Skocz do zawartości

Zdjęcie

Glukozamina

- - - - -

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
ED!

ED!

    KFD Silver

  • KFD pro
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2481 postów
  • Wiek: 31
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Gniezno
    • Staż [mies.]: 30+
    Otóż znalazłem coś takiego w internecie
    Delegalizujmy nie-leki
    Obłuda, zakłamanie, określane również terminem hipokryzja, zapożyczonym
    od starożytnych Greków (hypokrisis), towarzyszą nam od tysiącleci.
    Współcześnie przejawem obłudnego postępowania ludzi mogą być
    produkty mające rzekomo ich uzdrawiać. Zjawisko to jeszcze nie ma nazwy,
    ale przybiera ogromne rozmiary.
    Przykładem takich produktów może być glukozamina, która w 2003 r.
    wyciągnęła w Polsce z kieszeni naiwnych ludzi co najmniej 100 milionów
    złotych.
    Hipokryzja w farmakoterapii nie dotyczy lekarstw bezwartościowych, a
    dopuszczonych do obrotu, stosowanych na podstawie urzędowych rejestrów
    lub nawet naukowych farmakopeji. Jak pamiętamy, najsłynniejszym
    takim lekiem był teriak, który miał leczyć wiele chorób, a nie leczył żadnej.
    Wiedza ludzka zawsze była i będzie ograniczona.
    Z tych samych powodów z hipokryzją nie mają na razie nic wspólnego
    nowe wynalazki, które być może okażą się zupełnie bezwartościowe,
    ale dziś jeszcze tego nie wiemy, ponieważ przechodzą przez sito badań
    farmakodynamicznych i klinicznych.
    Chodzi wyłącznie o produkty, o których już wiemy, że nie leczą, a pozwalamy
    sprzedawać je bez ograniczeń w postaci leku, wprowadzając w błąd
    konsumenta. Pozwalamy je bezkarnie reklamować jako środki lecznicze.
    Oto przykład reklamy glukozaminy amerykańskiej firmy Puritan`s Pride
    w tygodniku o półmilionowym nakładzie:
    "- zwalcza ból i sztywność stawów,
    - chroni i wzmacnia stawy,
    - odbudowuje chrząstkę stawową,
    - wspomaga leczenie chorób i nadwerężeń stawów.
    W przypadku jakichkolwiek problemów ze stawami dostarczenie glukozaminy
    powoduje dodatkowe wytworzenie mazi stawowej, która jest
    niezbędna do prawidłowego funkcjonowania stawów".
    Po przeczytaniu tej reklamy nie ma najmniejszej wątpliwości, że glukozamina,
    zdaniem producenta, jest (lub ma być) lekiem. Skoro tak, to powinna
    być zarejestrowana w urzędzie rejestracji leków i podlegać nadzorowi inspekcji
    farmaceutycznej. Jednak glukozamina firmy Puritan`s Pride nie jest nigdzie
    zarejestrowana. Nikomu i niczemu nie podlega. Czy tak być powinno?
    Odnośne przepisy prawne funkcjonujące w Polsce sprawiają, że glukozamina
    może być i jest sprzedawana w każdym punkcie sprzedaży detalicznej,
    ze straganami bazarowymi i kioskami ruchu włącznie. Glukozamina
    ma postać i wygląd medykamentu i nie ma żadnych przeciwwska-
    zań do jej obecności w aptece. Aptekarz nie jest powołany do tego, by walczyć
    z prasą. Jeśli miliony ludzi za pozwoleniem "partii i rządu" dowiadują
    się ze środków masowego przekazu, że glukozamina bardzo dobrze leczy
    stawy, najwybitniejszy aptekarz nie jest w stanie oszukiwanym ludziom
    pomóc. Jeśli on im nie sprzeda glukozaminy, pójdą po nią do domu
    towarowego lub gdziekolwiek indziej. Aptekarza zaś wykpią jako
    "tumana", bo prasa wie najlepiej.
    Władze państwowe odpowiedzialne za zdrowie obywateli zupełnie tym
    się nie interesują. Na dobrą sprawę nikt, absolutnie nikt, nie decyduje formalnie
    o tym, czy glukozamina firmy Puritan`s Pride jest lub nie jest lekiem.
    Byłaby może lekiem, gdyby producent udał się do kompetentnego
    urzędu z wnioskiem rejestracji. Tak, jak wcześniej postąpiła inna firma. Pierwszą
    glukozaminę przywiozła do nas włoska firma Rottapharm i zarejestrowała
    ją jako lek, Arthryl, w 1998 r.
    Wykpiłem to publicznie ("Aptekarz" Nr 5/6, 1999, 128). Zacytowałem
    stanowisko bardzo autorytatywnej instytucji, Food and Drug Administration
    w USA: "This product is not intended to diagnose, treat, cure or prevent
    any disease". Okazuje się, że popełniłem błąd, który na domiar złego
    powtórzyłem twierdząc, że za pieniądze wydawane bezsensownie na
    Arthryl (Glukozaminę) można by kupić i wmontować artretykom-inwalidom
    protezy kolanowe, przywracające sprawność fizyczną ("Aptekarz" Nr 7/8,
    2002, 174-175).
    Pożytek z mojej interwencji był taki, że przestano rejestrować preparaty
    glukozaminy. Pożytek przekształcił się w szkodę, bo glukozamina
    wymknęła się spod kurateli ministra zdrowia i teraz każdy, kto chce zarobić
    pieniądze szybko i bez trudu, wypuszcza na rynek swój preparat glukozaminy.
    Nawet firma GlaxoSmithKline, której sprzedaliśmy Polfę w Poznaniu,
    bo nam obiecała, że będzie robiła w Polsce nowe ambitne leki,
    zrobiła w zamian Stavomax (Glukozaminę), i sprzedaje go bez rejestru.
    Ta słynna fabryka osiągająca obrót tylko w Polsce 1,12 mld złotych rocznie
    ze sprzedaży leków, zarabiająca na tym wiele milionów, łaszczy się
    na dodatkowy zysk z bezwartościowej glukozaminy. Czy tak powinno się
    dziać w cywilizowanym kraju? Wszystko ma się odbywać pod dyktando
    groszorobów? Państwo dostaje od nas co roku kilkadziesiąt miliardów
    złotych na administrację, na zarządzanie, czyż nie powinno nas chronić
    przed obłudą przedsiębiorców?
    Sprawa jest bardzo trudna; minister zdrowia jest upoważniony przez
    państwo do rządzenia lekami. A skoro glukozamina teraz może nie być
    lekiem, minister zdrowia może nic w tej sprawie nie robić. Powstaje pytanie,
    kto ma z tym coś zrobić, kto jest odpowiedzialny za produkty będące
    nie-lekami w sensie formalnym, a obłudnie pełniące w praktyce rolę leków.
    Decyzja powinna należeć do prawników decydujących o podziale kompetencji
    wśród organów państwowych.
    Przypomnijmy im pokrótce historię glukozaminy, dobrze znaną nam,
    farmaceutom, i trochę także lekarzom, ale prawnikom zupełnie obcą.
    Glukozaminę wykryto po raz pierwszy w chitynie w 1878 r. Pierwsza
    synteza glukozaminy była dokonana w 1902 r. Przez niemal cały dwudziesty
    wiek glukozamina istniała obok medycyny i farmacji.
    W ostatnich dwudziestu latach robiono próby zastosowania glukozaminy
    do leczenia artretyzmu. Próby były dobrze udokumentowane, efekty
    niemal zerowe.
    Początkowo glukozaminę podawano tylko we Włoszech, w iniekcjach,
    a więc na pewno docierała do krwioobiegu i tkanek. Efekty lecznicze były
    niezauważalne, ale po paru latach te kiepskie iniekcje wycofano z obrotu ze
    względu na niebezpieczeństwo zakażeń, wysypek skórnych, zmian w obrazie
    krwi. Zresztą po tych wszystkich tarapatach ukazała się praca kliniczna
    wykazująca dowodnie, iż glukozamina i placebo to niemal to samo (1).
    Fabrykanci przewidując rychły koniec iniekcji zrobili preparaty doustne
    (proszek lub tabletki). Te okazały się w 90% resorbowalne. Cóż z tego,
    skoro badania farmakokinetyczne wykazały, że po połknięciu glukozaminy
    nie ma jej śladu w plazmie krwi (2). Zapewne organizm ją spala, tak
    jak czyni to z glukozą. To nie zniechęciło ludzi dobrej wiary we Włoszech
    i Niemczech do leczenia stawu kolanowego glukozaminą. Nieszczęścia
    wielkiego nie było, bo to jest produkt naturalnie występujący w organizmie
    ludzkim, więc niepodawany w nadmiarze nie jest toksyczny.
    Z czasem literatura naukowa na temat glukozaminy jest coraz bardziej
    sceptyczna.
    W poważnym, kontrolowanym, opartym na ślepej próbie badaniu okazało
    się, że nie ma różnicy między glukozaminą i placebo (3).
    Podjęto też długotrwałe studium pomiaru szczeliny w chorym stawie
    kolanowym. Okazało się, że u pacjentów otrzymujących glukozaminę i
    placebo po 3 latach leczenia różnica szczeliny była znikoma (4).
    Żadna duża firma farmaceutyczna, ciesząca się poważnym autorytetem,
    nie wzięła do ręki glukozaminy. Dała się skusić firma Rottapharm we
    Włoszech (Arthryl) i firma Opfermann w Niemczech (Dona). Jedynym tam
    wskazaniem dla glukozaminy jest choroba zwyrodnieniowa stawu kolanowego
    (zmiany starcze, a nie reumatyzm o podłożu zapalnym).
    Dlaczego produkt w Niemczech i Włoszech jest dopuszczony do stosowania,
    skoro nie ma dowodów jego skuteczności? Zapewne dlatego, że
    glukozamina w sposób naturalny występująca w organizmie ludzkim nawet
    w większej dawce nie może być bardzo toksyczna oraz dlatego, że
    nie ma leków pomocnych przy zwyrodnieniu stawu kolanowego. Istnieją
    takie poglądy, że nie należy choremu nie okazać troski, a podanie leku nieleczącego
    jest rzekomo przejawem troski.
    Nie dopuszczono glukozaminy do stosowania w USA, Anglii, Francji,
    Skandynawii, Szwecji i wielu innych krajach.
    W Polsce dopuszczono Arthryl i nie wycofano go, ale powstrzymano
    się od rejestracji następnych produktów synonimicznych. Teraz widzę na
    rynku 10 preparatów glukozaminy (mogą być jeszcze inne, których nie dostrzegłem),
    które przedstawiam niealfabetycznie, a konkurencyjnie, poda-
    jąc ceny detaliczne w złotych w przeliczeniu na 1 definiowaną dawkę dobową
    glukozaminy (DDD) wynoszącą 1500 mg:
    Artreum - Puritan`s Pride, USA 0,817
    Artresan - Asa, PL 0,909
    Zdrovit Glukozamina - NP Pharma, PL 1,036
    Glukozamina - Jemo-pharm, DK 1,219
    Flexodon - Medagro, PL-I 1,389
    Reumatrix - Scano Medica, PL 1,450
    Stavomax - GlaxoSmithKline, PL-GB 1,618
    Bio-Glukozamina - Pharm Nord, DK 2,207
    Ortholan - IC Medicare, CH 3,446
    Arthryl - Rotapharm, I 3,462
    Rozpiętość cen jest znaczna, bo czterokrotna, co w farmacji zdarza się
    powszechnie, jako że konsumenci-pacjenci są analfabetami towaroznawczymi
    i się nie targują.
    Wydatek pacjenta, przeważnie emeryta w podeszłym wieku, wynosi zależnie
    od marki produktu od 25 do 100 zł miesięcznie i jest zupełnie niepotrzebny.
    Zwracam się z nieśmiałym pytaniem do Rzecznika Praw Obywatelskich,
    czy nie można byłoby uchronić Polaka przed legalnym nabijaniem
    go w butelkę. Aptekarz w tej sprawie może zrobić bardzo niewiele.
    Należy podkreślić, że glukozamina jest jednym z wielu produktów ilustrujących
    wyłudzanie pieniędzy. Ogromnych pieniędzy, skoro jeden artykuł
    może kosztować 100 mln zł. Oprócz glukozaminy jest wiele innych
    takich leków-nieleków, np. prasteron (dehydroepiandrosteron, DHEA), melatonina
    et cetera.
    Wprowadzić ład można. Ktoś musi decydować o tym, czy dany produkt
    jest lekiem, czy nie jest. Jeśli jest - musi być rejestrowany, po czym reklamowany
    i sprzedawany zgodnie z prawem farmaceutycznym. Jeśli nie
    jest - nie powinien mieć postaci leku, nie powinno być wolno go reklamować
    i sprzedawać jako leku.
    Piśmiennictwo:
    1. Reichelt, A. et alia: "Efficacy and safety of intramuscular glucosamine
    sulfate in osteo-arthritis of the knee". Arzneim. Forsch. 44 (1994), 75-80.
    2. Setnikar, I. et alia: "Pharmacokinetics of glucosamine in man". Arzneim.
    Forsch. 43 (1993), 1109-1113.
    3. Rindone, J.P. et alia: "Randomized, controlled trial of glucosamine for
    treating osteoarthritis of the knee". West. J. Med. 172 (2000), 91-94.
    4. Reginstar, J.V. et alia: "Long-term effects of glucosamine sulphate on
    osteoarthritis progression: a randomized, placebo-controlled clinical
    trial". Lancet 357 (2001), 251-256.

    Niech mi ktos powie teraz czy warto kupowac ???
    • 0

    Doradca KFD

    Doradca KFD
    • KFD pro

    Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




    Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:
    Krav Maga - ochraniacze | Pomoc przy wyborze ochraniaczy , Naturalność czy też wspomaganie farmakolgią? | odwieczny dylemat... , BADANIA????? | SERCE I WĄTROBA , Plan treningu na triceps | czy może być ? , Dobicie kalorii i wartości odżywczych

    #2
    Torres

    Torres

      * holiday *

    • Aktywny użytkownik
    • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
    • 23077 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: 10 lat
    Bylo, glukozamina jako profilaktyka ok, ale nie leczy.
    • 0

    #3
    benigni

    benigni

      Się rozkreca

    • Użytkownicy
    • PipPipPip
    • 340 postów
  • Wiek: 43
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Poznań
    • Staż [mies.]: 10 lat
    Ciekawy art. więc odświeżam - od trzech miesięcy stosowałem profilaktycznie glukozaminę , tak na wszelki wypadek i nie zauważyłem żadnej , ale to żadnej różnicy - kiedyś po kilku tygodniach biegania 2x w tygodniu zaczynałem czuć kolana , zrobiłem 3 miesiące przerwy biorąc codziennie glukozaminę i wróciłem do biegania 2x week. i jest dokładnie tak samo - wniosek : sama glukozamina nic nie daje . Może preparaty pokroju Animal flex tak , ale nie glukozamina solo.
    • 0

    #4
    weser

    weser

      Się rozkreca

    • Użytkownicy
    • PipPipPip
    • 206 postów
  • Wiek: 30
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Grudziądz
    • Staż [mies.]: 12
    Mam problem z barkiem, kupilem na stawy tabsy z DOPELHERZ'a jest to mieszanka Glukozaminy z chondriotyną i naprawde mi pomagają. Jak udowodnic ze podczas brania tych tabletek one naprawdze działają ? tak wiec kiedy skonczylo mi sie opakowanie i po tygodniu czasu przerwy od tego srodka bark znowu zaczal bolec... Kupiłem spowrotem te tabletki i po kilku dniach brania bół przeszedł i caly czas teraz biore i zero problemow.
    • 0

    #5
    benigni

    benigni

      Się rozkreca

    • Użytkownicy
    • PipPipPip
    • 340 postów
  • Wiek: 43
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Poznań
    • Staż [mies.]: 10 lat
    Czyli Glukozamina dopiero z domieszkami zaczyna działać ,- chyba że zależy to od organizmu .
    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko