Skocz do zawartości

Zdjęcie

Pracować mądrzej nie ciężej. Moja droga

* * * - - 5 głosów

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
antek098

antek098

    KFD to mój dom ;)

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2061 postów
  • Płeć:Mężczyzna

*
POPULARNY

Witajcie, mam dla Was dłuższą lekturę, mam nadzieję, że ktoś dotrwa do końca :-) 

Dziś chciałem przedstawić swoją drogę tak na prawdę, przez mękę. 
Nie będzie to wesoła historia, oszczędzę sobie szczegółów z mojego prywatnego życia, jednak jeden wątek pozostawię, gdyż nie pozostał obojętnym w kwestii metamorfozy sylwetki...

Dlaczego była to droga przez mękę? byłem uzależniony od cukru.... wiem, część z Was pewnie się teraz szyderczo uśmiechnie przed monitorem, jednak fakt jest taki, że nie potrafiłem żyć bez cukru, nie wyobrażałem sobie zjadania małej ilości węglowodanów, gdyż wtedy dopadał mnie stres, wnerwienie na wszystkich w okół i psychiczne doły. 

Chcę od razu nadmienić : ten temat nie służy dla promocji mojej osoby czy promowania jedynego słusznego rozwiązania dla każdego. Proszę byście nie wrzucali mnie do modeli Kwaśniewskiego czy paleo... 

Postaram się w punktach opisać jak to wszystko wyglądało....

1. W kwietniu tego roku (2015) zjechałem do Wrocławia - mojego miasta po nieudanych i przykrych perypetiach życiowych zaliczonych na Śląsku. Niczego nie żałuję, doświadczenie zbiera się latami, jednak był to ciężki okres - przede wszystkim psychicznie, ale jestem zbyt silną osobą i zbyt dumną by się tak łatwo poddać. Nie przerwałem treningów, jednak moja motywacja do ich wykonywania wynosiła 0,1% - chodziłem bo chodziłem, bez większego energetycznego kopa. Nie za bardzo w siebie wierzyłem. Szczęście odnalazłem w jedzeniu, rzecz która wydawała mi się abstrakcją mocno się urzeczywistniła. Jakakolwiek potyczka treningowa czy też zwykła życiowa bzdura, gdy zajmowała mi głowę - uciekałem w jedzenie. To nie jest tak, że nie liczyłem ile jadłem... liczyłem, jadłem dużo węglowodanów, a weekendami pizza i inne smakołyki. Siła na treningach była, ale chyba nie do końca mogę przyznać, że wydolność była równie dobra...nie było jej wcale. Nie przeszkadzało mi to zjadać kolejnych porcji texas burgerów i być szczęśliwym papuśnym grubasem. Tak, kratka na brzuchu była, gdyż jest to bardziej kwestia rozwoju masy mięśniowej na brzuchu aniżeli faktycznego dobrego odtłuszczenia i świetnego funkcjonowania organizmu. Czułem się świetnie, tak samo jak czuje się świetnie każdy heroinista po spożyciu kolejnej dawki....jednak gdy dopadał mnie cukrowy głód, było co najmniej fatalnie zarówno dla mnie jak i osób postronnych, a także tych z najbliższego mi otoczenia. Bez kija nie podchodź, bo 107kg grubas może poważnie uszkodzić.... 

2. Postanowiłem coś z tym zrobić. Ciało grubasa, ale głowa ciągle sportowca. Nie mogłem się tak po prostu poddać. Jako, że insulinowrażliwość była na poziomie dna i mułu postanowiłem odciąć się od węglowodanów - definitywnie. Ustalić głęboki deficyt i poddać ciało ketozie. Kolejne skrajne rozwiązanie dla skrajnego przypadku. Pierwszy tydzień był koszmarem, organizm starał się wychodzić z tego syfu, były różne wahania wagowe i to dość spore, rozkojarzenie, ochota na węglowodany... przychodził weekend i zaliczałem "cheat day" co oznaczało ładowanie śmieci pod korek uwieńczonych rozwolnieniem. Choć muszę przyznać, że pozbyłem się wtedy tego całego cukrowego syfu to gdy skończyła się dieta, skończyły się efekty....odbiłem się i to nawet z nawiązką bo ważyłem 109kg i już nawet mała dawka cukrów obfitowała w gromadzenie się tłuszczu.... ketoza okazała się być świetnym urozmaiceniem na chwilę...jak większość diet. 

3. Po 8 tygodniowym okresie ketozy, przyszły upalne dni....był już czerwiec. Zbliżały się moje urodziny i w głowie jedna myśl by znów się nażreć, bo okropnie to lubiłem, okropnie mi to pasowało chodzić z pełnym brzuchem i być szczęśliwym. Mimo, że był gorąc i upał nie piłem za wiele wody, ciężko pracowałem, jadłem co chciałem...mimo wysiłku fizycznego i upalnych dni, sylwetka i samopoczucie progresu nie zaliczały. Uważałem, że skoro ciężko trenuje to mogę sobie pozwolić na dużo więcej niż zwykły Kowalski, bo przecież robię przysiady i martwe ciągi na dużych ciężarach... żyłem z tymi myślami i przeświadczeniem do połowy września. 

4. W połowie września obiecałem sobie po raz kolejny, że teraz zacisnę zęby i choćby się waliło i paliło, dopnę swego. Nie zważając na nic. Dość miałem ludzi i sytuacji w których udowadniano mi raz za razem, że moja wiedza jest na wagę złota, ale sylwetka tego nie potwierdza. Zwyczajnie się uparłem, jednak postanowiłem pójść po rozum do głowy i przeanalizować wszystkie swoje dotychczasowe błędy.... 
- na ketozie efekty nie były długotrwałe w dodatku wciąż łaknąłem cukru !
- na ostrym high facie nie było wcale łaknienia na słodycze, mdliło mnie na samą myśl, jednak z czasem brakowało węglowodanów i zaczęło się zabójcze połączenie węgli z dużymi dawkami tłuszczu i znów zalanie, mimo, że siła była spora
- VLCD zredukowało mi znaczną część masy mięśniowej i mocno się po nim odbiłem 
- High carb degradował moje stawy i umysł, zwyczajnie łaknąłem tłuszczu i to na potęgę i w każdej postaci 

jak widać żadna z tych diet w swej skrajnej postaci nie odpowiadała mojemu organizmowi. Na każdej czułem się dobrze przez kilka tygodni, potem znów zaczynało się odbicie... wciąż pragnąłem tego cukru, a bardzo chciałem pozbyć się tego uczucia ! To mnie uzależniało, zaczęło iść to w niewłaściwym kierunku, żadne doładowania nie polepszały tego stanu rzeczy, wręcz były kolejnym bodźcem by wpieprzać cukier. 

Już z totalną pustką w głowie i kompletnie bez rozmyślań, postanowiłem pospolicie wyczyścić swoją dietę. Stwierdziłem, że skoro i tak jestem grubasem to ostatecznie już gorzej być nie może... zacząłem zjadać owoce, węglowodany złożone, dużo nabiału, żytni chleb itp było wyraźnie lepiej, nie jadłem wcale mało. Dalej byłem gruby, ale wzrósł mój poziom motywacji, na treningi zacząłem już uczęszczać z przyjemnością, wzrósł mój poziom witalności i energii w ciągu dnia... nie było to odczucie jakbym złapał Pana Boga za nogi, jednak było na tyle wystarczająco by nie porzucać tego po tygodniu... 

5. Jadłem sobie już tak przez miesiąc, coś tam zeszło, jednak nie była to rewelacja. Postanowiłem po raz kolejny przystąpić do konkretnego modelu tłuszczowego, jednak już z dużo większą wiedzą. Cały czas się edukowałem, nie spocząłem na laurach. Wiedziałem już, ze zjadanie karkówki na smalcu to praktycznie dostarczanie organizmowi tłuszczu trzewnego hodowlanej trzody, mnóstwo toksyn i na pewno na coś takiego się nie zdecyduję. Poza tym zjadanie karkówki na gęsim smalcu wydawało mi się co najmniej mało atrakcyjnym kulinarnie postępowaniem i wiedziałem, że długo na tym nie wytrzymam. Jednak nie do końca odrzuciłem tłuste mięso, zjadałem wieprzowy boczek, po nim czułem się świetnie zarówno psychicznie jak i libido, mając cały czas świadomość tego, że boczek nie do końca jest również tym zdrowym produktem i zawiera mnóstwo azotanów sodu. Wszystko skurpulatnie zapisywałem w zeszycie. Nie dzieliłem się wszystkimi odczuciami z ludźmi z forum, chciałem uniknąć głupich komentarzy. Wiedziałem, że jestem na dobrej drodze :-) moja dieta bazowa wyglądała na tamten czas, wtedy tak : 

1. 100g ryż, 200g chudy drób, warzywa
2. 100g ryż, 200g chudy drób, warzywa
3. 200g chudy drób, 225g boczek, 10g orzechy, warzywa
4. 5 jaj, 100g boczek, 10g gęsi smalec, 10g orzechy, 50g masło orzechowe 

6. W międzyczasie całego tego okresu nieustannie się doszkalałem - kursy, seminaria. Sporo zdobytej nowej wiedzy i kolejnych papierków, które w najbliższej przyszłości zaowocują. Pamiętam, że kontynuowałem ten jadłospis dość długo. Przez cały ten okres nie robiłem cardio, którego szczerze nienawidzę, a kiedyś robiłem go bardzo dużo...bardzo dużo to znaczy 180minut każdego dnia bez wyjątków na diecie węglowodanowo-białkowej. Nawet miałem okres, że bardzo polubiłem wtedy te cardio, ale siła leciała na pysk mimo aplikowania testosteronu z zewnątrz. Teraz nie robiłem go wcale, stwierdziłem, że co będzie to będzie, żadnych dodatkowych interwałów również nie dawałem, ale już coś pozytywnego się działo z sylwetką i samopoczuciem, bo przeszła mi chęć na zjadanie cukru, co uważałem za niesamowity sukces ! Znów przekonałem się do zjadania tłuszczów w diecie i z niecierpliwością oczekiwałem dalszego rozwoju wydarzeń....

7. Całkowity brak chęci na cukier ewoluował w zniechęcenie do cukru. To było dla mnie jak złapanie Pana Boga za nogi, szczerze się od tego uwolniłem. Możecie mi wierzyć lub nie, ale gdy wchodziłem do sklepu zawsze chodziły za mną te świeże ciepłe bułeczki na które ślinka mi ciekła, te płatki lion, ten cudowny razowy makaron. Nie chciałem tak żyć, bo zdawałem sobie sprawę z tego, że to jedzenie nie leży tam wcale dla mojego zdrowia. Mam kupić, zeżreć i kupić więcej. Być ich wiernym niewolnikiem, który od tego po latach zdechnie. W tym miejscu zacząłem zauważać pułapki serwowane przez IIFYM i zacząłem sobie zadawać proste pytania, jako, że byłem cały czas tego zwolennikiem :

- Skoro IIFYM 80% czysto/ 20% brudno jest rozwiązaniem idealnym dla psychiki, bo te 20% jest po to by psychika odpoczywała diety, ale jednocześnie wszędobylskie głosy mówiące o tym, że dobra dieta nie zakłada od niej odpoczynków to po co właściwie jest te 20% ? niby dobra dieta nie wymaga od niej odpoczynków, ale z drugiej strony jak nie ma tych 20% to czujemy się źle, co zmusiło mnie do przemyśleń, że 80/20 to w rzeczywistości uzależnienie od tych 20%.... z tej strony zacząłem postrzegać już wielkie minusy tego rozwiązania. 

-Jeśli jesteśmy w głębokim deficycie kalorycznym i w rzeczywistości te brudne jedzenie ma koić naszą psychikę to dlaczego się go pozbywamy, gdy kalorii jest już mało? przeciwnie : powinniśmy jeść go jeszcze więcej, skoro służy to utrzymaniu diety....znów zadałem sobie pytanie : po co to brudne jedzenie? 

-Zacząłem liczyć krótkotrwałe rozwiązania w dłuższym odcinku czasowym. Cóż jeden dzień 80%/20% brudno przy kaloryce wynoszącej 3500kcal daje nam zaledwie 700kcal dostarczanych z brudu, śmieciowego jedzenia. Stosunkowo niewiele. Jednak w perspektywie tygodnia będzie to już 4200 kcal, a w perspektywie 12 tygodni daje nam to obraz : 50 400 kcal, gdzie ową liczbę podzielimy przez nasze dzienne zapotrzebowanie daje nam 2 tygodnie spędzone na samym syfie, zwykłym cukrze bez żadnych wartości odżywczych. Z tej strony nie wyglądało to już atrakcyjnie. Całe 2 tygodnie na śmieciach. 

I wciąż jest to rozpatrzenie tylko w perspektywie 12 tygodni, perspektywa półroczna daje już miesiąc spędzony na śmieciowym jedzeniu. Z żadnej strony mi się to nie kalkulowało i nie widziałem jak można w ten sposób pozbyć się uzależnienia od cukru. 

8. Zacząłem się robić bardziej dociekliwy i ciekawski i zadawałem sobie kolejne pytania :

- dlaczego jestem w stanie przejeść 500g makaronu w kilka godzin ale już równowartości tych węglowodanów z ziemniaków ani mi przez myśl przejdzie zjeść nawet połowę tej puli ? 

- dlaczego jedne węglowodany złożone uzależniają i powodują poposiłkową hipoglikemię a inne dokładnie przeciwnie? 

- dlaczego przy zjadaniu określonej grupy węglowodanów złożonych - moja energia kończy się szybko, spadają zdolności wysiłkowe zaś przy innej dokładnie przeciwnie? bardzo mnie to nurtowało, gdyż i jedne i drugie były węglowodanami złożonymi...

Odpowiedź odnalazłem po jakimś czasie, gdy stwierdziłem, że łaknę kolejnej dawki wiedzy. Co miesiąc regularnie kupowałem sobie po 1-2 książki. Jedną z zakresu żywienia, drugą z zupełnie innej kategorii - fantasy, kryminał, podróżnicze etc. ostatecznie przeczytałem 5 książek o pszenicy wybitnych autorów - doktorów z wieloletnim stażem, w których to książkach były zawarte również badania naukowe na ich końcach.... 

dowiedziałem się, że żboża to skupisko silnego antygenu - glutenu. Śmiałem się z tego, że to kolejna fanatyczna pozycja jakiegoś szalonego doktorka, odrzuciłem to w kąt....powróciłem do tych pozycji po jakiś 2 tygodniach, gdy po zjedzeniu chleba mnie przeczyściło któregoś dnia i wysyfiło na plecach, mimo, że dietę już miałem czystą i prowadziłem ją w każdy dzień dokładnie tak samo. Żadnego innego, nowego składnika. Stwierdziłem, że skoro nie mam nic do stracenia a jedynie z ciekawości poznam inne stanowisko dietetyczne to czemu nie ? na tym polega rozwój, a nie jestem ograniczonym człowiekiem, więc postanowiłem z całą swoją dozą sceptyzmu podejść do tych pozycji. Czytałem coraz więcej o odmianach pszenicy karłowatej, procesach technologicznych, badaniach na ludziach zdrowych jak i chorych i trochę mi ciarki przeszły po plecach. Były tam zawarte bardzo proste pytania, które je zadawałem sobie już wcześniej drogą dedukcji, jednak pozostały uzupełnione o kolejne : 

- dlaczego wiekszość fast-foodów jest obwarowana glutenem?
- dlaczego większość produktów spożywczych zawiera : pszenicę, słód jęczmienny w składzie? 
- dlaczego po zjedzeniu kostki cukru jesteśmy w stanie opanować łaknienie ale nie jesteśmy w stanie go opanować po zjedzeniu zbożowych ciastek? 
- skoro gluten nie szkodzi, czemu nie ma badań o tym świadczących ? 
- skoro choroby przewlekłe nie są wywoływane glutenem czemu ludzie z chorobami typu alzheimmer, adhd, autyzm, zespół Touretta, zespół nieszczelnych jelit, refluks żołądkowy, migrenowe bóle głowy doświadczają pogorszenia swojego stanu chorobowego po włączeniu pszenicy i odwrotnie: po jej wyłączeniu następuje załagodzenie wszystkich objawów? 
- czemu mózg ludzi z chorobami psychicznymi doznawał zmian po zjadaniu pieczywa?
- czemu jest jeden wspólny lek leczący zarówno narkomanów jak i uzależnienie od glutenu ? (nazwa leku to nalakson) 
- czemu coraz więcej ludzi umiera nie z powodu starości a z powodu otyłosci i jej następstw? 
- czemu wzrastająca otyłość pokrywa się z rozwojem technologicznym zboża?
- czemu to zboże nie podlega naturalnej przyrodniczej autodestrukcji? czemu jest odporne na grzyby, wirusy, silne czynniki środowiskowe? 
- czemu ludzie potrafią mieć duży brzuch i okrągłą buzię a chude ręce i nogi ? 
- czemu sylwetka skinny fat zaczęła powstawać wraz z rozwojem technologicznym pszenicy i zbóż? 

tych pytań było wiele więcej. I przyznaję Wam z ręką na sercu : jako osoba, która jawnie kpiła z glutenu i uważała, że to są bajki z USA tylko po to by nakład literatury się dobrze sprzedawał, nie potrafiłem odpowiedzieć ani na 1 pytanie. To zdecydowanie osłabiło moją pewność siebie w kwestiach żywienia. Niestety po dalszej lekturze nie było wcale lepiej, gdy informacje tam zawarte świadczyły o błędnej diagnostyce glutenowej a raczej niedokładnej... 

to rodziło kolejne pytania : 

- skoro mamy osobę z niezdiagnozowaną nadwrażliwością na ten antygen jakim prawem chcemy jej aplikować elastyczne żywienie z produktami pełnoziarnistymi? 

- skoro dana osoba wstydzi się swoich problemów, jaką mamy pewność, że czegoś nie zataiła ? 

- jeśli osoba dużo się rusza, ma świetny metabolizm a mimo to nie może się za nic w świecie lepiej czuć i lepiej wyglądać, to może problem nie leży w tym, że ludzie się opyerdalają nie robiąc przysiadów i martwych ciągów, ale rzeczywiście jest czynnik który im mocno nie służy i torpeduje cały progres? 

- skoro nie ma żadnego badania świadczącego o korzyściach glutenu, za to jest całe mnóstwo o jego szkodliwości - dlaczego chcemy to jeść? 

- skąd pojawia się sama chęć dla zjadania ciepłych pszennych bułeczek? skąd organizm to zna ? 

niestety... znów byłem w ciemnej dupie i jeszcze mocniej chłonąłem wiedzę o wszystkich zbożach. 
trochę mnie to przeraziło. Fakty nie są wygodne....

skąd wzdęcia, skąd bóle głowy, skąd refluks żołądkowy...

dlaczego probiotyki nie działają u osób z problemami trawiennymi
dlaczego zaleczają skutki a nie przyczynę
dlaczego zakwaszenie organizmu jest powiązane z nadmiarem węglowodanów, ale nie wszystkich tylko tych wybranych ? 

totalna masakra. 
Nie potrafiłem odpowiedzieć na ŻADNE Z TYCH PYTAŃ. W żaden racjonalny sposób, który przekonał mnie by samego, że to jest jakaś kolejna dieta cud, kolejna przeczytana bzdura.... 

tak jakbym dostał liścia w mordę i strzelił zdziwioną minę....
Nie było to miłe uczucie, ale wiedza nie zawsze musi być miła. Przede wszystkim ma być skuteczna i prawdziwa, niezależnie od odczuć. 

zrobiłem kurs z psychodietetyki, zaliczyłem 2 wykłady z naturoterapii - tam również był podnoszony temat uzaleznienia mózgu od glutenu.... wszystko zaczęło mi się składać w logiczną całość dlaczego musiałem nadrabiać aktywnością brak efektów dla już deficytowej kaloryki, dlaczego musiałem tyle czasu siedzieć na siłowni w pełni potu, dlaczego musiałem być tak bardzo restrykcyjny, dlaczego sól w diecie powodowała u mnie mega retencję, dlaczego piłem zbyt mało płynów, dlaczego z górnych partii brzucha, potencjalnie najprostszych do redukcji schodziło i tak stosunkowo późno, mimo już lekkich prążków na głowach czworogłowych...coś nie funkcjonowało prawidłowo....coś mi szkodziło i to ewidentnie. Dlaczego mimo większej wagi potrafiłem stać ciężarowo, dlaczego łapały mnie częste stagnacje na redukcji... 

summa summarum z dużą dawką wiedzy zrobiłem jeden mały krok, który później okazał się bardzo wielkim krokiem. Wypieprzyłem jakiekolwiek źródła glutenowe, skupiłem uwagę na organicznych źródłach bezglutenowych takich jak : ziemniaki, amarantus, bataty, cała paleta warzyw, ryż brązowy, wafle ryżowe z rekomendacją PSC (Polskie Stowarzyszenie Celiaków). Żadne makarony, żaden chleb, żadne płatki owsiane nie wchodziły w grę.... 

- poczułem się lepiej
- stagnacje przestały łapać, organizm sam zaczął sobie regulować poziom tkanki tłuszczowej w stosunku do zadanego mu wysiłku
- jadłem cały czas dużo
- nie wykonałem ani minuty cardio
- nie wykonałem ani minuty interwału
- wpadałem na siłownię 3x w tygodniu po 20 minut, bo tylko tyle miałem czasu
- nie robiłem żadnych izolacji
- wzrosła ilość moich płynów do 5-6l na dzień i to wcale nie z przymusu a z chęci, co było bardzo dziwne
- zniknął nieprzyjemny zapach z ust
- zęby już nie bolały. Mimo regularnych odwiedzin stomatologa i dobrego uzębienia : potrafiły boleć
- siła wcale nie spadła, ba nawet wzrosła...
- największy spadek zaliczyłem w pasie i to niemalże z miejsca
- nie bolały stawy. Uszkodziłem sobie lewe kolano, bolało. Było przeciążone fizyczną pracą i ciężkimi siadami 3x w tyg. Przestało boleć, a już miałem iść z tym do mojego znajomego fizjoterapeuty
- zacząłem się lepiej wysypiać. Nie musiałem już spać po 8h by zaliczyć dobrą regenerację
- mimo deficytu energetycznego nie łapały mnie żadne doły psychiczne, odczucie psychicznego głodu
- zaliczyłem wewnętrzny spokój, całkowita oaza spokoju. Nikt nie był w stanie mnie wyprowadzić z równowagi. Do niemiłych ludzi zacząłem się uśmiechać, gdzie w normalnej sytuacji rozszarpałbym za głowę na strzępy
- mogłem zapomnieć o jakimkolwiek przeziębieniu. Wszyscy w okół chorzy ja zdrowy i zdziwienie kolegów na siłowni i w pracy "stary jak Ty to robisz??!" 
- straciłem chęć do cukru i pszenicy... zrobiłem test z mleczną czekoladą : wyplułem, bo była za słodka !! coś niesamowitego zwłaszcza, że jeszcze kilkanaście tyg temu objadałem się w KFC i nie stanowiło problemu zjadanie 9 lodów na dzień... 
- mimo zjadanej małej ilości węglowodanów nie pojawiły się ŻADNE wahania energii. Nauczyłem się żyć bez głodu co było świetnym uczuciem ! 
- zacząłem być bardziej twórczy, kreatywny. Nie wiem jak to nazwać: jasność umysłu. Nie, nie jaram zielska ani nie wciągam fety nosem. 
- po wejściu do sklepu pszenne bułki, ciepłe z pieca zaczęły mi okropnie cuchnąć ! nie pachnieć... zwyczajnie cuchnęły starym tłuszczem i cukrem i nie mogłem wyjść z podziwu, że jestem w stanie wyczuć cukier na bułce oraz tłuszcz.... coś jakby odczucie wejścia do pomieszczenia, gdzie było zrobione kilka kilogramów frytek na głębokim stęchłym oleju... 
- zacząłem mieć smaki na tłuszcz i warzywa. Chęć na warzywa, u mnie ? chęć na pomidora czy paprykę, bakłażana? WOLNE ŻARTY.... nie poznawałem sam siebie. Szczerze to nawet przez chwilę myślałem, że zwariowałem, bo nie wydawało mi się normalnym by łapać smaki na świeże warzywa, podczas gdy jadłem już ich 2,5-3kg dziennie... 
- cera się poprawiła
- słodycze śmierdzą mi z daleka... 

9. Testem okazała się wczorajsza wieczorna wieczerza Wigilijna. Pościłem cały dzień zupełnie bezproblemowo, nie leciała mi ślinka jak smażyły się krokiety...ba sam je robiłem, podobnie pierogi. Czułem mocną obojętność w stosunku do tego jedzenia. Nadszedł czas wigilii, z lekkim odczuciem głodu (po niejedzeniu przez naście godzin, przypominam!) przystąpiłem do konsumpcji : 5 pierogów, 2 krotkiety, 2 kawałki sernika, dorsz z warzywami w miodzie i orzechami, pół szklanki soku z gruszki... nie zjadłem wiele, wzdęło mi brzuch, aż mnie rozbolał. Postanowiłem to stłumić czytaniem kolejnej książki "Czego Masa nie zezna o polskiej mafii" Wojciecha Sumlińskiego....poczytałem kilkadziesiąt minut, następnie mnie przeczyściło. 

Nie jestem aż tak głupi by nie przeanalizować tego czego nie zjadłem... kapusta z krokietów? a skąd... na co dzień ją zjadam. Jest moją ulubioną kiszonką, może pół szklanki soku z gruszki własnoręcznie wyciśniętego? nigdy nie miałem takich jazd po owocach, NIGDY !! 

mąka, mąka i jeszcze raz mąka przyprawiła mnie o boleści brzucha, następnie ból głowy. 
Nie spałem pół nocy z bólu, zwymiotowałem. Poczułem się lepiej. Zwyczajne zatrucie pokarmowe tym syfem ! Mój organizm już zapomniał jak to jest zjadać pszenicę i rafinowany tłuszcz z nabiałem... 

Co ciekawsze: wstałem z lekkim katarem, kwaśnym posmakiem w ustach. Wyżylony mocno, ale i ze skurczami.... 
Koszmarnie się czułem, teraz już jest o niebo lepiej. Nie zjem żadnego krokieta i pieroga, zjadam znów dziś : olej kokosowy, całe jaja, całą gamę warzyw, polędwicę wieprzową, ziemniaki. Same organiczne źródła bezglutenowe. 

To była moja cała droga kilkunastu tygodni począwszy od załamania psychicznego i odnalezienia szczęścia w jedzeniu po stan obecny, gdzie posiadam niski poziom tkanki tłuszczowej bez ciągot do cheat day, cheat meal, z odrzuceniem od pszenicy, cukru i nabiału. Zaliczyłem spadek 15kg śmiesznym nakładem pracy bez utraty sił i libido.



Całą drogę dokumentuje filmikami oraz fotami. 
Będą foty grubasa, stan przejściowy oraz obecny. Pokażę również fotografie posiłków. 
na fotach grubasa : testosteron w suplementacji. Obecny stan : bez sterydów. 



(140kg przysiad przedni + 40kg rwanie jednorącz, ostatni obwód)


(260kg, waga 93kg. Obecna waga to 92,5kg)


(kompleks sztangowy 80kg)


(kompleks sztangowy 100kg, ostatni obwód) 







 

Załączone pliki


Edytowany przez antek098, 25 grudzień 2015 - 11:53 .

  • 5

Doradca KFD

Doradca KFD
  • KFD pro

Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

#2
Pa1nter

Pa1nter

    KFD Silver

  • KFD pro
  • PipPipPipPipPipPip
  • 3015 postów
  • Wiek: 25
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Sin City
    • Staż [mies.]: G/2012

    Ja powiem tyle, dobrze sie czytało powodzenia i sukcesów  :ziober:


    • 1

    #3
    skinman

    skinman

      Chyba zostanę tu na dłużej

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPip
    • 920 postów
  • Wiek: 33
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Zagramanica
    • Staż [mies.]: >12

    Dzięki za artykuł. Brakuje w "branży" historii dojść do celów (nawet jeśli bywają tymczasowe).


    • 1

    #4
    strongzonk1

    strongzonk1

      Się rozkreca

    • Użytkownicy
    • PipPipPip
    • 246 postów
  • Wiek: 32
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Tychy
    • Staż [mies.]: 192

    Przeczytałem całość, później wyrywkowo kilka najciekawszych dla mnie fragmentów. Bardzo ciekawa historia, przemyślenia. Przyznaję, że sam nie jestem przekonany co do argumentów na temat szkodliwości glutenu, ale pod wpływem Twojego przykładu przemyślę temat. Tym bardziej, że sam czuję, że coś jest nie tak w mojej diecie i - w przeciwieństwie do Ciebie - nie jestem uzależniony od cukru, ale od kofeiny. Ciężko mi bez herbaty lub kawy funkcjonowań. Bywam apatyczny, miewam bóle stawów. Może jest coś na rzeczy.

    Daję plusa i czekam na dalszy rozwój historii, zdjęcia. Lubię Twoje dzienniki, bo nie bazujesz wyłącznie na cudzych badaniach, ale - w dużej mierze - testujesz na sobie i relacjonujesz to. Witaj w dziale foto.


    • 0

    #5
    Varum

    Varum

      Wczuwa się w forum

    • Użytkownicy
    • PipPip
    • 108 postów
  • Wiek: 27
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:moich marzeń
    • Staż [mies.]: 9

    Przeczytałem całość i brzmi trochę jak fantazja, że wystarczy wyeliminować jedną rzecz(no może dwie mączne produkty + cukier)i nagle tracimy nadwagę. Przecież jest masa ludzi którzy jedzą częściowo śmieci a sylwetki też mają kozackie.


    • 2

    #6
    antek098

    antek098

      KFD to mój dom ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2061 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    Dzięki za artykuł. Brakuje w "branży" historii dojść do celów (nawet jeśli bywają tymczasowe).

    nie artykuł, po prostu część wszystkich moich przemyśleń w pracy nad kształtowaniem sylwetki bez zaniedbywania zdrowia :-)
     

     

    Przeczytałem całość, później wyrywkowo kilka najciekawszych dla mnie fragmentów. Bardzo ciekawa historia, przemyślenia. Przyznaję, że sam nie jestem przekonany co do argumentów na temat szkodliwości glutenu, ale pod wpływem Twojego przykładu przemyślę temat. Tym bardziej, że sam czuję, że coś jest nie tak w mojej diecie i - w przeciwieństwie do Ciebie - nie jestem uzależniony od cukru, ale od kofeiny. Ciężko mi bez herbaty lub kawy funkcjonowań. Bywam apatyczny, miewam bóle stawów. Może jest coś na rzeczy.

    Daję plusa i czekam na dalszy rozwój historii, zdjęcia. Lubię Twoje dzienniki, bo nie bazujesz wyłącznie na cudzych badaniach, ale - w dużej mierze - testujesz na sobie i relacjonujesz to. Witaj w dziale foto.

    też teoria glutenowa śmierdziała mi spiskiem na kilometr, niestety procesy technologiczne którym poddawana jest pszenica są szokujące. 
    W dziale dieta czy zdrowie mnóstwo jest osób uskarżających się na wzdęcie brzucha po spożyciu szeroko wszędzie zachwalanych płatków owsianych zapitych odżywką proteinową czy też osób z bardzo dużymi stagnacjami, mimo wykonywania dużej ilości cardio, robienia doładowań/reefedów, mimo trwającej już wiele tygodni redukcji. To zmusza do przemyśleń, że nie deficyt kaloryczny koniecznie odgrywa pierwsze skrzypce podczas pozbywania się tłuszczu, a reakcje hormonalne zachodzące w organiźmie. Jeśli Twój organizm jest toczony przez chroniczny stan zapalny wywołany alergenem z żywności to będą boleć Cię stawy, nie będzie motywacji, libido będzie szwankować, będziesz pił mniej płynów, będą Cię łapać katar i migrenowe bóle głowy, obrzęki kończyn, nie wysypianie się mimo dostatecznej ilości snu...przerobiłem to wszystko sam na sobie. 

     

     

    Przeczytałem całość i brzmi trochę jak fantazja, że wystarczy wyeliminować jedną rzecz(no może dwie mączne produkty + cukier)i nagle tracimy nadwagę. Przecież jest masa ludzi którzy jedzą częściowo śmieci a sylwetki też mają kozackie.

    no tak, zauważ dziwisz się, że to jedna rzecz, powiedzmy 50g chleba żytniego
    w skali tygodnia zjadasz bochenek
    w skali 12 tygodni pochłaniasz 12 bochenków substancji na którą jesteś nadwrażliwy...

    a w skali roku czy kilku lat i to nie w ilości 50g a np 200g bo tak żywią się ludzie ? 
    to już są ilości bardzo wpływające na czyjeś zdrowie. Nie liczy się ilość. Sam fakt zaistnienia substancji której nie tolerujesz wzmaga na naszych organizmach niekorzystne zmiany hormonalne, które się uzewnętrzniają jak i uwewnętrzniają. Stan zapalny zawsze wędruje od wewnątrz do zewnątrz, dlatego jest zawsze podwaliną pod chorobę przewlekłą, które charakteryzuje się dokładnie tą samą drogą działania. 

    Niech sobie jedzą śmieci. Postrzeganie wszystkiego wyłącznie pod kątem sylwetki jest próżne. 
    Chłopak z Warszawskich Koksów zjadał cheerriosy, małolaci przyklaskiwali, trenuje 3 czy 4 lata i już kontuzje kolan...od czego? żdążył przewalić tyle ton w swoim życiu, że zdegradowało mu to stawy? nie. Cukier ze śmieci...niestety osoby uzależnione od cukru twierdzą zawsze, że : 

    - one nie są uzależnione, tylko lubią to jeść. Zapytane dlaczego lubią zawsze jest odpowiedź : bo jest dobre. No jasne, jest dobre, masz uzależniony od tego mózg więc łakniesz więcej tej dobroci i koło się zamyka 

    - nie wiążą swoich przypadłości ze stawami i przeziębieniami z cukrem w diecie. Przecież wystarczy tylko podliczyć makroskładniki... 


     


    • 0

    #7
    Hellscream

    Hellscream

      KFD Platinum

    • KFD pro
    • PipPipPipPipPipPipPipPip
    • 12090 postów
  • Wiek: 29
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Kielce

    Dla mnie całe te bajanie o glutenie to bzdura, ktoś na tym robi kasę i tyle, a niektórzy dają się wciągać. 

    Specjalnie do wczoraj przez kilka tyg. nie tykałem produktów zaw. gluten, a przynajmniej jego duże ilości czyt. typowych źródeł glutenu. Nie muszę dodawać, że absolutnie w tym okresie nie zauważyłem żadnych zmian jna plus czy minus.

     

    Wczoraj, wiadomo, ciasta, pierogi, chleb. 

    Dziś zero problemów, sucha, czysta skóra, brak dolegliwości ze strony ukł. pokarmowego, wszystko w jak najlepszym porządku, czuję się tak jakbym poprzedni dzień jadł to co normalnie, a zjadłem sporo więcej, więc choćby z racji samego przejedzenia coś powinno być nie tak. Kibel poszedł normalnie. 

     

    Także wg. mnie ludzie, którzy zanim oczytali się pierdół jedli chleb i nic im nie było, nagle mają problemy po glutenie przyczyn niech szukają w głowie, a nie w glutenie. 

     

    Więcej problemów przysparza zbyt wysokie spożycie błonnika i tu jest problem z owsianymi, a nie tam gluten, którego owsiane swoją droga nie produkują. Idąc tym tokiem rozumowania, to zjedzenie takiej samej ilości ww z białej mąki powinno wywołać gorszy efekt, a tak się nie dzieje, a wręcz przeciwnie. 

     

    Fanem bułek i makaronów nie jestem, wolę ziemniaki, żeby była jasność, ale nie widzę powodu siania demagogii.

     

    Ot tyle z mojej strony, nie atakuję, nie wdaję się w kłótnie ;)


    • 1

    #8
    hero2

    hero2

      Nowy na pokładzie

    • Użytkownicy
    • Pip
    • 35 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:tuitam
    • Staż [mies.]: 50

    Zgadzam się z tym glutenem, pewnie jest alergenem. Ale jak każdy alergen nie działa na wszystkich. Jeden zje orzeszki ziemne i dostanie anafilaksji a drugi połknie kilogram i będzie mu mało. :) Cieszę się że znalazłeś na co jesteś uczulony, może część osób też jest i o tym nie wie a dzięki uświadomieniu sobie o zagrożeniu przynajmniej sprawdzi na sobie.
    No i pamiętajmy że ogólnie przetworzonego jedzenia lepiej unikać, tylko co tu jeść teraz??


    • 0

    #9
    antek098

    antek098

      KFD to mój dom ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2061 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    Dla mnie całe te bajanie o glutenie to bzdura, ktoś na tym robi kasę i tyle, a niektórzy dają się wciągać. 

    Specjalnie do wczoraj przez kilka tyg. nie tykałem produktów zaw. gluten, a przynajmniej jego duże ilości czyt. typowych źródeł glutenu. Nie muszę dodawać, że absolutnie w tym okresie nie zauważyłem żadnych zmian jna plus czy minus.

     

    Wczoraj, wiadomo, ciasta, pierogi, chleb. 

    Dziś zero problemów, sucha, czysta skóra, brak dolegliwości ze strony ukł. pokarmowego, wszystko w jak najlepszym porządku, czuję się tak jakbym poprzedni dzień jadł to co normalnie, a zjadłem sporo więcej, więc choćby z racji samego przejedzenia coś powinno być nie tak. Kibel poszedł normalnie. 

     

    Także wg. mnie ludzie, którzy zanim oczytali się pierdół jedli chleb i nic im nie było, nagle mają problemy po glutenie przyczyn niech szukają w głowie, a nie w glutenie. 

     

    Więcej problemów przysparza zbyt wysokie spożycie błonnika i tu jest problem z owsianymi, a nie tam gluten, którego owsiane swoją droga nie produkują. Idąc tym tokiem rozumowania, to zjedzenie takiej samej ilości ww z białej mąki powinno wywołać gorszy efekt, a tak się nie dzieje, a wręcz przeciwnie. 

     

    Fanem bułek i makaronów nie jestem, wolę ziemniaki, żeby była jasność, ale nie widzę powodu siania demagogii.

     

    Ot tyle z mojej strony, nie atakuję, nie wdaję się w kłótnie ;)

    Nie widzę tu nigdzie ataku :-) 
    Jednak nie jest to problem głowy, zapewniam Cię. 

    Nic nie tłumaczy tego, że zjadając 400g makaronu durum z chudym mięsem musiałem dokręcać sporo cardio by schodziło zaś teraz przy wyższej kaloryce, poświęcając tylko 20 minut na trening w dodatku 3x w tygodniu a nie 5 obyło się bez żadnych stagnacji, z dobrym samopoczuciem, bez boleści stawów i innych tego typu przykrości 

    Nie nazywaj tego demagogią. Naprawdę. 

    - dlaczego jesteś w stanie zjeść 300g chleba równowartość 150g węglowodanów lecz tej samej wartości nie jesteś w stanie zjeść w kilka chwil gdyby dostarczyć ją  z ugotowanych ziemniaków (800g) ? nie przychodzi to już taką łatwością, mimo, że to i to węglowodany złożone...TEORETYCZNIE

    - nie obronisz się teraz błonnikiem, gdyż produkty pełnoziarniste posiadają go więcej 

    - czemu każda uzależniająca nas żywność posiada w składzie pszenicę? co odpowiada za proces produkcyjny przeprowadzany dokładnie w taki sposób ? 

    - dlaczego wzrost otyłości datowany na środek lat 80tych zbiega się dokładnie z wyższymi procesami technologicznymi przeróbki zbóż? aktualnie dziś to zboże posiada 25 tysięcy odmian - nie wiesz którą spożywasz, najczęściej mix....który karmi kieszenie producentów. Masz to zjeść, nie najeść, kupić więcej, znowu zeżreć...nikogo nie obchodzi Twoje zdrowie i samopoczucie 

    - czemu ludzie muszą się tak katować by gubić sylwetkę skinny fat? 
    - skąd pochodzą refluksy żołądkowe? bardzo mało osób się z tym rodzi...dodam : więcej osób potrafi się rodzić z celiakią :-) 
    - dlaczego zespół nieszczelnego jelita jest chorobą nabytą w wyniku zjadania nieodpowiednich produktów i wcale nie chodzi tu o wypijanie coli przed telewizorem ? 

    tych pytań jest wiele więcej, na które znajdziesz odpowiedź zagłębiając się w literaturę.
    Przedstawiałem dokładnie to samo sceptyczne stanowisko co Ty. "Ludzie sobie wkręcają" "co oni pyerdolą, to niemożliwe..." 


    • 0

    #10
    antek098

    antek098

      KFD to mój dom ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2061 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    Zgadzam się z tym glutenem, pewnie jest alergenem. Ale jak każdy alergen nie działa na wszystkich. Jeden zje orzeszki ziemne i dostanie anafilaksji a drugi połknie kilogram i będzie mu mało. :) Cieszę się że znalazłeś na co jesteś uczulony, może część osób też jest i o tym nie wie a dzięki uświadomieniu sobie o zagrożeniu przynajmniej sprawdzi na sobie.
    No i pamiętajmy że ogólnie przetworzonego jedzenia lepiej unikać, tylko co tu jeść teraz??

    Gluten nie objawia się anafilaksją. 
    Oddziałowuje niekorzystnie na mózg. Polipeptydy glutenowe przenikają barierę krew-mózg wywołując uczucie odurzenia - przyjemności ze zjadanych zbóż. Te substancje nazywamy egzorfinami. 
    Endorfiny - związki wydzielane wewnątrz na skutek np treningu biegowego tzw "euforia biegacza"
    Egzorfiny - związki dostarczone wraz z żywnością. Z zewnątrz. 

    Osoby pozbawione glutenu potrafią chodzić rozdrażnione. 
    Nie chodzi tu jedynie o ograniczenie ilości na zasadzie "wykluczę chleb, ale zostawię owsiane płatki". Nie. Eliminacja odnosi się do każdego produktu zbożowego. 

    Mózg nie posiada receptorów bólowych samych w sobie. Stąd nawet jeśli zachodzą w nim zmiany, nie możesz tego odczuć za pomocą bólu. Fizycznie nie może Cię boleć mózg. Jest to bardzo niebezpieczne. 

    Widzisz, producenci żywności pakujący wszędzie pszenicę pchają nam do głów, że bez niej nie jesteśmy w stanie przeżyć, że będą niedobory błonnika czy też witaminy z grupy B. Jest to bzdura, bowiem : 

    - żadna witamina w towarzystwie antygenu nie ma prawa zostać przyjęta przez organizm
    - więcej błonnika dostarczymy ze świeżych warzyw - wzrośnie ich konsumpcja
    - witaminy z gr. B są zawarte w mięsach, zaczniemy uważniej przyglądać się różnym rodzajom mięs 

    Jest cała gama produktów spożywczych, które są w pełni odżywcze i wolny człowiek nie powinien zjadać tego, co podsuwają mu pod nos :-) 


    • 0

    #11
    PowerTS

    PowerTS

      Akademia KFD

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPip
    • 4544 postów
  • Wiek: 34
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: 14 lat
    Ja dodam,iz zawsze bylem fanem glutenu. Odstawilem testowo i roznicy nie widzialem zadnej. Z glutenem czy bez zycie podobne z tym, ze w przypadku "bez" mniek ciekawe hehhe
    Jedynie z laktoza mam problem, ale to juz inny temat
    • 0

    #12
    antek098

    antek098

      KFD to mój dom ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2061 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    Ja dodam,iz zawsze bylem fanem glutenu. Odstawilem testowo i roznicy nie widzialem zadnej. Z glutenem czy bez zycie podobne z tym, ze w przypadku "bez" mniek ciekawe hehhe
    Jedynie z laktoza mam problem, ale to juz inny temat

    każdy ma swoje doświadczenia :-)
    jak mówiłem: jeśli ktoś chce zjadać gluten, niech go zjada :-) nie jestem od tego by komuś coś wciskać. Jest to dla mnie obojętne :-)


    • 0

    #13
    PowerTS

    PowerTS

      Akademia KFD

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPip
    • 4544 postów
  • Wiek: 34
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: 14 lat
    Wiadomo, wszystko z umiarem
    • 0

    #14
    antek098

    antek098

      KFD to mój dom ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2061 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    wpieprzanie po xxx kcal w krótkim czasie?
    świąteczny czas?... 
     
    widziałem dzienniki na konkurencji, gdzie ludzie wpieprzają po 1,5kg czekolady, tonę serników, makowców. Dostali małpiego rozumu. To nie jest zaburzenie odżywiania, tylko co przepraszam? "wyluzowanie od michy" ? co za hipokryci! 
     
    "trzymałem michę przez wiele tygodni to teraz mogę sobie odbić, zasłużyłem "... żałosne. Dobre odżywianie a nie obżeranie nie zakłada odpoczynków, bo nie powoduje żadnych niedoborów psychicznych.... 
     
    leżą u mnie w domu cukierki, serniki, makowce, tona słodyczy, pierogi, krokiety... nie mam ochoty na to jedzenie, wcale.
    Nie zmuszam się do tego, zwyczajnie mi to nie smakuje. WCALE !! słodycze śmierdzą...są za słodkie, mdłe...

    Załączone pliki


    • -7

    #15
    b-c

    b-c

      tren percent body fat

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPipPipPip
    • 9163 postów
  • Wiek: 33
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Mazury
    • Staż [mies.]: xx

    *
    POPULARNY

    od slodkiego cie mdli, masz hipo, nawet katar ( %) )innego rodzaju dziwactwa i to nie sa zaburzenia odzywiania...?

    u mnie masa obecnie, z wegli glownie makaron i pieczywo, bo najszybciej, widac, ze kazdy powinien odstawic, bo idzie umrzec od tego

    moze trzeba poszukac innych przyczyn, zamiast radykalizowac odzywianie, bo sory, ale ograniczenia, i to dosc powazne, wyszukiwanie produktow, restrykcje, unikanie tego i tamtego, to nie jest luz w diecie, a rygor i uposledzenie

    ESpT2FT.jpg


    Edytowany przez b-c, 26 grudzień 2015 - 20:09 .

    • 8

    #16
    antek098

    antek098

      KFD to mój dom ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2061 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    tyle, że guzik mnie interesuje jak wyglądasz.
    Cudowny jesteś :* 

    No tyle Twojego, że sobie minusy ponaciskasz. Dziecinne, ale to norma w Twoim wykonaniu.
    Insa, teść, wino i inne gówno, które w siebie wtłaczałeś spowodowały na trwale podniesione ego. 

    Jak mówiłem: żałosne w ciul.
    Otwórz swój temat  a nie będziesz wklejał siebie, gdzie popadnie.

    Jedz makaron, muffinki, co chcesz. Jest mi to obojętne. 
    Ja tu przedstawiam swoją drogę a nie porównywanie się kto ma więcej w ręce, kto więcej wyciśnie, kto zje więcej ryżu, kto się wysra w 7 kolorach...

    Jak mówiłem: z dziecinnym zachowaniem idź pod przedszkole czy gdziekolwiek indziej. Najlepiej do swojego dziennika


    Edytowany przez antek098, 26 grudzień 2015 - 16:25 .

    • 0

    #17
    b-c

    b-c

      tren percent body fat

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPipPipPip
    • 9163 postów
  • Wiek: 33
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Mazury
    • Staż [mies.]: xx
    to jakim prawem oceniasz innych, ktorzy maja w dupie twoja droge i zjedli w swieta pierogi, a wrecz nimi gardzisz?

    tak, sterydy podniosly mi ego i zniwelowaly smiertelny wplyw glutenu na moj organizm %) wytknal mi je czlowiek bijacy testa i zracy mete %)

    i nie nacisnalem zadnego minusa ;)
    • 3

    #18
    Aggressor

    Aggressor

      Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
    • 15119 postów
  • Wiek: 37
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Siemianowice
    • Staż [mies.]: 11lat

    *
    POPULARNY

    tyle, że guzik mnie interesuje jak wyglądasz.
    Cudowny jesteś :* 

    Ale za to jak ja wyglaam czy Paweł to juz Cie interesuje ???

    Czyli jak ktos wyglada słabiej to mozna mu pocisnac odnosnie sylwetki mimo ze nie ma to znaczenia z meritum dyskusji, ale jak ktoś wygląda dobrze to już mozna zastosowac podwojne standardy.

     

     

    Insa, teść, wino i inne gówno, które w siebie wtłaczałeś spowodowały na trwale podniesione ego. 

    I kolejny podwojny standard i do tego błazenada, jak samemu stosując towar mozna komus na niego cisnac ? jak mozna samemu majac ego wystrzelone w kosmos komuś na nie cisnąć ?

     

     

    Otwórz swój temat  a nie będziesz wklejał siebie, gdzie popadnie.

    I kolejna hipokryzja, mowi to gosc ktory w swoim temacie wrzucał czyjes fotki (Pawła) żeby mu pocisnąć ad personam jednoczesnie stosujac przy tym ignoratio elenchi. Zaiste obnaża to słabości twojego charakteru i wagę zawartości puszki czaszkowej .

     

     

    Ja tu przedstawiam swoją drogę a nie porównywanie się kto ma więcej w ręce, kto więcej wyciśnie, kto zje więcej ryżu, kto się wysra w 7 kolorach...

    Ludzie cie oceniają przez całokształt bzdur, które wypisujesz , wiec nie dziw sie, że podważaja je wszędzie. Poza tym ty sam łamiesz nierzadko zasady tematów czy postów i wrzucasz co popadnie w dyskusji często porównując włąśnie te cechy, o których wyżej piszesz .

    Krótki post a obnaża kilkukrotnie twoja hipokryzje , brak konsekwencji i podwójne standardy . Wytykanie Ci tego robi się coraz łatwiejsze :D Nie wiem jak ktokolwiek może Cie traktować poważnie.

     

    Edit :

    Bartek bo to jest tak , jak ktoś wyglada slabo lub przeciętni,e to mu antek jedzie na wygląd (mimo ze sam jest koślawy ) , jak ktoś wygląda dobrze to mówi ze go wygląd nie interesuje i/lub jedzie po sterydach (które sam brał), analogicznie jest z ciężarami jakie ktoś dzwiga ,  to jest czysty przypadek upośledzenia umysłowego , podwójnych standardów, hipokryzji, maluczkości , egotyzmu , ciasnoty umysłowej, twardogłowia itp itd.

    Gratuluje antek wygrałeś nagrode na najlepszego " ogórka inteligencji" na tym forum.


    • 15

    #19
    PowerTS

    PowerTS

      Akademia KFD

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPip
    • 4544 postów
  • Wiek: 34
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: 14 lat
    Antek szkoda, ze nie zrobiles takich samych zdjec porownawczych ;-). Ciezko ocenic postep.
    • 1

    #20
    b-c

    b-c

      tren percent body fat

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPipPipPip
    • 9163 postów
  • Wiek: 33
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Mazury
    • Staż [mies.]: xx
    nie licz na to, magia redukcji na 20-minutowym randomowym i niezbornym machaniu sztanga by prysla, u niego wiele rzeczy istnieje, dopoki o nich pisze, jak tylko wstawi foto albo film okazuje sie, ze rzeczywistosc jest mocno biedna i odbiega pd bajkopisarstwa dosc mocno...
    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko