Skocz do zawartości

Zdjęcie

czym zastąpić mięso

- - - - -

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
turkusowa

turkusowa

    Nowy na pokładzie

  • Nowi na forum
  • Pip
  • 21 postów

Witam serdecznie. chciałabym przejść na dietę wegetariańską i zastanawiam się w jaki sposób najlepiej uzupełnić białko - tzn. czym zastąpić białko zwierzęce. Słyszałam, że nasiona chia, fasola i orzechy są bogate w proteiny. Czy znacie jakieś inne pokarmy? Dodam tylko, że chodzi mi o naturalne produkty, nie o suplementy białkowe. 


  • 0

Doradca KFD

Doradca KFD
  • KFD pro

Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

#2
kubasso91

kubasso91

    KFD Silver

  • KFD pro
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 31359 postów
  • Wiek: 27
    • Płeć:Mężczyzna
    • Staż [mies.]: 8 +

    tylko te proukty które wymieniłeś i inne nie będą zawierać białka pełnowartościowego


    • 0

    #3
    Diegoo

    Diegoo

      Zbanowany

    • Zbanowany
    • PipPipPipPipPipPip
    • 4570 postów
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Paryż
    • Staż [mies.]: 4
    Rozważ zakup spiruliny
    Ale raczej to produkt drogi jakbys musial opierać białko o ten produkt

    Wysłane z mojego DUK-L09 przy użyciu Tapatalka


    • 0

    #4
    Arthass

    Arthass

      Chyba zostanę tu na dłużej

    • Zbanowany
    • PipPipPipPip
    • 944 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    Spiruliną nie zaspokoisz zapotrzebowania na białko. Nie zaleca się przyjmować więcej niż 10g dziennie, przy białku stanowiącym 70% masy to jest 7g białka. Większe ilości mogą powodować nieprzyjemności trawienne - bo jest to produkt o skoncentrowanej zawartości substancji odżywczych - choć słyszałem i o ludziach, którzy spożywali nawet 15g dziennie... Niemniej... spirulina zawiera nieaktywny analog witaminy B12 ( około 83% zawartości witaminy B12 to nieaktywny analog ), który konkuruje z aktywną formą B12 i wypiera ją z organizmu. Nie wiem, czy racjonalnie jest spożywać duże ilości nieaktywnego analogu B12 ( spirulina potrafi zawierać ~5g nieaktywnej witaminy B12 na 3g... co jest ilością stanowiącą ponad 200% RDI dla witaminy B12 ) na diecie, gdzie niedobory witaminy B12 to często poważny problem. Długie niedobory witaminy B12 prowadzą do poważnych powikłań m.in. w sferze systemu nerwowego, a nawet mogą prowadzić do rozwoju chorób psychicznych czy nieodwracalnych uszkodzeń układu nerwowego.
    Dlatego zalecam przy-chillować trochę ze spożyciem spiruliny, bo to tylko dodatek bardziej w formie suplementu. I dlatego też zaleca się spożywać spirulinę z taką samą ilością chlorelli, która zawiera w większości aktywną formę witaminy B12 ( 90% to aktywna forma i może jej być nawet ~3mcg na 3g, czyli ~130% RDI ), niemniej nie można polegam wyłącznie na chlorelli jako źródle witaminy B12, ponieważ ona sama z siebie nie syntetyzuje jej wewnątrz, tylko robią to odpowiednie bakterie na niej bytujące. Co znów kieruje nas w stronę warunków hodowli, ponieważ zawartość witaminy B12 w chlorelli bardzo mocno od tego zależy - czyli konkludując, chlorella nie jest i nie powinna być źródłem witaminy B12, na którym opieramy dietę. To tyle w kwestii tych alg. Dobrym źródłem może być też Nori, niemniej przy obecnych cenach na rynku tylko spirulina i chlorella są w miarę opłacalne - reszta jest droga i porcja 10g to dzienny koszt 2-3zł nawet do 5zł dziennie - zupełnie nieopłacalne, chyba że jest to konieczne ( np. diety o wysokiej gęstości odżywczej przy przewlekłych chorobach ).

    Ciekawą opcją w przypadku wege jest... mąka z insektów ( np. mąka z chrząszczy ). Bardzo wysoka zawartość białka ( ~70% masy ), do tego witamina B12 ( ~140% RDI w 100g ). Natomiast nadal jest to rzecz droga i bardziej jako ciekawostka ( kilogram takiej mąki to ~390zł ).

    Warto zauważyć, że niekoniecznie produkt musi zawierać pełnowartościowe białko, tylko cały posiłek. Tak więc, łączenie kasz z roślinami strączkowymi/warzywami daje nam pełnowartościowy profil.
    Dieta wegetariańska jest jak najbardziej do ułożenia tak, by pokryła zapotrzebowanie na wszystkie aminokwasy egzogenne, tyle że powinna to robić osoba, która ma pojęcie... co robi. Należy po prostu odpowiednio łączyć produkty żywnościowe, by ich profil aminokwasowy się nawzajem uzupełniał. Nie jest to zadanie dla osoby, która ma ogólnikowe pojęcie o dietetyce. Większość promotorów diet wege prowadzących aktywność w sieci typu blogi czy jutuby, nie ma zbytnio pojęcia o czym ja tutaj piszę. A długotrwałe skutki diety z niedoborami składników odżywczych odbiją się po pewnym czasie na zdrowiu ( np. jak skończą się zapasy B12 w wątrobie ~czyli może to potrwać nawet 10 lat :D ale potem będzie nagle płacz ).


    • 1

    #5
    Arthass

    Arthass

      Chyba zostanę tu na dłużej

    • Zbanowany
    • PipPipPipPip
    • 944 postów
    • Płeć:Mężczyzna

    Update: Jeśli chodzi o same "algi" - choć to termin dość obszerny i mało precyzyjny - to nie wszystkie jest warto spożywać, a niektóre warto omijać. Kiedyś może napiszę o tym szerzej na blogu, ale w skrócie:

    Na rynku konsumenckim sprzedaje się generalnie 4 rodzaj "alg":
    ► "Blue Algae" [ Cyanophyta ], niebieskie algi, zwane sinicami lub cyjanobakteriami. No właśnie, jak nazwa wskazuje, nie są to za bardzo algi, bo większość alg rozumiana jest jako rośliny. To są bakterie, stąd różnią się diametralnie od pozostałych "alg". Przykłady to:
    ♦ Spirulina [ Arthrospira Platensis ]
    ♦ AFA [ Aphanizomenon Flos-Aquae ], potocznie zwana Klamath Green Blue Algae.

    ► "Green Algae" [ Chlorophyta ], zielone algi, tzw. zielenice jak:
    ♦ Chlorella [ Chlorella Pyrenoidosa / Vugaris ]
    ♦ Sea Lettuce / Sałata Morska [ Ulva Lactuca ]
    ♦ Hitoegusa [ Monostroma Kuroshiense ]

    ► "Brown Algae" [ Phaeophyceae ], brązowe algi, tzw. brunatnice:
    ♦ Wakame [ Undaria Pinnatifida / Undaria Pierzasta ]
    ♦ Kelp / Konbu / Arame
    ♦ Hijiki [ Sargassum Fusiforme ]
    ♦ Sea Spaghetti / Spaghetti Morskie [ Himanthalia Elongata ]

    ► "Red Algae" [ Rhodophyta ], czerwone algi, tzw. krasnorosty:
    ♦ Nori [ Porphyra ]
    ♦ Dulse [ Palmaria Palmata ]
    ♦ Irish Moss [ Chondrus Crispus / Chrząstnica Kędzierzawa ]

    Sinice ( niebieskie algi ) są generalnie najlepiej strawne, bo to bakterie i nie mają grubej ścianki komórkowej jak pozostałe "algi". Natomiast problem w tym, że występują toksyczne i nietoksyczne odmiany, które lubią obok siebie bytować. Właśnie AFA ( Klamath Green Blue Algae ) posiada "wersję" toksyczną i nietoksyczną. Ta w sprzedaży ma być nietoksyczna, niemniej sinica ta pozyskiwana jest ze środowiska naturalnego jeziora Klamath i tutaj pojawia się problem kontroli hodowli, która, no właśnie, nie bardzo istnieje. AFA z tego rejonu jest podobna 100% bezpieczna, jednak mikroorganizmy rzadko bytują w wyizolowanych szczepach, także bardzo prawdopodobne, że dostaniemy tam w bonusie nieprzyjemne rzeczy. Sprzedawcy szczególnie chwalą to, że AFA rośnie właśnie w "dzikich", naturalnych warunkach, jednak moim zdaniem to jest właśnie największa jej wada... brak kontrolowanych warunków hodowli. Dodatkowo AFA zawiera 95% analogu witaminy B12, i tylko ok. 5% aktywnej formy, a w 3g jest tam aż 600% RDI witaminy B12 - czyli można sobie w zasadzie tyle dodać do dziennego zapotrzebowania, bo po spożyciu takiej ilości analogu analogicznie o tyle wzrośnie zapotrzebowanie na aktywną formę. Dlatego AFA raczej odradzam.

    Dalej, zielone algi - tutaj nie widzę szczególnego problemu, choć warto zwrócić uwagę, że mają grube ścianki komórkowe i bez odpowiedniego ich "rozbicia", przyswajalność wartości odżywczych jest wątpliwa.

    Brązowe algi - no kapkę jest problem z niektórymi np. Hijiki, gdzie wykryto dość spore ilości nieorganicznego arszeniku, a badania na szczurach wykryły po jej spożyciu ilości zbliżone do sytuacji zatrucia arszenikiem. Długotrwałe spożycie może dawać właśnie objawy zbliżone do zatrucia arszenikiem. Wakame i Kelp wydają się ok.

    Jeśli chodzi o krasnorosty, to raczej odpuściłbym Irish Moss ( mech irlandzki ), bo zawiera pewien polisacharyd zwany karagenem. Co prawda jest to forma niezdegradowana, czyli teoretycznie bezpieczna, ale lepiej nie ryzykować. Zdegradowany karagen wykorzystuje się w badaniach laboratoryjnych do nagłego indukowania stanów zapalnych.

    Z takich ogólnych problemów związanych z algami, to m.in.:
    1) Często wysoka zawartość analogów witaminy B12. Szczególnie niebezpieczne jest to wśród wegan, ponieważ często w tym środowisku niemal propaguje się algi jako dobre źródło uzupełnienia B12, kiedy powodują one zwykle jeszcze głębsze niedobory tej witaminy. Długotrwałe niedobory witaminy są bardzo groźne, szczególnie dla układu nerwowego, grożą też uszkodzeniem mózgu czy chorobami psychicznymi
    2) Duża zawartość jodu skreśla - pomijając samą obecność analogów B12 - jako produkt, który można spożywać w większych ilościach, czyli odpadają jako główne źródło białka.
    3) To samo w przypadku sodu - spożywane w większych ilościach spowodują nadmiar sodu w organizmie.
    4) Potencjalna toksyczność niektórych gatunków

    Algi to tylko dodatek i nie zastąpią białka na diecie wege, a przy wysokim spożyciu mogą być szkodliwe dla zdrowia, a nawet w skrajnych przypadkach groźne dla życia. Aha, weganie - suplementujcie B12.


    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko