a masa im nie idzie, zliczają kalorie i się okazuje, że jedzą jak kobiety 50kilogramowe .."

    to, że policzą kalorie nie sprawi, że nagle się opamiętają, kiedy fizycznie niektórzy nie mogę tego przejeść. Tu już wchodzimy w świat treningu - należy trenować ciężko i intensywnie by mieć ten apetyt na masie. Apetyt ale jednocześnie nie obżeranie się czym popadnie, bo to błędne myślenie. 

    "
    nauczyłem się ile jeść i czego by był jakikolwiek progres."

    no właśnie, ale to nie kalkulator sprawił sam z siebie, że się nauczyłeś jeść więcej i porządniej, tylko płynęło to z rzeczywistych potrzeb organizmu. Zacząłeś trenować ciężej, intensywniej naturalną koleją rzeczy jest, że organizm będzie się domagał większej ilości zdrowego jedzenia :-)

     


     


     


    • 0

    #8
    ILikeHardWork

    ILikeHardWork

      Na KFD prawie jak w domu ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPip
    • 1999 postów
  • Wiek: 27
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Płock
    • Staż [mies.]: 5

    No dieta jakimś % sukcesu w tym sporcie jest ale na pewno nie 80 , czy jak każdy mówi podstawowa to dieta bez tego gów.... zdziałasz,  strongzonk to akurat słaby przykład bo to jest jakiś troll , podejrzewałbym że trzeba by było go zbadać testy psychologiczne itd .. a wracając do diety obadaj temat " DT piotrka" w początkujących chłop rok młodszy ode mnie a wygląda jakby miał dwadzieścia pare lat i ma super sylwetke, pytania padały zeby rozpisał diete itd , odpowiadał ze jedyne co to zdrowo się odzywia i trzyma sie produktów typu jaja ryż kasze mięcho owsianka itd więc nie trzeba trzymać się sztywno schematu bo ktoś tak mówi i ze to jest klucz do sukcesu , chyba ze sie naoglądamy filmików motywacyjnych i tam chlopy wielkie tak mówią a rzeczywistość jest taka ze tam wszystko regulują środki , było kiedyś przytaczane tutaj na forum jak dorian po treningu wpier..... tabliczke albo 2 czekolady bo hipo łapało jeszcze innym razem też był cytat jakiegos zawodnika z US forum , że żre ile razy dziennie w fast foodach a wszystko załatwia clen i t3, na poziomie amatorskim po prostu trzeba cięzko tyrać i trzymać się podstaw w żywieniu tego się przez ostatni czas dowiedziałem, zeby nie było RRRT22 , to żaden atak na twoja osobę , tylko po prostu podejście do diety jest aż nadto przesadzone przez różne branże tylko po to by napędzać biznes :D


    • 0

    #9
    mtz

    mtz

      KFD Basic

    • KFD pro
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2164 postów
  • Wiek: 35
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:K@towice City
    • Staż [mies.]: 36+

    Chyba kazdy ma takiego znajomego, ktory je co chce, kiedy chce i wyglada tak jakbysmy to my chcieli wygladac :F
    Wiec jest cos na rzeczy..


    • 0

    #10
    Hellscream

    Hellscream

      Zbanowany

    • Zbanowany
    • PipPipPipPipPipPipPipPip
    • 12460 postów
  • Wiek: 31
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Kielce

    Czy dieta to 80% sukcesu w sporcie jak nas zewsząd przekonują? NIE


    Mamy już takiego jednego Pana na forum, Strongzonk ciśnie  ponad 10 lat i co ma z tego ? To przekonanie właśnie :]
    Pozdro.
     

     

    A od siebie dodam, że nie każdy jest genetycznie obdarzony by jeść intuicyjnie albo co chce i wyglądać jak grecki bóg. Tak samo nie każdy umie jeść intuicyjnie.. Często gęsto na forum ludzie myślą, że jedzą dużo a masa im nie idzie, zliczają kalorie i się okazuje, że jedzą jak kobiety 50kilogramowe ..

     

    To tylko moje zdanie. Na początku też mi nie szło. Zacząłem liczyć kalorie pewnego razu, wszedł mi pewien nawyk, nauczyłem się ile jeść i czego by był jakikolwiek progres. Teraz nie liczę bo już umiem, ale ktoś kto zaczyna nie ma szans, że będzie jadł intuicyjnie i robił dobry progres kiedy ma lipną genetykę.

     

    Albo w drugą stronę, jedzą i jedzą %) %)

    Tak czy inaczej, artykuł nie mówi, że masz jeść ot tak. Masz wiedzieć ile czego jesz, ale nie popadać w paranoję typu, 105g ryżu, 166g kury, 33g sałaty zielonej, 7g oleju %)


    • 0

    #11
    lMAGO

    lMAGO

      Oligarcha

    • Mod
    • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
    • 27784 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    *
    POPULARNY

    1

    a) bez nadwyżki kalorycznej ciężki trening nic nie da, no może na samym początku jakąś rekompozycje; przyrost siły inna bajka ale o tym nie piszmy, zresztą bez nadwyżki też nie będzie optymalny ;)

    ...i dieta jest ważniejsza od treningu, głupi przykład na odpowiedniej diecie zrobimy więcej kiepskim treningiem, a dajmy na to niech będą to same pompki, niż na kiepskiej diecie czyt bez nadwyżki, odpowiedniej ilości białka na najlepszym z możliwych treningów, bo tu jak pisałem prawie nic się nie ugra ;)

    b) z tymi wagami to przesada, w szczególności że w dzisiejszych czasach wszystko jest pakowane w kompaktowych opakowaniach np. ryż 100 czy 125g, makaron 400g, kurczak ważony jest w sklepie.... nie widzężadnego problemu

    jeśli chodzi o spuszczanie siędo grama dobre jest to u zawodowców w okresie przedstartowym, inaczej w ogóle nie widzę sensu, no chyba że ktoś chce zejść do 5% bf %)

     

     

     

    Kalkulatory internetowe to beka, później pojawiają się pytania w stylu "czemu mam nadwyżkę kaloryczną a chudnę?" itp. %-)

     

     

     

     

    jeszcze pisałeś o czekoladach, ochocie na nie itd., wszystko pięknie, jeśli chodzi o sylwetkę ok bezpośrednio dużego wpływu nie będzie miało, ale jeśli chodzi o zdrowie i samopoczucie jak ktoś przesadza ze śmieciami prędzej czy później to wyjdzie jak ktoś nie wie o czym pisze to dajmy na to chociażby od tej czekolady zęby polecą czyt. próchnica je zeżre %-)

     

     

     

    aha jeszcze tak napisze, starsi kumple którzy zaczynali ćwiczyć w latach 90 pierwsze wzmianki o "diecie" widzieli w gazetach kulturystycznych, które zaczęły się pojawiać, zobaczcie sobie nawet diety kulturystów z dawnych lat np. takiego A . Shwarzeneggera, jak ktoś mi powie że to było dopięte to... %)

    ...oczywiście by ktoś mnie źle nie zrozumiał, bo swoje musiał zjeść ;)


    • 8

    #12
    szajkk

    szajkk

      Na KFD prawie jak w domu ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPip
    • 1810 postów
  • Wiek: 26
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: 9L

    no wreszcie jakiś porządny art., jestem pod wrażeniem

    też miałem różne jazdy przez "dietę" a teraz odżywiam się dużo lepiej i czasem kiedy czuję mega głód nawet po solidnym obiedzie po prostu wrzucam raz na tydzień jakąś czekoladą czy inne słodycze z dużą zawartością ww bo gdybym miał wbić te kalorie z jakiegoś zdrowego żarcia to bym musiał zapełnić parę razy żołądek takim jedzeniem :-)


    • 0

    #13
    antos098

    antos098

      Spam to mój żywioł

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPip
    • 6576 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wrocław

    1

    a) bez nadwyżki kalorycznej ciężki trening nic nie da, no może na samym początku jakąś rekompozycje; przyrost siły inna bajka ale o tym nie piszmy, zresztą bez nadwyżki też nie będzie optymalny ;)

    ...i dieta jest ważniejsza od treningu, głupi przykład na odpowiedniej diecie zrobimy więcej kiepskim treningiem, a dajmy na to niech będą to same pompki, niż na kiepskiej diecie czyt bez nadwyżki, odpowiedniej ilości białka na najlepszym z możliwych treningów, bo tu jak pisałem prawie nic się nie ugra ;)

    b) z tymi wagami to przesada, w szczególności że w dzisiejszych czasach wszystko jest pakowane w kompaktowych opakowaniach np. ryż 100 czy 125g, makaron 400g, kurczak ważony jest w sklepie.... nie widzężadnego problemu

    jeśli chodzi o spuszczanie siędo grama dobre jest to u zawodowców w okresie przedstartowym, inaczej w ogóle nie widzę sensu, no chyba że ktoś chce zejść do 5% bf %)

     

     

     

    Kalkulatory internetowe to beka, później pojawiają się pytania w stylu "czemu mam nadwyżkę kaloryczną a chudnę?" itp. %-)

     

     

     

     

    jeszcze pisałeś o czekoladach, ochocie na nie itd., wszystko pięknie, jeśli chodzi o sylwetkę ok bezpośrednio dużego wpływu nie będzie miało, ale jeśli chodzi o zdrowie i samopoczucie jak ktoś przesadza ze śmieciami prędzej czy później to wyjdzie jak ktoś nie wie o czym pisze to dajmy na to chociażby od tej czekolady zęby polecą czyt. próchnica je zeżre %-)

     

     

     

    aha jeszcze tak napisze, starsi kumple którzy zaczynali ćwiczyć w latach 90 pierwsze wzmianki o "diecie" widzieli w gazetach kulturystycznych, które zaczęły się pojawiać, zobaczcie sobie nawet diety kulturystów z dawnych lat np. takiego A . Shwarzeneggera, jak ktoś mi powie że to było dopięte to... %)

    ...oczywiście by ktoś mnie źle nie zrozumiał, bo swoje musiał zjeść ;)

    ano wiadomo, że musi być nadwyżka, jeśli chcemy rosnąć, ale niekoniecznie trzeba to robić z kalkulatorem i wagą. Można prościej :-) wyłącznie obserwacja swojego ciała. Pewne nawyki wchodzą w nawyk, uczymy czegoś swojego organizmu, przyzwyczaja się do tych samych pór posiłków, do tej samej ilości - manewrujemy sobie tylko ilością, ciało nam wszystko powie :-) w przypadku osób zaawansowanych, a początkujących - tu wykładnikiem będzie zawsze dokładanie na patyk i łapanie coraz to większych hantli i nie ma zmiłuj. Chcesz być duży, musisz dźwigać. Nie na 1pow, ale pełne serie. 

    z tym batonem wliczonym nawet raz dziennie w bilans to bym nie przesadzał w kwestii zdrowia. Z czasem staje się normalnym elementem diety - stałym i potrafi uratować życie na redukcji, podobnież jakiś owoc czy omlet z polewą czekoladową. To wszystko ważne dla psychiki. 


    • 0

    #14
    Pasterz1

    Pasterz1

      KFD Silver

    • KFD pro
    • PipPipPip
    • 453 postów
  • Wiek: 25
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Lublin
    • Staż [mies.]: 20

    Pracuje w herbalife, podobnie tłumacze do starszym ludziom ,fajne.


    • 0

    #15
    Majkel20

    Majkel20

      pogromca ścierw

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPipPip
    • 9645 postów
  • Wiek: 28
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Chorzów

    Zauważyłem Antos, że zaczynasz pisać dosć sensowne artykuły poparte rozsądnymi argumentami, aż miło się to czyta

    pozdro


    • 0

    #16
    skinman

    skinman

      Chyba zostanę tu na dłużej

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPip
    • 920 postów
  • Wiek: 35
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Zagramanica
    • Staż [mies.]: >12
    Troche bledow stylistycznych na poczatku. Dobry artykul, dzieki. Moze niektorzy sie opamietaja.

    Sent from Tapatalk


    • 0

    #17
    mundy

    mundy

      <img align="absMiddle" src="/img/silver.gif" alt="" /> KFD Silver

    • KFD pro
    • PipPipPipPipPipPip
    • 3899 postów
  • Wiek: 35
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:ostrow maz
    • Staż [mies.]: 108

    Autoregulacja... :-)

     

    Zależy co kto chce osiagnac wzgledem sylwetki. Nie wiem jak organizm ma sam regulowac poczuciem sytosci itp banałami to że ktoś chce trzymać sylwetke ponizej 10 BF zwiekszac ciezar w sumie bez granicy rosnac itd, jak dla organizmu to jest stan ostro nienaturalny....

     

    Co dalej jeśli np pracuejmy zmianowo raz noca raz w dzień, spimy zmianowo i rożne ilosci snu, oraz pory treningu i spozywania kcal.. Tylko przyslowiowa kartka , wyczucie i ilosc kcal oraz gramatura dobowa wtedy ma znaczenie, a nie pora i poczucie chęci głodu. Wracasz z nocy z pracy odsypiasz w dzien potem znow spisz na sile noca bo pożniej masz dzień raz ci sie zechce jeśc w nocy raz za dnia , raz wstajesz jak na pstrykneicie raz jak pociag na szynach . Raz trzeba zacisnac zęby, zrobić cos na sile raz jest lżej , podbnie z dieta. Nie wierze w żadne autoregulacje. Organizm przy notorycznym zmiennym trybie , przewleklym przemeczeniu pojdzie na łatwizne, bedziesz miał chec zjeśc cokolwiek, do niektorych treningow sie zmusisz do innych nie... 

     

    Nie masz sznas zycie to nie bajka , chyba ze mamy osiagnac max coś w stylu FIT..


    • 0

    #18
    Durial

    Durial

    • KFD pro
    • PipPipPip
    • 340 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:C-ów

    Zayebisty art. Sam widzę wśród kolegów przykłady "naturalnych kulturystów" którzy wszystko ważą, a po tygodniu/dwóch zaczynają "normalnie" jeść bo psychicznie wysiadają jak zobaczą kebsa, pizzę czy milkę oreo %)  W moim przypadku szklanki/łychy zdają egzamin.

    Propsy  :ziober:


    • 0

    #19
    Dż0nY

    Dż0nY

    • KFD pro
    • PipPipPipPip
    • 1139 postów
  • Wiek: 31
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Centrum
    • Staż [mies.]: rośnie

    podam prosty przykład, osoba łatwo nabierająca masy tłuszczowej jak i mięśniowej ;) chce robić masę. Je jakąś określoną ilość jedzenia i nagle wchodzi na masę, zwiększa nie wiedząc nawet o tym kalorie o 500-1000 i po miesiącu, dwóch wygląda jak świniak. Jeśli się mylę to chyba na złym forum siedze, bo jest tutaj pełno takich przypadków. Nie dla każdego to się nadaje. Jak mówie, trzeba przynajmniej na oko nauczyć się jaka pula kalorii nam służy, przy jakiej utrzymujemy optymalną formę, a później dopiero intuicyjnie " na oko " jeść. 


    • 0

    #20
    kozza

    kozza

      KFD Premium

    • KFD pro
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2435 postów
  • Wiek: 34
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wieliczka

    podam prosty przykład, osoba łatwo nabierająca masy tłuszczowej jak i mięśniowej ;) chce robić masę. Je jakąś określoną ilość jedzenia i nagle wchodzi na masę, zwiększa nie wiedząc nawet o tym kalorie o 500-1000 i po miesiącu, dwóch wygląda jak świniak. Jeśli się mylę to chyba na złym forum siedze, bo jest tutaj pełno takich przypadków. Nie dla każdego to się nadaje. Jak mówie, trzeba przynajmniej na oko nauczyć się jaka pula kalorii nam służy, przy jakiej utrzymujemy optymalną formę, a później dopiero intuicyjnie " na oko " jeść. 

    A kto komu każe dodawać 500-1000 kcal na raz. Kończysz redukcję na jakimś pułapie, chcesz wejść na masę to sobie dodajesz te pół kubka makaronu, garść orzechów czy łyżkę oliwy i obserwujesz co się dzieje. Jak nic się nie dzieje to dodajesz łyżkę owsa czy cokolwiek innego i obserwujesz dalej. I nie przejmujesz się ile kcal dodałeś, bo to nie ma żadnego znaczenia tak naprawdę. Przynajmniej ja tak to rozumiem.


    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko