Skocz do zawartości


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
Ski jumper

Ski jumper

    .

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2787 postów
  • Wiek: 28
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Mazowieckie

    Witam.

    Dziś przedstawię podejście Andrzeja Rakowskiego - twórcy terapii manualnej w modelu holistycznym - do problemów związanych z narządem ruchu. Terapia manualna holistyczna preferuje podejście całościowe do problemów człowieka. 

    Artykuł (cały artykuł bez żadnych zmian "przelewam" tu z oficjalnej strony A. Rakowskiego) obrazuje jakie znaczenie w powstawaniu tych problemów ma sfera psychiki, stres, oraz wiele innych stereotypowo nie branych pod uwagę czynników. Życzę miłej lektury, oraz mam nadzieję, że pan Andrzej nie obrazi się, że skopiowałem tu cały jego artykuł - który uważam za genialny. Myślę, że uświadomi on wielu osobom, że trening siłowy to nie tylko sztanga, rozpiska treningowa i regeneracja.

     

    Oto on:

     

             Przedmiotem zainteresowania terapii manualnej holistycznej są zaburzenia czynności narządu ruchu nie spowodowane chorobą organiczną. Następstwa tych zaburzeń są przebogate i gdyby nie cierpienia, które z sobą niosą, można by  powiedzieć, że obraz jaki tworzą jest fascynujący. Tylko natura może „wymyślać” tak niezwykłe objawy chorobowe. Często nie daje się ich dopasować do żadnej znanej choroby organicznej narządów wewnętrznych, narządu ruchu, układu nerwowego, układu krwionośnego itd. Mówi się o nich wówczas, że ich przyczyna jest nieznana, że źródła są pozaukładowe. Po kilku wizytach u lekarza i skargach na dolegliwości, chorzy zaczynają wstydzić się o nich mówić w poradniach, szpitalach ponieważ czują się podejrzewani o zmyślanie, o symulowanie.  Np. pacjent MR lat 55 cierpiał na niezwykle uciążliwy zespół objawów: w ograniczonych i długich pomieszczeniach (korytarz w hotelu, w szpitalu) pojawiało się u niego silne uczucie osłabienia, mdłości, gwałtowne zawroty głowy. Przestrzenie te mógł pokonywać tylko powoli, opierając się rękami o ścianę. Gdy był w zbyt szybkim ruchu musiał się zatrzymać, zamknąć oczy i znieruchomieć opierając się o ścianę możliwie największą częścią tułowia. W przeciwnym wypadku dochodziło do omdlenia. Podobne napady przeżywał wcześniej prowadząc samochód drogą zadrzewioną, gdzie konary tworzyły nad nią coś w rodzaju tunelu.  Ponadto w pozycji stojącej pojawiały się silne bóle w rejonie miednicy i między łopatkami. Miewał napady stanów ostrych bólów promieniujących do kończyn dolnych oraz bólów barków, naprzemienne okresy zaparć i rozwolnień. Leczony szpitalnie na oddziałach neurologicznym i psychiatrycznym; tam w szczegółowych, obiektywnych badaniach nie stwierdzono żadnej przyczyny organicznej powyższych objawów. Nie poddawały się żadnej klasyfikacji.

    Jednak jeszcze trudniejsza dla lekarza sytuacja pojawia się wówczas, gdy objaw przypomina objawy choroby organicznej a w badaniach obiektywnych narząd, który powinien być „chory” - faktycznie okazuje się zdrowy. W takiej sytuacji dochodzi czasem do nadinterpretacji wyników badań obiektywnych i wdraża się leczenie operacyjne bądź farmakologiczne ze wszystkimi, choć niepotrzebnymi skutkami ubocznymi przy oczywiście mało skutecznym efekcie końcowym.

     Koszty społeczne powyższego stanu rzeczy są opłakane:

    a) na choroby wynikające z zaburzeń czynności narządu ruchu zapada ok. 80 % populacji krajów rozwiniętych, najczęściej w okresie największej aktywności zawodowej i wydolności osobniczej;

    b) w tym okresie pojawiają się uciążliwe objawy chorobowe (najczęściej ból) stanu ostrego i przewlekłego, które mogą przypominać objawy chorób organicznych nie tylko narządu ruchu ale całej naszej fizyczności;

    c) powyższe skutki zaburzeń czynności narządu ruchu, niezależnie od wdrażania różnorakich wysiłków leczniczych, w większości podlegają własnej, indywidualnej dynamice, co oznacza, że mimo całkowitej odwracalności pozostają praktycznie „nieleczalne”.

    d) długotrwałość ich osobniczego występowania liczy się latami a nawet dziesięcioleciami;

    e) pociąga to za sobą olbrzymie obciążenie materialne w sensie społecznym jak i indywidualnym:

     - z powodu „nieleczalności” chorób odwracalnych niepotrzebnie przyznaje się renty i nazywa je chorobowymi,

    f) bezpośrednio nie zagrażają życiu jednak w niektórych okolicznościach pozostają potencjalnym, pośrednim jego zagrożeniem. Np. zasłabnięcie, omdlenie, atak zawrotów głowy podczas prowadzenia samochodu itp.

    - mimo wystarczająco silnej motywacji wielu cierpiących nie jest w stanie wrócić do wykonywania zawodu,  
    - niemożność powrotu do pełnej sprawności ruchowej to ogromny problem osobisty wraz ze wszystkimi jego następstwami.

          Zaburzenia czynności narządu ruchu pozostają w ścisłych związkach przyczynowo-skutkowych ze sferą środowiskowo-społeczną (wykonywanie zawodu, stosunki międzyludzkie itd.) i psychiczno-duchową. W tych przypadkach, a one występują bardzo często, tylko przy całościowym widzeniu problemu, choroby czynnościowe są odwracalne i można je skutecznie leczyć ale przede wszystkim skutecznie im zapobiegać!

          Pomijając zmiany strukturalne, nabyte lub wrodzone oraz choroby pochodzenia organicznego, głównym źródłem zaburzeń czynności narządu ruchu są przyczyny tzw. cywilizacyjne. Tutaj przede wszystkim dają o sobie znać: sposób wykonywania pracy zawodowej oraz stres psychiczny. Można to nazwać nienaturalnym trybem życia: z deficytem ruchu, w niefizjologicznych postawach ciała przy pracy, w ciągłym stresie, z nieumiejętnością wypoczywania itd. Zarówno psychogenność jak i reakcje antygrawitacyjne zmuszają mięśnie do nadmiernego napięcia spoczynkowego i w konsekwencji do przeciążeń statycznych. Skutki takiego przeciążenia demonstrują się objawami chorobowymi w procesie - dopiero po jakimś czasie ich trwania. To jest powód, dla którego rzeczywiste źródła pozostają w ukryciu, są trudne do rozpoznania i nazywane wreszcie przyczynami nieznanymi objawów. Początek to właściwie już wczesne dzieciństwo. Tutaj można wymienić skutki pomijania fazy raczkowania u małego dziecka oraz przedwczesne wysadzanie na nocnik.  Nieraczkowanie, przedwczesne sadzanie dziecka (w sensie przyjmowania postaw na które dziecko nie jest jeszcze gotowe) potem stawianie na nóżki stwarza miejsca o zmniejszonej odporności na przeciążenie w więzadłach stawu krzyżowo-biodrowego i w strukturach pozostających z nimi w związkach przyczynowo-skutkowych. Jest to częsta, o ile nie najczęstsza, przyczyna zaburzeń czynności narządu ruchu.

    Przedwczesny trening czystości w postaci uczenia dziecka załatwiania się na nocniku zanim wykształci się funkcja zwieracza zewnętrznego odbytu, już w tym okresie uczy nas reagowania mięśniami dna miednicy na trudne emocjonalnie sytuacje . Tak więc proces rozwijania się dysfunkcyjności narządu ruchu może rozpoczynać się już tak wcześnie i dalej rozwijać się we wszystkich okresach życia. Objawy chorobowe pojawiają się jednak dopiero w okresie, gdy organizm traci zdolności kompensacyjne przeciążeń statycznych. Największe nasilenie objawów przypada na okres maksymalnej wydolności zawodowej i osobniczej.

          Rozwój zaburzeń czynności narządu ruchu (ZCNR) dokonuje się w procesie. Początkowo organizm na bieżąco potrafi je kompensować. Jeśli możliwe jest to we wszystkich aspektach ZCNR wówczas przez długie lata zachowujemy zdrowie w postaci życia bezobjawowego. Ale zdolności kompensacyjne organizmu maleją i w pewnym momencie kończą się. Pod wpływem błahego bodźca (przechłodzenie, „fałszywy ruch”, stres, „niewygodna” pozycja w łóżku podczas snu itd.) nagle pojawiają się stany ostrych dolegliwości. Mimo, że mijają w ciągu kilku dni to jednak od tego incydentu zaczynają się coraz częstsze nawroty, które dalej przechodzą w stan chroniczny.

          Drugi rodzaj demonstrowania się objawów wynika z niemożności kompensacyjnych organizmu miejsc o zmniejszonej odporności na przeciążenie. Mogą one być wrodzone i nabyte. Z tych miejsc pojawiają się objawy już we wczesnych okresach życia, nawet w okresie dziecięcym. Np. opisane przez Lewita częste anginy, do usunięcia migdałków włącznie, bóle, skoliozy czynnościowe, nadpobudliwość, z drugiej strony brak energii, zasłabnięcia, omdlenia itd. W obu tych drogach rozwoju zaburzeń czynności narządu ruchu widać z upływem lat narastanie siły i różnorodności objawów.

    Najczęściej spotykane przyczyny to tzw. antygrawitacjne, czyli wszystkie te, które wymagają od narządu ruchu, szczególnie od mięśni, długotrwałej, czasem wieloletniej kompensacji niefizjologicznych postaw ciała, do których nie zostaliśmy przygotowani przez naturę. Możemy tutaj wymienić pracę w różnych jej aspektach zawodowych. Wspólną cechą dla nich wszystkich jest nadmierne obciążenie antygrawitacyjne doprowadzające do przeciążeń statycznych różnych indywidualnie struktur anatomicznych narządu ruchu. Te same zjawiska widzimy u kierowców, u robotników stojących przy maszynach w fabrykach, u ludzi interesu, u ludzi za biurkiem, przy komputerach, u naukowców itd.

          Następna grupa przyczyn antygrawitacyjnych to zaburzenia postawy ciała. Miewają one różnorakie przyczyny. wśród nich częstymi okazują się psychogenne. Lowen nazwał je typami zawieszenia emocji w ciele . Pomijając w tym momencie kwestie emocjonalne, niezrównoważona postawa ciała w stosunku do linii sił przyciągania ziemskiego, także doprowadza do przeciążeń statycznych antygrawitacyjnych, szczególnie w miejscach o zmniejszonej odporności na przeciążenie. Psychogenne zaburzenia postawy ciała trudno dają się korygować metodami biomechanicznymi (gimnastyka korekcyjna, podkładki przy pozornie nierównej długości kończynach dolnych itd.).

    Następna ogromna grupa przyczyn doprowadzająca do nierównowagi statycznej to niezrównoważone napięcie spoczynkowe tzw. mięśni posturalnych. Przyczyny te powstają u ludzi zarówno aktywnych ruchowo jak i u ludzi całkowicie pasywnych pod względem aktywności ruchowej. Szczególne znaczenie tego zjawiska widać u tzw. sportowców „niedzielnych”. Tutaj nierównowaga pasywna najczęściej jest wzmacniana błędami w sporadycznym treningu. Ludzie ci czują się często gorzej po bieganiu, po gimnastyce, po jeździe na rowerze itd. Rezygnują więc spontanicznie z tak potrzebnej aktywności ruchowej.

          Tak więc by urzeczywistnić słynne powiedzenie: „sport to zdrowie” najpierw należy przygotować się do jego uprawiania a następnie świadomie i systematycznie kompensować to, czym zaburza on równowagę statyczną.

          Kolejna duża grupa przyczyn nierównowagi statycznej w narządzie ruchu to przyczyny psychogenne. Tutaj pojawiają się największe trudności z oceną rodzaju i natężenie stresu, trudności w jego profilaktyce  a szczególnie w terapii. Trudności te wynikają stąd, iż osobno i inaczej patrzą na to psychologowie, psychiatrzy, ortopedzi, neurolodzy, interniści i inni, o ile w ogóle na to patrzą i dostrzegają problem w sensie praktycznym.

         Posługując się terapią manualną holistyczną posiadamy już dość skuteczne możliwości indywidualnego śledzenia drogi dekompensacji czynnościowej biegnącej od sfery środowiskowo społecznej przez psychiczno-duchową do narządu ruchu. Tutaj, z jednej strony mamy do dyspozycji manualne techniki badawcze i terapeutyczne dysfunkcji narządu ruchu, jako następstw przeciążeń statycznych. Z drugiej strony można już na tym poziomie wiedzy i umiejętności dostrzec, prześledzić drogę stresu psychicznego prowokującego w narządzie ruchu podobne reakcje jakie pojawiają się w nim na niezrównoważone przyciąganie ziemskie i na nierównowagę statyczną. Ten system terapii manualnej zajmuje się zatem nie tylko przyczynami biomechanicznymi nierównowagi statycznej ale także jej przyczynami psychogennymi. Przez to TMH wyraźnie rozszerzyła swoją ofertę badania i terapii zaburzeń czynności narządu ruchu.Połączenie dwóch elementów w całość jest szczególnie istotne nie tylko w terapii ale także w profilaktyce i w ogóle w życiu każdego z nas . System wymaga dalszego doskonalenia, to oczywiste. Udowadnia jedna i wskazuje, że holistyczne rozwiązania problemu są możliwe do realizacji w codziennej praktyce.

          Stres w narządzie ruchu demonstruje się czymś bardzo konkretnym. Czymś, co można zobaczyć i zbadać w różny sposób a przede wszystkim manualnie. Wywołuje on objawy swoiste dla reagujących na jego drażnienie struktur anatomicznych narządu ruchu. Powstałe w ten sposób zaburzenia czynności i w ślad za nimi objawy chorobowe, można skutecznie leczyć pod warunkiem rozpoznania i zredukowania negatywnego stymulowania ze sfery psychiczno-duchowej. Jest to moim zdaniem najważniejsza część terapii. Tylko zredukowanie negatywnego stymulowania daje gwarancję na całkowity powrót do pełnej sprawności i zdrowia. Przy czym nie jest to psychoterapia! Najskuteczniejsza okazała się edukacja w zakresie indywidualnych wzorców reagowania na środowisko zewnętrzne oraz wewnętrzne. Jest oczywiste, że głównymi przyczynami zaburzeń w sferze psychiczno-duchowej człowieka jest to, co było i dzieje się wokół nas obecnie, w środowisku, w którym żyjemy. To ono, to środowisko, kształtuje wzorce naszych zachowań w sferze psychiczno-duchowej. I tutaj na przeciążające bodźce ze środowiska zewnętrznego jak i wewnętrznego reagujemy:

    • indywidualnymi wzorcami myślowymi
    • indywidualnymi wzorcami emocjonalnymi
    • indywidualnymi wzorcami uczuciowymi i na koniec
    • indywidualnymi wzorcami reagowania czynnościami statycznymi oraz dynamicznymi narządu ruchu, na zasadzie odruchu warunkowego.

          Przykładem takiego odruchu mogą być reakcje na stres mięśniami dna miednicy, mięśniami systemu żuchwowo-gnykowego, czy też postawami ciała na typy zawieszenia emocji w ciele . Praktycznie skutek takiego odruchu warunkowego możemy zobaczyć na dość często spotykanym przykładzie w postaci: myśl – podświadomość - lęk czy strach – zaburzenie czynności przejścia piersiowo – lędźwiowego - spastyczne napięcie wstępnicy bądź zstępnicy – wzdęcia, rozwolnienia, zaparcia, nadwrażliwość jelita, ból itd.

          Związki fizyczności z emocjonalnością są właściwie powszechnie akceptowane od zawsze; „w zdrowym ciele – zdrowy duch”. I w równej mierze pojawiają się u sportowców jak i u ludzi nie wykazujących żadnej aktywności ruchowej. Jednak czy to w medycynie klasycznej, czy w różnych systemach psychoterapii, czy też w różnych gałęziach medycyny manualnej, nie wypracowano procedur badawczych, diagnostycznych i leczniczych by realnie w praktyce ująć te dwa wątki w całość i skutecznie przeciwstawić się zamianie, transformacji, przeciążeń w sferze psychiczno-duchowej na zaburzenia czynności narządu ruchu. I choć rutynowe leczenie objawów chorobowych często przynosi jakąś poprawę, to jednak nawroty u większości chorych są prawie pewne. Tak więc  pomimo odwracalności tego typu zaburzeń, o pełnym sukcesie leczniczym nie może być mowy.

          Poniżej przedstawiam przykład takiej „nieleczalności”. Chora JC lat 59, z kombinacją zawieszenia emocji w ciele typu strach na wróble i psychogennym zespołem dna miednicy. Tutaj, w drodze odruchu warunkowego, wykształciło się ogromne napięcie prostowników grzbietu, nawet w ich części fazowej, czyli w odcinku piersiowym środkowym kręgosłupa. Napięcie tak wielkie, że nie pozwalało ono na najmniejszy ruch kręgosłupa w kierunku zginania, spłaszczenia lordozy piersiowo-lędźwiowej. Uczyniło go sztywnym. Podobnie mięśnie kończyn dolnych. Pacjentka poruszała się z trudem używając balkonika na kółkach. Ta niesprawność przypominała porażenie spastyczne mięśni kończyn dolnych i mięśni tułowia.

           W palpacji były twarde jak drewno i nie poddawały się żadnej pracy zabiegowej. Pacjentka straciła też dowolność w sterowaniu nimi. W następstwie doszło do hiperlordozy lędźwiowej, przy czym jej szczyt „przeniósł” się w okolice środkowo-dolnego odcinka piersiowego kręgosłupa. Hiperlordoza utrwaliła się z taką siłą, że nie można było sprowokować nawet śladu ruchu w kierunku jej spłaszczenia. Zesztywnienie kręgosłupa przypominało ZZSK, z tą jedynie różnicą, że unieruchomiło kręgosłup  w lordozie a nie w charakterystycznej dla tej choroby kifozie.

    Radiologicznie stawy miednicy i stawy kręgosłupa o cechach dużej ruchomości wrodzonej. Prawdopodobnie dzięki tej cesze nie wdał się agresywnie proces zwyrodnieniowy, czego należało by się spodziewać przy tak ogromnym przeciążeniu statycznym. Duża wrodzona ruchomość jest cechą utrudniającą pojawienie się procesu zwyrodnieniowego. Siła odruchu warunkowego na wzorce reagowania w sferze psychiczno-duchowej była na tyle wielka i długotrwała, by zmienić wrodzoną elastyczną strukturę na „sztywną belkę”.

          Drugi rejon dużego napięcia spoczynkowego mięśni u omawianej chorej pojawił się w rejonie międzyłopatkowym, w poprzek napięcia prostowników grzbietu. Mięśnie łopatek i międzyłopatkowe to także mięśnie fazowe, które na dysfunkcje reagują zazwyczaj osłabieniem, zmniejszeniem aktywności. Pomimo to były one u chorej w stale nadmiernym napięciu spoczynkowym. Do tych napięć dołączyły się napięcia i skrócenia zginaczy stawów kolanowych oraz biodrowych, przywodzicieli i  rotatorów wewnętrznych stawów biodrowych. Na wieloletnie „nękanie” ze sfery środowiskowo-społecznej (matka) pacjentka zareagowała rozległymi dysfunkcjami i niesprawnością mięśni dna miednicy.

          Taki „krzyż” napięciowy (zawieszenie typu strach na wróble) pojawia się u osób, które podświadomie buntują się przeciwko autorytetom, nie akceptują ich ale z powodu lęku nie mają determinacji by się im przeciwstawić, by rozwiązać problem. Sama myśl o buncie wyzwala nie tylko lęk ale przede wszystkim poczucie winy. Z drugiej strony poczuciu temu towarzyszy, znacznie mniej uświadomione ale równie agresywne, poczucie krzywdy. Psychologicznie sytuacja bardzo trudna, subiektywnie bez wyjścia.

          Decydującą rolę w ukształtowaniu się takiego modelu odegrała matka JC i apodyktyczna starsza siostra, która była dla niej ideałem, pod każdym względem do naśladowania. Matka bardzo dominująca i dyrektywna; najlepiej wiedząca co dla córek jest najlepsze.

    Matka nie zaakceptowała narzeczonego starszej siostry. Ona mimo to wyszła za mąż. To spowodowało wydziedziczenie przez matkę starszej siostry; rodzinne mienie przepisała naszej chorej JC. Starsza siostra musiała wyprowadzić się z domu a potem wyemigrowała z kraju. Teraz ma ustawiczne pretensje do JC; stosunki pomiędzy siostrami są bardzo traumatyzujące.

          Ponadto, od 35 lat JC związana jest z o piętnaście lat starszym od siebie, żonatym mężczyzną, który w swoim związku pozostaje tylko formalnie. Słyszy jednak od niego, iż nie zrezygnuje z życia wiecznego na korzyść ich wzajemnej fascynacji.

    JC długie lata opiekowała się chorowitą matką. Matka przywiązała ją do siebie nie tylko wpojonymi jej żelaznymi zasadami ale także chorobami, potrzebą opieki itp. JC nie miała więc własnego życia, nadal pozostaje samotna, bezdzietna.

          Znamienna jest nieobecność ojca w wywiadzie JC. Zmarł przed wielu laty. Matka zmarła przed kilku laty. Na obu pogrzebach nie uroniła nawet jednej łzy... Jakby podświadomość nie rozpaczała po tych stratach.

          Fizyczny problem, naszej chorej polegał na tym, że chodziła z wielkim trudem. Mięśnie tułowia i kończyn dolnych cały czas w ogromnym napięciu spoczynkowym przypominającym spastyczność. W nieco tylko trudniejszych emocjonalnie momentach, napięcie to gwałtownie rosło całkowicie ją unieruchamiając. Nie mogła wykonać najmniejszego kroku, traciła równowagę; często upadała, ostatnio ze wstrząsem mózgu. W odczuciu pacjentki nogi były jak z ołowiu a ich mięśnie słabe, odmawiały posłuszeństwa. Pierwsze sygnały o tym problemie pojawiały się już we wczesnej młodości - gdy musiała popisywać się grą na pianinie bardzo silnie drżały jej nogi, szczególnie prawa.

          Następny problem to zwieracze; po wypróżnieniach „nie domykały się”, JC była w rozpaczy bo brudziła się. Badanie manualne w połączeniu z analizą psychologiczną uwidoczniły kombinację zespołu dna miednicy z zawieszeniem emocji w ciele typu strach na wróble.

          Wszystkie badania obiektywne: neurologiczne, internistyczne, ortopedyczne, radiologiczne, MRI itd. okazały się negatywne. Zatem nie stwierdzono przyczyn organicznych choroby. Choć wskutek przeciążeń statycznych pojawiły się już zmiany strukturalne w narządzie ruchu w omówionej wyżej postaci.

          W powyższej sytuacji psychologicznej wyizolowana praca z dysfunkcyjnym narządem ruchu z góry skazana była na niepowodzenie. Potwierdza to zresztą osobista historia JC, która przez wiele lat poddawana była różnym metodom leczenia i rehabilitacji. Narząd ruchu stymulowany był od dawna w kierunku dysfunkcji  przez sferę psychiczno-duchową a źródła tego stymulowania leżały w sferze środowiskowo społecznej. Od nas także nie wyjechała w pełni sprawna, wszak mieliśmy do dyspozycji tylko dwa tygodnie. Osiągnęła jednak pewną poprawę w poruszaniu się i wyraźną w funkcji mięśni dna miednicy – szybko przestała się brudzić. Mam nadzieję, iż poprawa ta jest na tyle wystarczająca by dostatecznie zmotywować JC do dalszego rozwoju osobistego. Nie prowadziliśmy z nią psychoterapii sensu stricto w jakimkolwiek systemie. Nasza rola ograniczyła się tutaj wyłącznie do edukacji w zakresie istotności działania praw duchowych i ich znaczenia dla funkcjonowania narządu ruchu oraz zdrowia człowieka w całości.

    Czynnościowa zmiana stanu tkanek (CZST)

          Wszystkie wspomniane wyżej przyczyny nierównowagi statycznej w narządzie ruchu doprowadzają do przeciążeń statycznych. W ich następstwie wytwarza się w nim specyficzny stan tkanek. Jest to stan inny niż normalny. Nie jest jednak także stanem zapalnym, miejscowo zapalnym czy innym stanem zmienionym chorobą organiczną. Z tego powodu nie jest stanem znanym w medycynie. Posiada jednak swoje bardzo charakterystyczne cechy dostępne w badaniu manualnym. Najważniejszą jednak cechą tego stanu jest to, że gdy przekroczy on próg pobudliwości klinicznej generuje swoiste dla danej struktury anatomicznej zespoły objawów chorobowych. Najczęściej jest to ból, najpowszechniejszy z objawów, objawy wegetatywne ale także takie, które mogą przypominać objawy chorób organicznych znanych praktycznie we wszystkich specjalnościach medycznych.

          Najbardziej wrażliwe na przeciążenie statyczne są przede wszystkim struktury łącznotkankowe. One najłatwiej ulegają czynnościowej zmianie stanu tkanek i dalej generują swoiste dla siebie objawy chorobowe. Można tu wymienić więzadła (np. miednicy, międzykolcowe, nadkolcowe kręgosłupa i in.), torebki stawowe (np. stawów międzywyrostkowych kręgosłupa i in.), okostną (np. krętarza, wyrostka barkowego łopatki i in.), przyczepy mięśniowe (np. biodrowo-żebrowego, gruszkowatego i in.)

          Oprócz generowania objawów chorobowych oraz charakterystycznych cech w badaniu palpacyjnym, czynnościowa zmiana stanu tkanek posiada także inne cechy, ważne w zrozumieniu procesu dysfunkcyjnego oraz indukowania procesu zdrowienia:

    •    tkanki objęte CZST zachowują swoistą „pamięć” wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej w postaci procesu dysfunkcyjnego. Nazywamy to pamięcią tkankową i wykorzystujemy do odtwarzania dysfunkcyjnych łańcuchów przyczynowo-skutkowych,
    •    CZST może występować w fazie subklinicznej jak i w fazie klinicznej; w fazie subklinicznej nie odczuwamy objawów ale cechy palpacyjne są bardzo wyraźne, w fazie klinicznej pojawiają się objawy zarówno chroniczne jak i ostre, przy czym cechy palpacyjne pozostają równie wyraźne,
    •    u chorych mogą występować obie fazy jednocześnie ale w różnych strukturach anatomicznych,
    •    rozpoznanie CZST w stanie subklinicznym oraz terapia tego stanu jest niezbędnym warunkiem do realizowania celowanej profilaktyki,
    •    dzięki pamięci tkankowej, i tylko w łańcuchach przyczynowo-skutkowych możemy odnaleźć tzw. dostęp do aferencji
    •    dostęp do aferencji (przypomina punkt bifurkacyjny w teorii chaosu) to takie miejsce w łańcuchu przyczynowo-skutkowym, gdzie zaindukowany bodziec leczniczy może skutecznie rozpocząć naturalny proces zdrowienia. Miejsce to najczęściej leży poza bezpośrednim źródłem bólu lub innego objawu chorobowego,
    •    nie wszystkie tkanki struktur anatomicznych łańcucha przyczynowo-skutkowego posiadają jednakowe zdolności pod względem dostępu do aferencji,
    •    CZST reaguje natychmiast na zadawany bodziec, którym może być zabieg biomechaniczny lub odruchowy, pod warunkiem, że działamy na tkankę z dostępem do aferencji,
    •    CZST może poprzedzać oraz towarzyszyć chorobom organicznym i zmianom strukturalnym. Może także trwać po ich wyleczeniu i dawać objawy sugerujące, iż zastosowano niewłaściwe bądź nieskuteczne leczenie choroby podstawowej.

          Czynnościowa zmiana stanu tkanek, jako pojęcie teoretyczne a tym bardziej praktyczne, nie jest zdefiniowana w medycynie. Moim zdaniem, to jest podstawową przyczyną nieskuteczności leczenia odwracalnych zaburzeń czynności narządu ruchu, w ślad za którymi idzie tak ogromne rozpowszechnianie się chorób cywilizacyjnych.

    Jeśli w terapii, czy jak kto woli, w leczeniu skutków zaburzeń czynności narządu ruchu, mamy na celu rozwiązywanie problemów choroby czynnościowej naszych pacjentów, to należy się upewnić, czy u podłoża ich przyczyn nie leży choroba organiczna ani zmiana strukturalna. W takich przypadkach badania obiektywne najczęściej wykluczają przyczyny organiczne. Tak więc w tym sensie choroby nie widać a mimo to objawy trwają .

          CZST nie występuje wyłącznie samodzielnie, choć jest substratem zaburzeń czynności narządu ruchu. Jak już wyżej wspomniałem CZST bardzo często towarzyszy chorobie organicznej oraz zmianom strukturalnym, komplikując zrozumienie obrazu choroby a także jej leczenie. Mamy na to wiele przykładów. - Optymalnie prowadzone procedury leczenia farmakologicznego czy operacyjnego, czasem nie przynoszą spodziewanych rezultatów. Chorzy skarżą się na dolegliwości zarówno przed jak i po terapii. Przy czym chirurdzy, czy inni specjaliści medyczni to naprawdę wspaniali fachowcy. Rzeczywiście robią co do nich należy a często nawet więcej, dając chorym swoje serce, osobiste zaangażowanie itd. Chory jednak nie wraca do zdrowia. Przyczyna jest oczywista: nie widząc CZST nie można dobrze rozpoznać sytuacji chorego ani skutecznie zaplanować i przeprowadzić leczenia. Sytuację taką spotyka się u chorych leczonych z powodu np. zawału serca, nowotworu, koksartrozy, przepukliny jądra miażdżystego itd. W wielu przypadkach ci pacjenci nie mogą osiągnąć na powrót pełni zdrowia, choć po leczeniu podstawowym stan organiczny, czy strukturalny nie usprawiedliwia przeciągających się dolegliwości. Sytuację chorego pogarszają opinie w rodzaju: w tym wieku musi się pani (pan) pogodzić z bólem na całe życie; zrobiliśmy co trzeba, wszystko jest w porządku, chyba pani (pan) trochę przesadza...

          Aktywność CZST towarzysząca chorobie organicznej czy czynnościowej może powodować, i powoduje, iż przy tej samej diagnozie różni chorzy uskarżaja się na różne dolegliwości. Dlatego tym samym diagnozom trudno jest przypisywać te same objawy. Z tego powodu wielu leczących czuje się bezradna i niesłusznie podejrzewa skarżących się o symulowanie.

          Praktycy jednak widzą od dawna powyższą niespójność i dlatego, tak myślę, powstało pojęcie: zapalenie miejscowe. Stan zapalny posiada pewne cechy wspólne z czynnościową zmianą stanu tkanek . Jednak CZST nie jest stanem zapalnym!

     

          W stanie miejscowo zapalnym chory odczuwa ból w rejonie objętym procesem. Natomiast CZST wytwarza pola punktów spustowych, które nie są źródłami bólu miejscowego lecz bólu odczuwanego często daleko poza nimi. Może to być ból promieniujący, rzutowany, przeszywający itd. 

    Stanowi zapalnemu towarzyszy podwyższona temperatura. W CZST zjawisko to nie występuje choć bywa, że chory uskarża się na podwyższoną temperaturę ale wówczas przyczyna leży gdzie indziej a nie w obszarze jej odczuwania. Jest to więc reakcja odruchowa. Poza tym często jest to zjawisko wyłącznie subiektywne.

          Zaczerwienienie tak swoiste dla stanu zapalnego, nie towarzyszy CZST. Nie zauważyłem tego ani w fazie klinicznej ani w fazie subklinicznej.

          Obrzęk, a nawet wysięk, może być następstwem także CZST jak to jest w tzw. zespole pseudołąkotkowym kolana opisanym przez Maigne'a , obrzęki palców rąk w zespołach szyjnych dolnych itd.

          Upośledzenie funkcji zachodzi zarówno w stanach zapalnych jak i w czynnościowej zmianie stanu tkanek. Pozornie nie jest więc cechą różnicującą oba stany. W ocenie zaburzeń czynności narządu ruchu CZST posiada wyraźnie różne cechy pod względem dysfunkcyjności poszczególnych struktur tego narządu. Można dokonać ich oceny specyficznym badaniem manualnym.

          Najważniejszą jednak różnicę pomiędzy stanem zapalnym a CZST widać w dynamice normalizacji stanu tkanek – procesu zdrowienia. Stan zapalny pochodzenia organicznego słabo a najczęściej wcale nie reaguje na bodźce fizyczne, manualne. W leczeniu stosowane są: farmakoterapia, zabiegi operacyjne i dalej ewentualnie fizykoterapia. Przy czym pierwsze objawy normalizacji po takim leczeniu pojawiają się po upływie pewnego czasu. Czas ten można mierzyć dniami czy nawet tygodniami licząc od momentu rozpoczęcia leczenia.

    Czynnościowa zmiana stanu tkanek natomiast słabo albo wcale nie reaguje normalizacją na leczenie farmakologiczne, operacyjne czy nawet fizykalne. Widać to dobrze na przykładach epikondylalgii („łokieć tenisisty”), zespołu bolesnego barku, „zapalenia korzonków”, bólów pięty, migren, pozaukładowych zawrotów głowy i wielu innych. Tutaj stosowanie leczenia przeciwzapalnego  nie wnosi w stan chorego istotnych i trwałych zmian  w kierunku poprawy.

          CZST natomiast świetnie reaguje na zabiegi manualne czy to biomechaniczne czy odruchowe. Reaguje nawet na zabiegi słowem. Niezwykle znamienne przy tym jest to, że reakcje te są prawie natychmiastowe! Demonstrują się one najczęściej w sekundach po ustaniu bodźca zabiegowego. Reakcje te polegają na bardzo szybkim złagodzeniu się intensywności objawu a często nawet jego zniknięciem.  

          Ponadto, biorąc powyższe pod uwagę można przyjąć procedury badawcze a szczególnie zabiegowe stosowane w terapii manualnej holistycznej,  za wstępnie różnicujące pomiędzy CZST a stanami zapalnymi pochodzenia organicznego.

          Podsumowując powyższe można przyjąć, iż CZST jest stanem innym aniżeli stan zapalny czy miejscowo zapalny. Przy czym okazuje się być istotą, substratem, bezpośrednią przyczyną zaburzeń czynności narządu ruchu, w tym kręgosłupa.

          W odniesieniu natomiast do innych systemów medycyny manualnej, analizując cechy CZST, trudno zaakceptować takie pojęcia jak: odblokowanie zablokowanego kręgosłupa, nastawianie „przestawionego” kręgosłupa, rozprowadzanie restrykcji itd. Całkowicie nie do przyjęcia są takie terminy jak: „wciskanie dysków”, „bezoperacyjne nastawianie dysków” itp. Zabiegi manualne nie mają bowiem cech bezpośrednio uruchamiających ograniczony ruchowo staw. Biomechaniczne czy też odruchowe zabiegi manualne nie odblokowują stawu lecz normalizują CZST w następstwie czego poprawia się ruch w stawie, zmniejsza się lub znika czynnościowy objaw chorobowy. Pokazują na to doświadczenia ze stosowania zabiegów typu odruchowego, gdzie osiąga się takie same lub nawet lepsze efekty uruchamiające, oparte wyłącznie na cechach normalizacji CZST. W obu rodzajach zabiegów reakcje normalizacyjne są prawie natychmiastowe co świadczy o normalizacji stanu tkanek a nie o mechanicznym „odblokowaniu”, „nastawieniu”, „wciśnięciu” itp.

    Medycyna a zaburzenia czynności narządu ruchu

          Medycyna skupiona na zadaniach związanych z leczeniem chorób organicznych, zmian strukturalnych, często ratujących życie, w tę stronę kieruje główne swoje zainteresowania i rozwój zarówno teoretyczny jak i praktyczny. Zaburzenia czynności pozostają w głębokim cieniu tychże zainteresowań. Badania obiektywne: laboratoryjne, obrazowe skierowane są przede wszystkim na badanie i różnicowanie chorób organicznych oraz strukturalnych. Nie wypracowano obiektywnych badań, przy pomocy których można by zobaczyć, zbadać i ocenić stan zaburzeń czynnościowych narządu ruchu. Są one zupełnie niewidoczne w klasycznym modelu rozpoznawania przyczyn objawu chorobowego.

    Taki stan rzeczy niesie za sobą ważne konsekwencje zarówno metodologiczne jak i merytoryczne a także organizacyjne.

     

    Konsekwencje metodologiczne

     

    Mechanistyczne widzenie człowieka

          Skutkuje to w wieloraki sposób ale najbardziej typowym następstwem jest jedynie miejscowe widzenie problemu danego chorego. Jeśli skarży się on na ból kolana – zajmujemy się kolanem, jeśli na ból głowy – zajmujemy się bólem głowy, na bóle krzyża – zajmujemy się przejściem lędźwiowo-krzyżowym itd. Rzadko zadajemy sobie pytanie o łańcuch przyczynowo-skutkowy, na końcu którego pojawił się objaw. A przecież pierwsze ogniwa tego łańcucha mogą sięgać aż do sfery środowiskowo-społecznej, reakcji antygrawitacyjnych itp. Tak więc ześrodkowanie uwagi jedynie na źródle objawu przypomina myślenie i pracę mechanika samochodowego. Tutaj naprawa jest prosta: zepsuła się skrzynia biegów, naprawiamy lub wymieniamy ją, pękła opona – wymieniamy oponę i samochód jest znów sprawny. Oczywiście jest to uproszczenie ale dobrze ilustrujące ideę mechanistycznego widzenia człowieka. A przecież nikt z nas nie jest maszyną i wszyscy co do tego są zgodni! Jednak takiemu widzeniu problemów zdrowotnych człowieka sprzyja rozdrobnienie specjalizacyjne.

     

    Rozdrobnienie specjalizacyjne jest konieczne

                Mamy w medycynie wiele specjalności i wielu wspaniałych lekarzy specjalistów i innych terapeutów specjalizujących się w jakiejś wąskiej dziedzinie medycznej. Są oni niezbędni w sprawach dotyczących ratowania życia, leczenia chorób organicznych, stanów pourazowych, innych anomalii nabytych lub wrodzonych. Jednak, czynnościowa zmiana stanu tkanek może występować nie tylko samodzielnie. Często towarzyszy ona w sposób pierwotny lub wtórny chorobom organicznym i zmianom strukturalnym. I aktywnie może występować już po wyleczeniu choroby głównej powodując, iż objawy nie ustępują lub zmieniają się na inne. Chory nie zdrowieje w pełni lub w ogóle nie odczuwa poprawy. Mam na to liczne przykłady w swojej praktyce. Wniosek z tych doświadczeń jest jednoznaczny: bez rozpoznania i terapii zaburzeń czynności towarzyszących chorobom organicznym osiągnięcie pełnego sukcesu leczniczego jest w wielu przypadkach niemożliwe.

     

    Niedocenianie roli narządu ruchu jako sfery integrującej osobowość

          W całym procesie wzrastania, dojrzewania, wychowania uczymy się wzorców reagowania na stres i na inne źródła przeciążeń statycznych. Rozwija się indywidualny proces przeciążający statycznie niektóre anatomiczne struktury narządu ruchu. W nich pojawiają się miejsca o zmniejszonej odporności na przeciążenie i przez to stają się one bardzo czułymi odbiorcami bodźców nawet o niewielkiej intensywności. Jeśli są to bodźce negatywnie stymulujące, narząd ruchu staje się dysfunkcyjny. W ślad za zaburzeniami czynności pojawiają się objawy chorobowe, wśród nich także dysfunkcje narządów wewnętrznych. Narząd ruchu jako pierwszy reaguje na stres zaburzeniami czynności, co możemy dostrzec badaniem manualnym. Reakcja na stres narządów wewnętrznych jest wtórna w stosunku do narządu ruchu. Najpierw tutaj musi pojawić się dysfunkcja by przez łuk odruchowy zareagowały narządy wewnętrzne. Daje się to zaobserwować w miotomach, dermatomach, wiscerotomach, sklerotomach itd. Ponadto na dysfunkcje narządu ruchu  bardzo żywo reaguje układ wegetatywny. Szczególne reakcje wegetatywne pojawiają się przy CZST więzadeł krzyżowo-biodrowych, połączenia głowowo-szyjnego (w tym trzeba wymienić za Arlenem tzw. zespół łuku atlasu) oraz środkowego odcinka piersiowego kręgosłupa. W procesie rozwijania się dysfunkcyjności powstają sprzężenia zwrotne w postaci mechanizmów samopodtrzymujących a nawet samodynamizujących zaburzenia i ich skutki (migreny, nerwice i wiele innych) ze swoistymi dla siebie, indywidualnymi objawami.

     

    Rozwój naukowy w medycynie

          Skierowany jest głównym nurtem przede wszystkim na badanie stanów organicznych i strukturalnych. W tym momencie nie znam obiektywnych badań, przy pomocy których mielibyśmy narzędzia do obiektywnego badania dysfunkcji narządu ruchu i innych narządów ciała. Skutkuje to niedoskonałością w terapii, obniżeniem jej efektywności w obu grupach chorób: organicznych i czynnościowych. Niektóre wręcz objawy, czy zespoły chorobowe, przyjmuje się za nieleczalne, np. pozaukładowe zawroty głowy, migreny, tzw. nerwice czy nerwice wegetatywne, różne zespoły bólowe itd. Podczas, gdy praktyka uczy, że bywają one następstwem zaburzeń czynności narządu ruchu i można je uznać za odwracalne a zatem poddawać skutecznej terapii.

    Przypuszczam jednak, iż najważniejszym skutkiem braku zainteresowania zaburzeniami czynności narządu ruchu jest niewiedza, na ile zaburzenia te przyczyniają się do powstawania chorób organicznych. Ze względu na to, iż narząd ruchu jako pierwszy reaguje na stres psychiczny jest wielce prawdopodobna możliwość zastosowania skutecznej profilaktyki za jego pośrednictwem. Reakcje dysfunkcyjnością narządu ruchu na negatywne stymulowanie można już dość dobrze dostrzegać w systemie TMH, poddawać je terapii a przede wszystkim skutecznej profilaktyce.

     

     Miejsce modelu holistycznego terapii manualnej w medycynie

     

    Funkcjonowanie w modelu, który nie dość dynamicznie przystosowuje się do nieustanne zmienności organizmu

          Jest oczywiste, że nasz organizm ustawicznie wykonuje jakieś czynności. Myślenie pod tym względem o narządzie ruchu, możemy ograniczyć do jego czynności statycznych i czynności dynamicznych. Tutaj dynamika ta jest wyraźna i możliwa do zaobserwowania i wykorzystania w działaniach praktycznych. Jest dostępna badaniu manualnemu, co umożliwia bieżącą, natychmiastową wręcz, ocenę zmienności. W związku z tym procedury badawcze, diagnostyczne i terapeutyczne prowadzone w modelu dynamicznym dają jedyną szansę na rozwiązywanie problemów nierozwiązywalnych w modelu liniowym. Celem pracy w modelu dynamicznym jest całkowicie indywidualne zastosowanie procesu terapeutycznego, by sprowokować normalizację czynnościowej zmiany stanu tkanek i w ślad za nią  przywrócenie sprawności, równowagi w wykonywaniu przez narząd ruchu czynności statycznych. One są bowiem gwarantem utrzymywania się w zdrowiu.

          Procedury badawcze, diagnostyczne, lecznicze prowadzone w modelu liniowym owocują stosowaniem sztywnych i w gruncie rzeczy takich samych lub podobnych dla wszystkich chorych z tą samą diagnozą postępowań leczniczych. Wymaga to lub nawet wręcz wymusza stosowanie jednakowych procedur leczniczych.  W metodologii badawczej dominuje uśrednienie statystyczne. Często jednak okazuje się, że średnia uzyskana nawet z wielu tysięcy obserwowanych przypadków nie pasuje do przypadku konkretnego chorego, z którym w tym momencie mamy do czynienia.

    Funkcjonując w takim modelu trudno jest dostrzec rolę przyczyn czynnościowych dolegliwości; co najważniejsze jednak – najwygodniej jest w ogóle negować ich istnienie. Nie są bowiem ujęte w klasyfikacji chorób, wymagają indywidualizacji i bieżącego dostosowywania procedur leczniczych, które nie istnieją w programach nauczania.

          Za przykład niech posłuży pacjent JK lat 52, bardzo aktywny ruchowo, uprawiający turystykę górską. Od 15 lat uskarżał się na bóle promieniujące do prawej kończyny dolnej. Nasilały się z roku na rok. Ostatnio, pomimo ogromnej determinacji i siły woli, z powodu bólu, nie mógł już uprawiać ulubionych wędrówek po górach. Postawiona na początku diagnoza: prawostronna rwa kulszowa i dyskopatia L5/S1 przewijała się przez wszystkie te lata w dokumentach chorego. Powtórzyła się także w ostatnich dniach. Po badaniu manualnym, na podstawie którego zlecono rtg stawów biodrowych okazało się, że przyczyną bólów był zaawansowany już proces zwyrodnieniowy prawego stawu biodrowego. - Nie wymaga komentarza.

     

    Pieniądze

          Interes ogromnych koncernów farmaceutycznych, różnych wytwórni sprzętu medycznego polega na tym by ludzie leczyli się jak najczęściej, a najlepiej by nie zdrowieli. Okazuje się, że jest to interes także leczących. Tę przerażającą dominację pieniądza nad naszym zdrowiem widziałem w Niemczech a przede wszystkim w USA. W krajach rozwiniętych powstał szereg ogromnych lobby farmaceutyczno-przemysłowych, których specjaliści od marketingu niestety zwyciężają nie tylko w świadomości przeciętnego człowieka ale także zdominowały postępowanie niektórych ludzi nauki. Ostatnio np. wszystkie, bądź zdecydowana większość, zjazdów i konferencji naukowych zaprasza przedstawicieli różnych firm, głównie farmaceutycznych, by prezentowali swoje wyroby w zamian za pewne gratyfikacje finansowe. Tym 80 procentom populacji wmawia się choroby i w większości leczy farmakologicznie. W przypadku dolegliwości czynnościowych, które są całkowicie odwracalne, leczenie takie jest przecież nieskuteczne! Z tych powodów państwa wydają ogromne pieniądze na leczenie, nieuzasadnione renty itd.

          Nieetyczny terapeuta pozostaje w absolutnym porządku wobec procedur leczniczych, przepisów itp. mając jednocześnie świadomość klęski swojego zawodu wobec bezradności, którą przecież musi dostrzegać.

          Świat medyczny został wciśnięty w bezwzględne prawa biznesu i do tych praw usiłuje naginać prawa biologii. Konsekwencje są oczywiste, widać je na każdym kroku.

     

    Konsekwencje merytoryczne

          Niedocenianie roli jaką w jakości zdrowia odgrywają zaburzenia czynności narządu ruchu (ZCNR) prowadzi nie tylko do wyżej wymienionych negatywnych skutków metodologicznych ale także, a może przede wszystkim, do negatywnych skutków merytorycznych, dotyczących skuteczności terapii czynnościowych objawów chorobowych.

     

    Nieleczalność czynnościowych objawów chorobowych

          Najważniejszą konsekwencją niezdefiniowanych zaburzeń czynności narządu ruchu jest nieleczalność czynnościowych objawów chorobowych pomimo ich całkowitej odwracalności. Objawy te u sporej grupy chorych, jak wyżej nadmieniłem, zupełnie nie pasują do jakiejkolwiek używanej w medycynie klasyfikacji. U podstaw ZCNR leży przeciążenie statyczne. Wśród jego przyczyn najtrudniej rozpoznawalna jest dynamiczna psychogenność stymulująca i podtrzymująca dysfunkcje narządu ruchu. Chorzy, u których w badaniach obiektywnych nie widać przyczyn dolegliwości, bywają traktowani z przymrużeniem oka i etykietką: „ a! – to czynnościowy”.  Czasem doprowadza to do sytuacji, w której przestaje się wierzyć choremu, że cierpi. W następstwie chorzy tracą zaufanie do lekarzy i innych terapeutów, co uniemożliwia współpracę pomiędzy leczącym a chorym. Taka sytuacja zawsze doprowadza do niepowodzenia.

     

    Czy zaburzenia czynności narządu ruchu mogą leżeć u źródeł chorób organicznych?

          Zaburzenia czynności narządu ruchu nie zagrażają bezpośrednio życiu i, być może, tutaj należy upatrywać przyczyny słabego zainteresowania się nimi medycyny. Niemniej jednak nikt nie wie na ile ZCNR mogą okazywać się pierwotnymi przyczynami chorób organicznych. Nikt nie wie na ile osłabiają one odporność na infekcje, stany zapalne itd. Jeśli więc przyjmuje się już w medycynie, iż u podłoża wielu chorób organicznych leży stres, to zainteresowanie się narządem ruchu jako „nośnikiem” stresu na inne narządy powinno okazać się bardzo istotne.

     

    Niemożliwa skuteczna profilaktyka czynnościowych objawów chorobowych z narządu ruchu i innych narządów

          Bez takiego zainteresowania trudno wyobrazić sobie skuteczną profilaktykę. I idzie tutaj nie tylko o dzieci, o wady postawy ciała, skoliozy itd. Chodzi o taką profilaktykę, dzięki której każdy człowiek, w każdym momencie życia wiedziałby co powinien czynić w zakresie swojej aktywności fizycznej i duchowej by zachować zdrowie. Przecież na poziomie profilaktyki najłatwiej i najskuteczniej jest przeciwstawić się ogromnym następstwom zaburzeń czynności narządu ruchu.

     

    Obniżenie skuteczności leczniczej

          Brak współpracy pomiędzy specjalistami medycznymi a specjalistami terapii dysfunkcji narządu ruchu, skutkuje w obu obszarach nieoptymalnym postępowaniem leczniczym. – Niepotrzebne operacje, jatrogenna farmakoterapia itp. z jednej strony. Z drugiej strony, w obszarach zaburzeń czynnościowych, jeszcze niedostatecznie zbadanych, terapeuci manualni mierzą się z  trudnościami diagnostycznymi i także nieoptymalnym postępowaniem. Choć ci ostatni, jeśli zajmują się chorym już zdiagnozowanym obiektywnie, gdzie wykluczono obecność choroby organicznej, osiągają często, przy dobrej współpracy pacjenta, bardzo dobre rezultaty.

     

    Psychogenność jako jedna z przyczyn  zaburzeń czynności narządu ruchu jest praktycznie nierozpoznawalna

          Mamy tutaj do czynienia z sytuacją dość paradoksalną ponieważ jednoznacznie uznaje się związek destrukcyjnego stresu z różnymi reakcjami chorobowymi. Dotyczą one zarówno psychiki jak i naszej fizyczności. Tutaj zauważa się je w postaci odruchów warunkowych na stres narządów wewnętrznych, układu dokrewnego itd. Najwyraźniej i najłatwiej reakcje te można dostrzec, zauważyć, ocenić w narządzie ruchu. Pozwalają się one dobrze badać różnymi technikami manualnymi. Niemniej w szeroko rozumianej praktyce medycznej psychogenność w narządzie ruchu jest nierozpoznawalna. Nie uwzględnia się jej w procedurach badawczych, diagnostycznych oraz leczniczych. Jeśli uznamy, że dysfunkcje narządu ruchu i ich często bardzo uciążliwe skutki, są psychogenne bądź to pierwotnie bądź wtórnie, to nie zajmowanie się tym problemem w praktyce leczniczej jest dużą luką w powyższych procedurach. Mam tutaj na myśli nie tylko medycynę klasyczną ale także chiropraktykę, osteopatię i pochodne od nich, inne systemy medycyny manualnej.  Jedynie tzw. medycyna czaszkowo-krzyżowa w pewnym stopniu uwzględnia ten problem. Na podstawie obserwacji wielu tysięcy swoich pacjentów twierdzę, iż właśnie ta luka jest główną przyczyną tak zastraszającego rozpowszechniania się tzw. chorób cywilizacyjnych. Pomimo oczywistego wysiłku medycyny funkcjonującej w dzisiejszym modelu, nie udaje się jednak problemu tych chorób skutecznie opanować.

     

    TERAPIA MANUALNA HOLISTYCZNA A ZABURZENIA CZYNNOŚCI NARZĄDU RUCHU

     

          Zauważyłem, iż w narządzie ruchu znajdują się zespoły anatomicznych struktur szczególnie „czułych” na przeciążenia statyczne. Wrażliwości, skłonności te wynikają z konkretnych uwarunkowań.  Pomijając wrodzone skłonności strukturalne, których zresztą jest niewiele, najczęściej spotykane to skłonności nabyte. Wśród nich wyróżniają się, zbudowane na zasadzie odruchu warunkowego, wzorce reagowania narządu ruchu na szeroko rozumiany stres i inne rodzaje przeciążenia statycznego. Jeśli tkanki poszczególnych struktur tych zespołów, pod wpływem tychże przeciążeń czynnościowo zmieniają się (CZST), wówczas stąd, różnymi drogami, przenoszą się reakcje praktycznie na całą fizyczność człowieka. Pojawiają się one w postaci objawów chorobowych w miejscach o zmniejszonej odporności na przeciążenia.

          Z poznanych zespołów anatomicznych struktur narządu ruchu szczególną wrażliwość na stres psychiczny wykazują: anatomiczne struktury dna miednicy, tkanki okołostawowe stawu krzyżowo-biodrowego, tkanki okołostawowe stawu biodrowego, tkanki systemu czaszkowo-żuchwowo- gnykowego, struktury łącznotkankowe połączenia głowo-szyjnego, mięśnie związane z łukiem atlasu, mięśnie karku i obręczy barkowej, przepona. Każda ze struktur tych zespołów może wywoływać specyficzne dla siebie objawy chorobowe. Ponadto, w swoisty dla siebie sposób, wywiera wpływ na segmenty ruchowe kręgosłupa. One z kolei mogą reagować objawami korzeniowymi oraz zespołami pseudokorzeniowymi. Ta druga forma reakcji występuje znacznie częściej.

          Reakcje narządu ruchu na tak specyficzne przeciążenia statyczne są dobrze dostępne badaniu manualnemu.  Są też dobrym wskazaniem do terapii manualnej. Jej skuteczność i trwałość wyników wyraźnie rośnie, gdy skojarzy się ją z tzw. terapią edukacyjną w zakresie praw rządzących sferą środowiskowo-społeczną a szczególnie psychiczno-duchową w celu rozpoznania i zneutralizowania płynącego stąd negatywnego stymulowania dla struktur narządu ruchu. To właśnie skojarzenie jest istotą systemu, który nazwałem: terapią manualną w modelu holistycznym (całościowym). W moim przekonaniu jedynie takie skojarzenie daje szanse na opanowanie problemu bólu i innych objawów chorobowych wynikających z zaburzeń czynności narządu ruchu. Ponadto daje szanse na postawienia skutecznej zapory przez zastosowanie opartej o to skojarzenie profilaktyki zaburzeń czynności narządu ruchu.

     

    Medycyna manualna

          Zaburzenia czynności narządu ruchu były i są przedmiotem głównego zainteresowania wszystkich systemów medycyny manualnej na całym świecie. Wywodzi się ona z medycyny ludowej. Czerpie zatem doświadczenia z kilku tysięcy lat jej istnienia. W wieku XIX rozwijała się bardzo dynamicznie pod względem naukowym i praktycznym. W wieku XX we wszystkich krajach rozwiniętych uznana została za integralną część medycyny klasycznej. Na świecie istnieją dwa podstawowe systemy medycyny manualnej: chiropraktyka oraz osteopatia. Z nich rozwinęły się inne podsystemy, szkoły. Każdy z tych systemów wypracował swoją własną teorię na bazie wcześniejszych doświadczeń praktycznych w stosowaniu swoistych technik badawczych, zabiegowych, postępowania terapeutycznego itd. Systemy te rozwijali i dalej rozwijają przede wszystkim lekarze oraz fizjoterapeuci. Obie te grupy wniosły bardzo wielki wkład w powstanie i rozwój medycyny manualnej. Nadal jednak wszędzie istnieje nurt ludowy. W jednych krajach jest on oficjalnie uznany, np. w Niemczech, w innych tępiony.

          Jak już wyżej wspomniałem skutki tego rozwoju obiektywni badacze oceniają dość sceptycznie pod względem skuteczności w leczeniu i zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym. Zarzuty te stawia się również tym specjalnościom medycznym, które zajmują się leczeniem objawów chorobowych wynikających z zaburzeń czynności narządu ruchu (ortopedia, neurologia, rehabilitacja, reumatologia, interna i in.). Pomimo niewątpliwego rozwoju medycyny a w tym medycyny manualnej, problem skutków zaburzeń czynności narządu ruchu na świecie właściwie narasta. Polska z trudem dźwiga konsekwencje finansowe nieuzasadnionych obiektywnie rent, niezdolności do pracy itd.

          Jak widać system leczenia oraz profilaktyki zaburzeń czynności narządu ruchu jest właściwie niewystarczający. Pomimo to w tym momencie dokonuje się ogromny napór, wręcz inwazja na Polskę różnorakich metod leczniczych, w tym nazywających siebie medycyną manualną. Wszystkie, a przynajmniej większość, prze z zachodu. Jak wszędzie tak i tutaj nasi importerzy, czy obcy producenci tychże metod próbują zwyczajnie, jak w innych dziedzinach ludzkiego życia, zrobić interes. Opanować rynek. Systemy te, metody demonstruje się jako naukowe, zweryfikowane badaniami naukowymi itd. Żyjemy jednak w takim świecie, w którym obiektywność badań można postawić pod znakiem zapytania gdyż brutalnie i bezwzględnie rządzi pieniądz. Więc nie tak reklamowana „naukowość” tych metod terapeutycznych powinna leżeć u podstaw ich rzeczywistej wartości. Weryfikować je powinna codzienna praktyka czy to lecznicza czy dydaktyczna polegająca na jawności realizowanych programów leczniczych czy szkoleniowych. Póki co jednak nie widać takich, szczegółowo opracowanych i podanych do publicznej wiadomości programów. Oczywistą rzeczą jest: musimy się uczyć, poznawać obcy dorobek wszak przyczynia się on niewątpliwie do postępu i rozwoju. Grzechem zaniedbania jest jednak zapominanie o naszym własnym rozwoju, naszych własnych powinnościach w tym względzie, o naszym własnym wkładzie naukowym i praktycznym w terapię manualną. Czasem zupełnie bezkrytycznie zachłystujemy się jakąś nową, wspaniałą metodą jedną, drugą, trzecią nie bacząc na ich zalety i wady. Najczęściej jednak ten zachwyt wynika z naszych kompleksów osobistych a nawet narodowych. One to rodzą przekonania  o wspaniałości dokonań w krajach wysoko rozwiniętych. Mało uwagi poświęcamy by rozwijać naszą własną pracę twórczą. Doświadczenie i obserwacja uczą przecież, iż skutki zaburzeń czynności narządu ruchu, ich czas trwania, przebieg w przeciągu całego życia człowieka nadal pozostają niezależne od interwencji ortopedycznych, neurologicznych, neurochirurgicznych, fizykoterapeutycznych a także chiropraktycznych, osteopatycznych itd. Należy więc szukać dalszych rozwiązań, wykraczających poza uznane procedury badawcze, diagnostyczne i lecznicze. Rozwiązań, które nie stoją w konflikcie z dotychczasowym dorobkiem medycyny lecz mogą stanowić dalsze jej rozwinięcie w dziedzinie terapii zaburzeń czynności narządu ruchu. Jedną z alternatyw prezentuje model holistyczny terapii manualnej.

     

          Uważam, iż konieczność całościowego podejścia do problemów choroby jest oczywista. W praktyce dnia dzisiejszego jednak trudna w praktycznym zastosowaniu.Wymaga bowiem:

    a) umiejętności oceny fizycznych cech psychogenności w zaburzeniach czynności narządu ruchu, indywidualnie u każdego chorego,

    b) umiejętności zbadania stymulowania negatywnego ze sfery psychiczno-duchowej w postaci wzorców myślowych, wzorców reagowania emocjonalnego, uczuciowego itd.

    c) umiejętności indywidualnego rozpoznania odruchów warunkowych w narządzie ruchu jako reakcji na to stymulowanie,

    d) wymaga wreszcie umiejętności jednoczesnego rozwiązywania problemów zarówno w narządzie ruchu jak i w sferze psychiczno-duchowej,

    e) indywidualnej edukacji każdego chorego w zakresie autoterapii i profilaktyki zaburzeń czynności narządu ruchu,

    f) umiejętności indywidualnego zastosowania tzw. terapii edukacyjnej w zakresie redukowania ww. stymulowania negatywnego,

    g) wymaga uznania, iż główną przyczyną zaburzeń czynności narządu ruchu jest zaburzenie komunikacji interpersonalnej w najbliższym otoczeniu każdego z nas.

          Rola TMH jest wyraźna zarówno w terapii jak i profilaktyce zaburzeń czynności narządu ruchu. Stosowana jako uzupełnienie klasycznych metod leczenia chorób organicznych ma szansę zwiększyć ich skuteczność, a przez to stać się integralną częścią programów leczniczych większości chorób organicznych.

     

     

    Podsumowanie

     

    1. U podłoża dysfunkcji narządu ruchu leżą zasadniczo dwie przyczyny: z jednej strony grupa chorób organicznych, strukturalnych i z drugiej strony dysfunkcje powstające w procesie zaburzeniowym, u źródeł których nie leży choroba organiczna ani strukturalna. Ta druga grupa jest znacznie liczniejsza i nazwana tutaj została: zaburzeniami czynności narządu ruchu. Oczywiście występują też przyczyny mieszane.

    2. Zaburzenia czynności narządu ruchu (ZCNR) to wielka część chorób cywilizacyjnych, którymi dotkniętych jest ponad 80% populacji.

    3. ZCNR mogą także prowokować dysfunkcje narządów wewnętrznych i wywoływać charakterystyczne dla ich chorób organicznych objawy. Przy czym w badaniach obiektywnych nie stwierdza się podłoża organicznego dolegliwości.

    4. Stosowanie farmakoterapii, nawet w kombinacji z fizykoterapią, w dużej ilości przypadków nie przynosi spodziewanego powodzenia w leczeniu ZCNR. Niepowodzenie to polega na niemożności pełnego uwolnienia się od dolegliwości oraz na nietrwałości pozytywnych skutków leczenia. Oparte jest ono bowiem przede wszystkim na leczeniu wyłącznie objawów bez uwzględnienia ich źródeł czynnościowych.

    5. W medycynie nie wypracowano dotąd obiektywnych metod badania zaburzeń czynności narządu ruchu.

    6. Głównymi przyczynami ZCNR to różne rodzaje przeciążenia statycznego narządu ruchu. Najczęściej spotykane to: antygrawitacyjne i psychogenne w ich wzajemnych przeróżnych kombinacjach.

    7. Objawy chorobowe spowodowane ZCNR odczuwane w fizycznych sferach osobowości ludzkiej, u podłoża których nie leży choroba organiczna, mogą być skutecznie leczone w systemie terapii manualnej holistycznej.

    8. Terapia manualna holistyczna (TMH) nie pozostaje w konflikcie z medycyną w żadnym obszarze swoich zasobów: ani w części teoretycznej ani w oddziaływaniach praktycznych. Natomiast może stać się postępowaniem z wyboru w leczeniu czynnościowych objawów chorobowych.

    9. Procedury wypracowane w modelu holistycznym terapii manualnej dają szanse na leczenie każdego objawu chorobowego, u którego źródeł nie leży choroba organiczna. Nawet takiego objawu, z którym lekarz lub inny terapeuta, styka się po raz pierwszy.

    10. Zasady badania, diagnozowania oraz terapii zaburzeń czynności narządu ruchu stosowane w TMH powinny być uwzględniane w orzecznictwie lekarskim w zakresie przyznawania rent z powodu ZCNR.

    11. Każdy proces leczniczy ZCNR powinien być prowadzony przy aktywnym, świadomym zaangażowaniu się pacjenta.

    12. Leczenie skutków ZCNR to często skomplikowany proces. Z tego powodu optymalne postępowanie to terapia zespołowa. W skład takiego zespołu leczniczego powinien wejść: lekarz, fizjoterapeuci, psychoterapeuta oraz osobiście sam chory. Jego udział jest niezbędny i w moim przekonaniu najważniejszy w całości procesu zdrowienia.

    13. TMH posiada możliwości wspomagania leczenia chorób organicznych. Polega to na terapii czynnościowych zmian stanu tkanek, często towarzyszących chorobom organicznym i zmianom strukturalnym oraz pozostającym po ich rutynowym leczeniu.

    14. Procedury badawcze stosowane w TMH są wystarczająco czułe i precyzyjne, a przy tym proste i skuteczne, by wystarczająco wcześnie stwierdzić obecność ZCNR  na poziomie subklinicznym a nawet ukrytym. To pozwala na skuteczne stosowanie ukierunkowanej indywidualnie, szeroko rozumianej profilaktyki dysfunkcji narządu ruchu.

    15. Taką ukierunkowaną indywidualnie profilaktyką powinny zostać objęte wszystkie dzieci.

     

    Żródło: http://www.ctmrakows...id=66&Itemid=54


    Edytowany przez Ski jumper, 23 grudzień 2013 - 00:47 .

    • 1

    Doradca KFD

    Doradca KFD
    • KFD pro

    Siemka, sprawdź ofertę specjalną:




    Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:
    Pasy Neoprenowe | prawda czy mit , Trening na masę | kolejne podejście. , Trening FBW 5x5 pod leangains | sprawdźcie , DIETA LOW CARB | podejście 2 , Redukcja | Redukcja - ostatnie podejście...



    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników

     Zamknij okienko