Skocz do zawartości

Zdjęcie

Mniej treningów - lepsze efekty?

- - - - -

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
Marek 1967

Marek 1967

    Wczuwa się w forum

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 75 postów
  • Wiek: 54
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Gdynia
    • Staż [mies.]: 36
    Witam.

    Od 1.5 roku ćwiczę 3x w tygodniu. Zmieniałem plany treningowe. Jeden z nich został opracowany przaz KFD. Korzystam z porad dietetyka. W zasadzie rezultaty w skali miesiąca zawsze miałem podobne. Ciekawe jest to, że ostatnio przez pewien czas musiałem ograniczyć treningi do 2x w tygodniu ... i zadziałało to na mnie bardzo pozytywnie jeśli chodzi o wymiary (w sensie pomiarów miejsc beztłuszczowych). Wraz ze mną trenował były wicemistrz Europy. Rozmawiałem z nim na temat intensywności treningów. Poradził mi abym zwiększył intensywność do 4x w tygodniu. Może się mylę ale chyba dokładnie odwrotnie powinienem postępować?

    Uprawiałem ten sport jakieś 10 lat temu również. Wtedy też zaobserwowałem dokładnie to co teraz. Czy moje obserwacje mogą być prawdziwe? Im mniej trenujemy tym lepsze rezultaty? :-D
    • 0

    Doradca KFD

    Doradca KFD
    • KFD pro

    Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




    Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

    #2
    Cosa

    Cosa

      Spec w dziale trening

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPip
    • 590 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wawa
    • Staż [mies.]: 120
    lepiej częściej a lżej niż rzadziej a ciężej.
    • 0

    #3
    Marek 1967

    Marek 1967

      Wczuwa się w forum

    • Użytkownicy
    • PipPip
    • 75 postów
  • Wiek: 54
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Gdynia
    • Staż [mies.]: 36

    lepiej częściej a lżej niż rzadziej a ciężej.


    Co to w praktyce oznacza? Jeśli lżej to dam radę więcej razy wykonać ćwiczenie (np. 20x). Robi się z tego trening bardziej ma rzeźbę niż masę. Mówi się, że jeśli masę chcemy zyskać, to obciążenie powinno być tak dobrane aby niewielką ilość razy dało się wykonać to ćwiczenie (np. 8-12). Jak to pogodzić?
    • 0

    #4
    owszem

    owszem

      KFD Premium

    • KFD pro
    • PipPipPipPip
    • 1249 postów
  • Wiek: 42
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:ZOO
    Lżej to może być np. mniejsza objętość na tych samych zakresach powtórzeń.
    Jak uważasz żę przy 2xtydzień najlepiej wchodzi to rób tak. Organizm daje najlepsze odpowiedzi, lepszego trenera nie znajdziesz
    • 0

    #5
    lemn

    lemn

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPip
    • 6944 postów
  • Wiek: 27
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Skierniewice
    Nikt Ci nie powie do dla Ciebie jest najlepsze. Jeśli widzisz , że to zdaje egzamin to tak rób.
    • 0

    #6
    Pobyku_MASA

    Pobyku_MASA

      Zwykły Chłopak

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPip
    • 4313 postów
  • Wiek: 37
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Dąbrowa Górnicza
    • Staż [mies.]: 30
    Co prawda w moim przypadku sprawdza się to co napisał Cosa, ale mam też jedną żelazną zasadę - jeśli intuicja ewidentnie coś mi podpowiada to jej słucham, bez względu na to co mówią inni.
    • 0

    #7
    Cosa

    Cosa

      Spec w dziale trening

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPip
    • 590 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wawa
    • Staż [mies.]: 120
    Lżej znaczy, że nie katujesz mięsnia, ale ćwiczysz go 2 razy w tygodniu (ewentualnie dzielisz na ciężko lekko).

    Na przykładzie klatki

    Ciężko
    Dipsy 8-6
    Wycisk skos + 8-6

    Lekko
    Wycisk sztanggielki 10-8
    Jakas izolacja 10
    • 0

    #8
    Marek 1967

    Marek 1967

      Wczuwa się w forum

    • Użytkownicy
    • PipPip
    • 75 postów
  • Wiek: 54
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Gdynia
    • Staż [mies.]: 36

    Lżej znaczy, że nie katujesz mięsnia, ale ćwiczysz go 2 razy w tygodniu (ewentualnie dzielisz na ciężko lekko).

    Na przykładzie klatki

    Ciężko
    Dipsy 8-6
    Wycisk skos + 8-6

    Lekko
    Wycisk sztanggielki 10-8
    Jakas izolacja 10


    Rozumiem. W zasadzie tak robię. Wątek ropocząłem gdyż wydawało mi się iż łamię wszelkie książkowe standardy i dopiero po ich złamaniu zaczynam mieć efekty. Przytoczę Wam w pełni moje obserwacje, które wydały mi się zdumiewająco sprzeczne z wiedzą książkową.

    Generalnie trening 2x w tygodniu a nie 3. Obciążenie takie abym wykonał małą liczbę powtórzeń (do 12) i najważniejsze aby ten ostatni raz był w asyscie kolegi - w tym sensie, że sam nie dałbym rady. Ten ostatni raz jest kluczowy - mógłbym to ująć, że trening (prowadzący do efektów w postaci masy) zaczyna się w ostatnim powtórzeniu. Objętość mięśnia zwiększa się w trakcie treningu, w kolejnym dniu maleje, drugiego dnia wzrasta i nie należy mu przeszkadzać w tym treningiem.Wtedy objętość potrafi stać się większą niż zaraz po treningu gdy mięsień jest napompowany.

    Kojejna rzecz: suplementacja. Tu również zdumiewające obserwacje. Dobrze działa na mnie Horse Power choć mrowienie jakie powoduje jest nie do zniesienia. Po 2 cyklach poddałem się i zacząłem szukać alternatywy. Stacki kreatynowe Olimpa nie działają w ogóle. Maksymalna dawka BSN No Xplode wypada średnio przy Horse Power ale jakoś działa. Białko: zwierzęce działają tak samo dobrze jak sojowe. Ważne jest stosowanie białka nocnego. Nie ma sensu przepłacać ale nie można kupować byle czego - np. białka silnie zatłuszczonego. Zacząłem stosować fat burner'a w postaci Extreme Thermo Speed (czy lakoś tak) Olimpa. Działa.

    No i kuchnia: tu też zaskoczenie. Stosuję w diecie tłuste ryby (Omega 3), głównie łosoś i makrela wędzone. Sporo warzyw, mało owoców, pierś kurczaka, ryż, kaszę, jajka (redukcja ilości żółtek), orzechy. Przebojem sezonu jest to, że jestem na mocno ujemnym bilansie energetycznym i mimo to rosnę (powoli waga i zauważalnie objętości). Nie tak szybko jak na zerowym bilansie ale w zamian nie otłuszczam się - co było zmorą dla mnie, brzuch zrobił się płaski, nie cierpię z powodu przejadania się. Być może energię czerpię ze spalania tłuszczu - nie wiem. Dowiem się gdy go spalę do końca.

    Niniejszym stwierdzam, że organizm podpowiada mi zupełnie odwrotnego niż książki, co z kolei jest źródłem mojego narastającego zdumienia. Powoli zaczyna być dla mnie problemem jak zahamować nabieranie masy. Wolałbym nie przekraczać 90kg ze względu na kręgosłup. Nie powinienem jeść mniej niż obecne (jakieś 2200 kcal) lub gorszych jakościowo produktów. To tyle tytułem moich obserwacji.
    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko