Skocz do zawartości


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
psoiree

psoiree

    Wczuwa się w forum

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 80 postów
  • Wiek: 30
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: odnowa

    Cześć Panowie!

     

    Zwracam się z potężną prośbą, bo nie wiem już co mam robić, a sprawa pogorsza się z dnia na dzień!

     

    Cała sytuacja zaczęła się od tego, że w kwietniu miałem drobny upadek na desce (nie przeskoczyłem rzeki i spadłem po skałach, ale w śniegu i ogólnie śmiałem się z tej sytuacji), po którym wieczorem zaczęła mnie co raz bardziej boleć dłoń i przedramię oraz drętwieć dwa ostatnie palce. Po kilku godzinach zrobiło się to na tyle nieznośne, że pojechałem na pogotowie, gdzie zrobili prześwietlenie, na którym oczywiście nic nie zobaczyli (mój szpital jest znany z tego), mimo, że kości w dłoni chrobotały mi jak opętane, a gość jak nacisnął na połączenie dłoni z nadgarstkiem to wyskoczyłem (dosłownie...) z butów, co samego mnie zdziwiło. Wpakowali mnie w szynę gipsową na 10 dni (w wypisie notując "powierzchowny uraz nadgarstka") mimo, że ręka przez to bolała mnie jeszcze bardziej, ale posłusznie zdjąłem ją po 10 dniach. 

     

    Poprawy żadnej, wręcz przeciwnie, ręka przez to, że była nieruchoma, zaczęła boleć bardziej. Jestem jednak cholernie odporny na ból i zacząłem się do niego szybko przyzwyczajać. Palce czasami drętwiały bardziej, czasami mniej, były również czasami bardziej zimne, czasami mniej, ale szło wyżyć. Starałem się ją rozciągać i rozluźniać jak tylko coś takiego zaczynało się dziać i to pomagało na dłuższą metę. Do tego zauważyłem, że ręka mnie "ciągnie" przez całe przedramię, do łokcia, jakbym miał w środku napiętą strunę. Od czerwca wróciłem na siłownie BARDZO uważnie zwracając uwagę na rozgrzewkę (ogólnie zawsze byłem walnięty na tym punkcie, 10-15min biegu i kolejne 10min rozgrzewania ciała połączone z rozciąganiem na końcu), szczególnie przy tej dłoni. Na treningu wszystko było w miarę w porządku, zdarzały się jedynie momenty kiedy nagle wypadł mi hantel bo coś mnie zakuło w dłoni.

     

    Sprawa jednak nabrała popierd**** rozpędu w poprzedni piątek. Będąc służbowo w Wawie poszedłem do Jatomi gdzie w połowie treningu (barki i nogi) ból zaczął być nie do zniesienia. Zmniejszałem ZNACZNIE ciężar na tą rękę, masowałem biceps, triceps, łokieć, delikatnie rozciągałem, ogólnie wszystko. W końcu przerwałem trening, ale reszta dnia przebiegła bez większych problemów. W sobotę zauważyłem dziwną rzecz, mianowicie, że boli mnie pacha. Myślałem, że to od spania z ręką za głową albo, że wyskoczyło mi w tym miejscu jakieś tałatajstwo (czasami tak się zdarza). Sprawdziłem wszystko i nic. Po godzinie od zejścia z łóżka zauważyłem natomiast, że nie ciągnie mnie już tylko przedramię, ale cała ręka, od nadgarstka począwszy, przez przedramię, środek między bicepsem a tricepsem, po pachę, do boku klaty dochodząc, jedna długa napięta struna. W niedzielę zrobiłem 700KM za kierownicą, gdzie ból momentami dawał się we znaki, toteż znowu ruszałem ręką, leciutko ją rozciągałem, masowałem itp.

     

    W poniedziałek rano zauważyłem to, co na zdjęciu zaznaczone jest niebieskimi strzałkami... Ani nie bolało, ani nie przeszkadzało, po prostu było. Ręka oczywiście ciągnęła dalej, nadal jedna długa struna, co łatwo było sprawdzić próbując ją po prostu podnieść do góry jakbyśmy chcieli czegoś sięgnąć. Za dnia było to do zniesienia, ale po południu zaczęło już się robić nieznośne. Zauważyłem też, że ręka ma większą tendencję do drętwienia. O 18.00 ból stał się kurew*ko nieznośny, a o 18.30 - uwaga uwaga - zemdlałem z bólu... Co było dla mnie dość śmieszne, bo wytrwałem złamanie z przemieszczeniem tej ręki, zerwanie nerwów itp. przez 48h bez nawet tabletki przeciwbólowej (długa historia). A tutaj po prostu odstawiam talerz na biurko, obracam się idąc otworzyć balkon, prostuję rękę, nagle ukłucie, bomba jak po 4l wódki i padłem na podłogę.

    A teraz jak działa medycyna w Polsce: po ocuceniu się i dojściu do siebie, niewiele myśląc, wpakowałem się w samochód i jazda otumaniony do Szpitala. Wiedząc, co się ostatnio dzieje (akurat w tym dniu ogłosili wyrok lekarza z Borowskiej we Wrocławiu, który wyciął gościowi zdrową nerkę, bo mu się nie spojrzało w kartkę), pojechałem do Wojskowego. Ledwo wytoczyłem się z auta, na SORze wszyscy mnie przepuścili i dawaj na nagły przypadek. Mówię, że chodzi o rękę, mam płytę z RTG dłoni, ale oczywiście najpierw przysłali ogólnego. Ogólny ogólnie olał sprawę i wezwał neurologa. Neurolog w połowie badania stwierdził, że to przecież zadanie dla chirurga. Chirurg naczyniowy stwierdził, że to zadanie dla ortopedy. W międzyczasie neurolog zlecił tomograf głowy, na wyniki którego czekałem... bardzo długo, czekając jednocześnie na ortopedę. Pobrali mi też krew i zrobili wszystkie badania, łącznie z próbami wątrobowymi, testem na HIV itd. W końcowym efekcie ortopeda przychodził 5x - tak, że nie przyszedł ani razu. Zbagatelizowali rękę, przepisując maść z ketoprofenem i dając skierowanie do "zwykłego" chirurga. Byłem już tak zmęczony całą sytuację, że nie chciało mi się wybijać im zębów, więc po prostu grzecznie wyszedłem, dość mocno załamany, bo ledwo dojechałem do domu.

     

    Wtorek zaczął mnie wkurw*ać. Wszystko zaczęło mnie wkurw*ać. Ból nie do wytrzymania zaczął mnie doprowadzać do szału i planowałem już kogoś zabić, ale mając niewyobrażalną ilość doświadczeń z lekarzami, wiem już, że trzeba być ultra uprzejmym i nic po sobie nie pokazywać. Ultra uprzejmie znalazłem więc najlepszego ortopedę we Wrocławiu i ultra uprzejmie podyskutowaliśmy sobie o diecie, mięśniach, metaboliźmie, witaminach itd, ultra uprzejmie został mi za-tape'owany kark, który jest cały czas ultra spięty razem z całą obręczą barkową, ultra uprzejmie zostały mi przedstawione ćwiczenia na kark i kręgosłup i ultra uprzejmie pytając dziesiąty raz "co z ręką?" usłyszałem, że aby zająć się ręką, to najpierw musimy zająć się tym. I ja to rozumiem. I ja polecam tego Pana, zna się na rzeczy. I ja wiem, że jedno wychodzi z drugiego. Ale KU*WA MAĆ jak łapa zaczyna Ci się robić co raz bardziej ciemniejsza, zaczyna napierd**** nie do zniesienia, przestajesz mieć możliwość wykonywania podstawowych czynności życia, to CO JEST GRANE ja się pytam?

     

    Środa była dniem wiary, w której to twierdziłem, że tak, no gość ma 50 lat doświadczenia, faktycznie jedno wychodzi z drugiego, faktycznie potrzebuje 3 miesięcy witamin, żeby ręka wróciła do działania. Nie wiadomo dlaczego, bo nikt do tej pory ani mi jej nie prześwietlił ani nie zrobił USG ani nic, no ale jednak trzeba. Moja wakacyjna forma wyjechała właśnie na urlop beze mnie, czasami tak bywa, pogodziłem się z tym. Do czasu.

     

    Czwartek. Napierd*** dalej. Pracując przed kompem poczułem nagle rozlewanie się czegoś zimnego pod skórą, dwie dolne czerwone strzałki na lewym zdjęciu. Tego bylo już za dużo, więc zacząłem szukać USG z ortopedą na JUŻ. Znalazłem, i to jak! Trafiłem do gościa, który napisał książke na temat zrywania mięśni itp. 19.30 miała być dla mnie godziną zbawienia. Ch*j, że czekałem do 21.00, aby tam wejść, ale byłem gotów poświęcić już wszystko, byleby ktoś mi powiedział co się dzieje z moją ręką, na zasadzie "Panie, przecież widać jak byk, że to naderwany mięsień, zerwane ścięgno, cholera wie co". No i siadam w końcu ja Ci do tego USG przed tym Panem, który to jest specjalistą wagi wielkiej i nagle co się okazuje? Nic się kurw*a nie okazuje! Gość zjechał mi rękę na wszystkie sposoby, wykrywając oczywiście łokieć golfisty (który mi załatwili podczas wyciągania śrub po złamaniu), newralgię nerwu łokciowego, ale uwaga - nie ma pojęcia skąd ona się bierze. Nic na to nie wskazuje. KOMPLETNIE NIC. Nie ma też pojęcia skąd ten obrzęk na ręce, bo NIC NA TO NIE WSKAZUJE. Nie ma też pojęcia skąd napięta struna, bo WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. Panie, kurw*, Panie! Wykluczył zakrzepicę i na szczęście zaprosił w inne miejsce, gdzie jest ultra dokładniejsze USG, gdyż to jest za słabe, a ja w tym momencie stałem się przypadkiem "ciekawym", czemu wcale się nie dziwię, bo taka już moja życiowa natura.

     

    USG niestety jest dopiero w następny czwartek. Dzisiaj struna, która mnie ciągnęła pomiędzy bicepsem a tricepsem w końcu ujawniła się na skórze, co jest zaznaczone czerwoną kreską. 

     

    Panowie i Panie... Załamany jestem. Chcę wrócić na trening, ale przede wszystkim chcę wiedzieć, co jest z moją ręką, żeby znowu jakaś kurw* jedna z drugą przez swoją nieuwagę nie doprowadziły do tragedii w moim życiu, a to już się zdarzało trzy razy. Proszę Was - jeżeli znacie jakiegoś rehabilitanta, ortopedę, chirurga, który może spojrzeć na ten cały opis i to zdjęcie... Wyślę Wam w podziękach cygaro i wino albo stado dziwek, wybierajcie. Pomóżcie. Proszę.

    Paweł...

     

    Załączone miniaturki

    • reka.jpg

    • 0

    Doradca KFD

    Doradca KFD
    • KFD pro

    Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




    Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

    #2
    OrixoN

    OrixoN

      KFD to mój dom ;)

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPipPip
    • 2225 postów
  • Wiek: 26
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: 16

    Nastepnym razem szukaj fizjoterapeuty a nie ortopedy , mlodego fizjo zadnego starego konowala , najlepiej jeszcze jakiegos z autopasji , np w opolu Tomalik jest swietny. Ale do rzeczy , ja lekarzem nie jestem , znam pare osob ktore zrywaly sobie miesnie i niestety nie jest to zbyt fajne , dlatego ze regeneracja miesnia trwa dokladnie rok , teoria jest taka ze bialka w miesniach sa wymieniane cale w ciagu roku a np w watrobie w ciagu tygodnia . Tak jak wyzej napisales 3 miesiace , to jest jakis czas po ktorym mozesz cos powoli robic a na ta chwile ogranicz ruchy ta reka , zeby nie powodowac mikro urazow i nie przerywac "leczenia". Czeka cię raczej dużo odpoczynku.A jesli chcesz fachowej opini to udaj sie do fizjo ktory tutaj ci najwiecej podpowie.Aha z diagnoza typu USG tez moze byc problem bo to tkanki miekkie .


    Edytowany przez OrixoN, 12 czerwiec 2015 - 19:42 .

    • 0

    #3
    psoiree

    psoiree

      Wczuwa się w forum

    • Użytkownicy
    • PipPip
    • 80 postów
  • Wiek: 30
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: odnowa

    Nastepnym razem szukaj fizjoterapeuty a nie ortopedy , mlodego fizjo zadnego starego konowala , najlepiej jeszcze jakiegos z autopasji , np w opolu Tomalik jest swietny. Ale do rzeczy , ja lekarzem nie jestem , znam pare osob ktore zrywaly sobie miesnie i niestety nie jest to zbyt fajne , dlatego ze regeneracja miesnia trwa dokladnie rok , teoria jest taka ze bialka w miesniach sa wymieniane cale w ciagu roku a np w watrobie w ciagu tygodnia . Tak jak wyzej napisales 3 miesiace , to jest jakis czas po ktorym mozesz cos powoli robic a na ta chwile ogranicz ruchy ta reka , zeby nie powodowac mikro urazow i nie przerywac "leczenia". Czeka cię raczej dużo odpoczynku.A jesli chcesz fachowej opini to udaj sie do fizjo ktory tutaj ci najwiecej podpowie.Aha z diagnoza typu USG tez moze byc problem bo to tkanki miekkie .

     

    Dzięki wielkie za odpowiedź! Najgorsze jest to, że nikt tak na prawdę do dzisiaj nie stwierdził co to takiego, a mięsień zrywa się przecież przy maksymalnym przeciążeniu. Tutaj po prostu tak jakby niedokończona sprawa z nadgarstkiem i naciągniętymi ścięgnami przerodziła się w taki tarapat.


    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko