Skocz do zawartości

Zdjęcie

Moja otyłość.

- - - - -

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
herbatkowy

herbatkowy

    Nowy na pokładzie

  • Nowi na forum
  • Pip
  • 7 postów

Cześć wszystkim, w wielkim skrócie choć i tak post będzie długi jak esej- prawie 30 lat na karku, większość życia gruba nadwaga, złe nawyki żywieniowe mocno osadzone w psychice- były próby jakichś śmiesznych diet głodówek, do wesela nawet schudłem 12kg i bardziej przypominałem człowieka- niestety podczas podrózy poślubnej i all inclusive na majorce te 10kg wróciło do mnie, ale ja zwyczajnie wrzucałem w siebie jedzenie bez sensu, ja się nie odżywiałem- ja całe życie żarłem. Aż w końcu  w listopadzie 2020 stanąłem przed lustrem i oświadczyłem sobie oraz chwilę potem żonie- że 2021 rok będzie "ostatnim rokiem bycia grubym", efekt- od listopada do dziś zrzuciłem prawie 19 kilogramów, i co najlepsze... nie mam dość, a wręcz przeciwnie- jestem pewien że spokojnie do końca roku dobiję jeszcze te 11 i łącznie będzie -30kg i osiągnę swój cel o którym marzyłem całe życie- no właśnie- marzyłem zamiast wziąć się do roboty i to marzenie spełnić, ale lepiej późno niż wcale... Jak chudnę? Najlepszym sposobem na świecie który odmienia moje życie- Liczę kalorie, jem zasadniczo wszystko i daleko mi do zbilansowanej idealnej diety ale niestety- nie potrafię czerpać radośći z życia bez jakiegoś łakocia do serialu czy tam kebaba na obiad raz albo i dwa razy w tygodniu- to wszystko oczywiście wliczam i trzymam się sztywno jak tybetański mnich czego dowodzi wynik prawie -19kg, oczywiście coraz częściej zamiast czekolady zjadam sobie 2 serki skyr z jagodami na dole które dają mi białeczko zamiast pustych kalorii. Druga sprawa- na początku roku nie potrafiłem zrobić trzech prawdziwych sztywnych pompek, teraz robię seryjkę 30 pompek i wstaję bez większej zadyszki- w pół roku jest progres, niestety nie mam zdjęć bo na tyle brzydził mnie mój widok że nie fotografowałem się przed "metamorfozą" o ile to nie za duże słowo bo jestem dopiero w 65% drogi którą sobie obrałem ale efekt jest rażący już teraz o czym mówią mi wszyscy znajomi, warto dodać że macham hantelkami w domu, robię po 100 pompek co drugi dzień- moja sylwetka się realnie zmienia. I jestem absolutnie pewien że  już nigdy nie doprowadzę się do takiego stanu w jakim byłem. Jednak mam do Was kilka pytań-

 

Będąc od pół roku na deficycie, warto jest coś zmienić? Wskoczyć na zerowy bilans w sensie dobić te 400-500kcal które obcinam od pół roku? Jak wygląda sprawa "cheat meala" albo i cheat day? Czy to przypadkiem nie przyspieszy metabolizmu? Jeżeli poiwedzmy zrobiłbym jeden dzień 5000kcal to potem muszę tą nadzwyżkę porozkładać na resztę tygodnia żeby suma sumarum wyjśc na deficyt?  Jakieś wskazówki, ciekawostki które pomogą mi osiągnąć efekt są mile widziane, pozdrawiam wszystkich :) 


  • 0

Doradca KFD

Doradca KFD
  • KFD pro

Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

#2
MinimumHaker

MinimumHaker

    Wczuwa się w forum

  • Nowi na forum
  • PipPip
  • 97 postów
  • Wiek: 16
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Włocławek
    Cześć, Będąc od pół roku na deficycie, warto jest coś zmienić? -Przy dłuższych deficytach tak jak jest w tym przypadku, warto wejść na reedeeda/dietbreak'a czyli na swoje zero kaloryczne. Przez tydzień czy dwa. Pomaga to w zahamowaniu zmian hormonalnych i z aspektów psychicznych można odpocząć. Jak wygląda sprawa "cheat meala" albo i cheat day? -Aspekt czysto psychologiczny, jak na razie (z tego co mi wiadomo) nie ma żadnych przesłanek naukowych mówiących o dobroczynnym działaniu ich. Czy to przypadkiem nie przyspieszy metabolizmu? -Jeśli już o metabolizmie mowa to jest to za mały okres dzień w diecie nic nie zmieni dla organizmu, najwyżej pomoże w lepszym treningu nazajutrz. Jeżeli poiwedzmy zrobiłbym jeden dzień 5000kcal to potem muszę tą nadzwyżkę porozkładać na resztę tygodnia żeby suma sumarum wyjśc na deficyt? -Wszystko zależy. Możesz porozkładać na kilka dni 5, 7, 14. Możesz to pominąć i jeść tyle ile jadłeś, ale jesteś 10 dni deficytu w plecy. Możesz to odrabiać też aktywnością, dodając 30minut spaceru czy cokolwiek takiego. Jakieś wskazówki, ciekawostki które pomogą mi osiągnąć efekt są mile widziane, pozdrawiam wszystkich :) -Jedz objętościowo, wysypiaj się, zacznij się edukować czy to na youtube czy to na instagramie (ale uważaj na szamanów), pamiętaj o dobrej podaży płynów (nie tylko woda się liczy), znajdź aktywności, które zbudują Ci dobre nawyki i będziesz z nich czerpał fan. I najważniejsze. Nie odpuszczaj, zbuduj solidne zdrowe nawyki, które pomogą Ci w utrzymaniu efektów. Ciesz się procesem, bądź cierpliwi. Gratulacje w dotychczasowym wyniku, trzymam kciuki, oby tak dalej!
    • 1

    #3
    Hellscream

    Hellscream

      KFD Platinum

    • KFD pro
    • PipPipPipPipPipPipPipPip
    • 12455 postów
  • Wiek: 30
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Kielce
    Ja tu widzę, że wszystko robisz jak trzeba, jeśli nie czujesz się źle, jesz jak lubisz, efekty są to wystarczy zostać przy tym i nic nie zmieniać. Nie rób żadnych czitów, bo rzucisz się ją syf przypomnisz sobie o jego smaku i oprócz wygenerowania sporej nadwyżki, znów będziesz miał ciągoty. A jeśli Twój smak powoli zmienia się, że jogurt z owocami jest w stanie dać Ci to samo co czekolada, to w tym kierunku powinieneś iść i po skończeniu redukcji robić wciąż to samo tylko jeść nieco więcej, ale nadal w takim samym wyuczonym schemacie. Pamiętając też o tym że aktywność fizyczna również musi zostać na minimum takim samym lub wyższym poziomie.
    • 1

    #4
    herbatkowy

    herbatkowy

      Nowy na pokładzie

    • Nowi na forum
    • Pip
    • 7 postów

    Super  dzięki za odpowiedzi potwierdzacie wszystko to co rozumuję sobie "na chłopski rozum". Zapomniałem wspomnieć- z racji mojej diety która bywa raz zdrowsza raz gorsza to suplementuję się - A,D,E,K, D3+K2, omega3, kreatyna HCL podstawowa dawka, ashwagandha, żelazo i magnez. Czuję się bardzo dobrze, z tym cheat mealem to racja- lepiej nie wywoływać wilka z lasu choć muszę przyznać że doszedłem psychicznie do takiego momentu że zwyczajnie źle czułbym się z tym że nażarłem się bezsensownie i znowu tracę czas na bycie grubym- tego jednego dnia czułbym się że robię krok wstecz- nie ma takiej opcji, miałbym kaca moralnego jakbym zdradził żonę.  Poza tym to zdarza mi się odmierzyć tyle ile mogę i ile chcę powiedzmy 30 czy tam 40g syfu w postaci chipsów, zjeść to i już nie myśleć o reszcie która została-  siła woli według mnie jest kluczowa i myślę że mam już mocną, wczoraj byliśmy u teściowej był tort i sernik z najlepszej warszawskiej cukierni a ja zważyłem sobie porcję zjadłem tyle ile sobie zaplanowałem i o reszcie nie myślałem mimo że na stole przede mną to stało- no jak mnich z tybetu nawet powieka mi nie drgnęła. Aktywność fizyczna jakaś jest bo kiedyś jej nie było wcale wszędzie jeździło się samochodem, teraz coraz częściej ruszam z buta na zakupy, te 100 pompek robię co drugi dzień z brzuszkami na zmianę tak żeby jakaś regeneracja miała miejsce.. Jednym słowem idę do przodu, i nic tak nie motywuje jak efekty. Jak zdjęcia z przeszłości które oglądam, jak spojrzenia jakichś młodych panienek jak sobie idę w koszulce- kiedyś tego nie było  :crazysex:  Dzięki za życzenia wam też życzę najlepszego, wystarczy obrać sobie realny cel, opracować mądry plan wyznaczyć konkretne proste zasady i się tego wszystkiego trzymać- i to cała tajemnica sukcesu myślę że się ze mną zgodzicie..  Pozdro :) 


    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko