Skocz do zawartości

Zdjęcie

DT - Wyboista droga typowego endomorfika :D

- - - - -

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
QuincyWinklaar

QuincyWinklaar

    Nowy na pokładzie

  • Nowi na forum
  • Pip
  • 27 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:ZS
    • Staż [mies.]: 57

    Siemanko!

     

    Długo się zbierałem, obserwowałem Was Koledzy, aż w końcu postanowiłem założyć także swój wątek, żeby gdzieś zostawić przebieg swojej zabawy z siłownią i mieć do czego wracać :D Moja historia pokrótce. Przygodę z siłownią zacząłem w roku 2013. Wcześniej trenowałem sporty walki ok. 4 lata, jednak doznałem poważnej kontuzji stawu skokowego i po jej zaleczeniu postanowiłem podjąć nową przygodę. Jestem z czasów "Zapytaj Trenera" i filmików Michała Karmowskiego i Papaja, z których głównie czerpałem cenną wiedzę na starcie :D Z budowy jestem typowym endomorfikiem, z domieszką mezo, wiadomo, nie ma budów "stricte". Całe życie byłem grubaskiem z tendencjami do przybierania masy tłuszczowej, nie byłem specjalnie silny na tle rówieśników, zwykły dzieciak lubiący jeść. Na starcie ważyłem jakieś 90kg i pierwszym etapem mojej przygody była redukcja. Zleciałem wtedy do jakichś 75-77kg, wyglądając jak cień człowieka. Ćwiczyłem, powoli budowałem masę (do ok. 90kg, ale przy zupełnie innej kompozycji ciała), aż nadeszły lata 2015-2016, kiedy wszystko się posypało. Zacząłem specyficzną pracę za granicą, gdzie nie miałem dostępu do siłowni, dieta była narzucona z góry i zalałem się jak świnia, ważąc finalnie, na przełomie lat 2016/2017 116kg. Cały czas walczyłem z samym sobą, z jednej strony potrzebowałem tej pracy, z drugiej kochałem bodybuilding i chciałem w to dalej brnąć, co uniemożliwiała mi ta praca. W końcu postanowiłem ją zmienić, osiąść na dobre w domu, podjąć normalną pracę i wrócić na właściwy tor. No i wróciłem. Zacząłem zmieniać sylwetkę małymi krokami od mniej więcej drugiej połowy 2017r.. Na początku roku 2018 złapałem zajawkę na bieganie, którą spuentowałem w marcu tego roku udziałem w półmaratonie, po czym na dobre, z przytupem, wróciłem do siłowni i trwam w tym do teraz będąc szczęśliwym człowiekiem :D Trochę się rozpisałem, ale przejdźmy do obecnej sytuacji.

     

    Stan na dzień dzisiejszy:

    Redukcja, waga początkowa (mam na myśli po półmaratonie): ~105kg
    Waga obecna (10.07.2018): 91,5kg
    Obwód ramienia ( bez żadnego w chu.. cięcia, bez pompy, bo patrząc po niektórych to nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości :) ): 40,5cm
    Obwód w pasie: 88cm
    Obwód uda: 64cm

    Dieta:

    Obecnie spożywam ~2300kcal, z czego rozkład makro: B:250, T: 65, W: 165.
    Wielu to pewnie zdziwi, ale taki mam organizm, metabolizm i zapotrzebowanie, zawsze tak miałem i na takim rozkładzie waga mi spada proporcjonalnie.

    Nie mam stałego planu żywienia, jem różnie, oczywiście podporządkowując wszystko wytycznym. Przykładowy dzień żywienia (z wczoraj):

    1. 150g białka jaj, 3 całe jaja, 5 wafli ryżowych+masło orzechowe
    2,3,5 łącznie. 650g piersi z kurczaka, 100g kaszy orkiszowej, warzywa (jedna z porcji była ostatnim posiłkiem)
    4. 50g izolatu, 300g borówek (to weszło potreningowo)

     

    Trening:

    Trenuję 3 razy w tygodniu, FBW i nogi osobno na trzeciej sesji całe. Z tym, że jeden trening z naciskiem na plecy i barki (ćwiczenia złożone, większy ciężar, więcej serii), drugi trening z naciskiem na klatę i trzeci to całe nogi, które zawsze mocno trenuję. Nie wiem, czy jest sens, żebym rozpisywał cały trening, generalnie mój cel to bodybuilding, a nie powerlifting, więc chyba nie ma to większego znaczenia :D
     

    Fotki:

    Wrzucam jeszcze fotkę z porównaniem 116kg vs ~94kg, było za grubo :D Reszta zdjęć obecnie, bez żadnych filtrów. Ogólnie mam problem standardowy, z bokami, udami i dupą, tam najwolniej leci. Redukcję planuję ciągnąć do końca sierpnia, jestem nią zmęczony, niezależnie od wyglądu zaczynam od września nakładać mięso.

    Liczę na opinie, krytykę, pojazd, props, wszystko mile widziane :D Pozdro!

     

     

     

     

    Załączone miniaturki

    • 36914122_2063787103654410_8170512902193676288_n.jpg
    • 36927792_2063787233654397_4199476433409540096_n.jpg
    • 36865270_2063787220321065_5776933688331730944_n.jpg
    • 36768987_2061153660584421_3478756568676171776_n.jpg

    • 0

    Doradca KFD

    Doradca KFD
    • KFD pro

    Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




    Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

    #2
    QuincyWinklaar

    QuincyWinklaar

      Nowy na pokładzie

    • Nowi na forum
    • Pip
    • 27 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:ZS
    • Staż [mies.]: 57

    Aktualizacja na dzień 05.08.2018:

     

    Siema!

    Ogólnie waga osiągnęła 90kg, ale ta redukcja za bardzo już mi siada na bani :D Co weekend się wyłamuję, wpier***** do odciny, potem woda schodzi 3 dni, wyczerpałem swój potencjał (na pewno psychiczny, po prostu już kur** nie mogę). Regroup taktyczny, dokonałem pewnych podsumowań, przemyśleń i zacząłem planować. Oto co wymyśliłem. Do końca sierpnia siedzę na tych kaloriach, które mam obecnie, czyli ~2300, wraz z początkiem września podbijam do 2800, to będzie coś koło bilansu zerowego u mnie, i tak przejadę wrzesień, żeby trochę odetchnąć, ale nie wjeżdżać też od razu z grubej rury. Od października dokładam kalorii, do 3000-3100 wchodząc tym samym na dodatni bilans i obserwuję. Planuję masować do końca roku, delikatnie, budować jakościowe mięso bardzo ostrożnie z uwagi na to, że nadal jestem zalany, więc nie mogę zbytnio pogorszyć sprawy. Od stycznia będę ciął kalorie i poleci redukcja do połowy marca (21.03 wyjeżdżam na 3 tygodnie w daleką podróż, więc różnie będzie, ale potraktuję to jako deload).

    Od połowy sierpnia będzie leciał enan solo w dawce 300mg e4d na pewno do końca roku, co potem zobaczymy, najprawdopodbniej jakiś most i zmiana estru na krótszy, ale nadal test solo najprawdopodobniej.

     

    Wiem, że wielu nie zgodziłoby się z taką decyzją, żeby wchodzić na masę przy bodyfacie ~20%, ale przeanalizowałem pewne sprawy i tak postanowiłem. W tej "redukcji" tkwię łącznie od początku 2017 roku tak naprawdę i trochę przytłaczające jest to, że przez ten czas nic nie budowałem, tylko jechałem redukcję z przerwami i wylamaniami. Teraz postanowiłem, że narzucę trochę jakościowego mięcha, zobaczymy ile  się uda, żeby od tego stycznia było co odkrywać, bo jakbym teraz ciął dalej, to nic by ze mnie nie zostało.

     

    Może tym razem ktoś coś od siebie dorzuci, słowo wsparcia, rady, może krytykę, hejt, wszystko mile widziane :D 

     

    Serdeczne pozdro dla wszystkich ;)


    • 0

    #3
    Megsonn

    Megsonn

      Wczuwa się w forum

    • Użytkownicy
    • PipPip
    • 164 postów
  • Wiek: 29
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Warszawa
    • Staż [mies.]: 15

    Siema byku. U mnie obecnie jest podobny etap. Robiłem trochę wycinki i obecnie waga 91kg – 81 cm w pasie. Zjechałem z aktywnością bo było jej mega dużo. Kcal było mega mało i bania siadała non stop. Uznałem, że najlepsza opcją jest podbić kcal i opanować psychikę i głód. Tak tez poczyniłem. Miałem 2000 kcal z buta wziąłem od razu 2800 kcal. Mija drugi tydzień i teraz podbiłem do 3000 kcal – z zamierzeniem lekkiej masy. Trening czysto masowo do końca roku a potem w planie mam powolną wycinkę do wakacji 2019r. Zobaczymy jak to wyjdzie ale z tego co widzę mamy zbliżone bardzo plany J

    Trochę było mi ciężko podjąć taką decyzję bo człowiek wiecznie ulany ma ujeb na bani a, że wagi miałem kiedyś 135kg mam kilka barier nad którymi pracuje.

    Z mojej strony mogę powiedzieć, że skoro bania siadła, najlepszą opcją jest podbić kcal żeby to unormować i nie stracić tego co się do tej pory udało zrobić.

    Trzymaj się byku !


    Edytowany przez Megsonn, 21 sierpień 2018 - 12:22 .

    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko