Skocz do zawartości

Zdjęcie

Żywieniowy "dekalog" zdrowego człowieka

- - - - -

  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć

#1
HipeQ

HipeQ

    Wczuwa się w forum

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 79 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Londyn
    • Staż [mies.]: 30

    Żywieniowy "dekalog" zdrowego człowieka



    Zasada 1

    Co najmniej trzy razy dziennie jedz warzywa i owoce - głównie świeże,mrożone,rzadziej suszone! Są one źródłem witamin, soli mineralnych i błonnika.Dorosły człowiek powinien codziennie zjeść 500-700g warzyw i owoców.

    Zasada 2

    Warzywa najlepiej gotuj bez wody. Gotowanie na parze pozwala zachować ich wartości odżywcze. Gotowanie w wodzie niszczy około 75% zawartej w warzywach witaminy C

    Zasada 3

    Mięso jest źródłem pełnowartościowego białka i witamin z grupy B, cynku oraz niezbędnego dla organizmu składnika-żelaza. W miarę możliwości kupuj tylko młode chude mięso.

    Zasada 4

    Wybieraj raczej razowy pełnoziarnisty chleb.

    Zasada 5

    Zamień nawyki dotyczące spożywania tłuszczu. Zrezygnuj z masła,majonezu, tłustych serów, a wybieraj sery chude, jogurty z obniżoną wartością tłuszczy i półtłuste mleko. Używaj raczej tłuszczów roślinnych niż zwierzęcych.

    Zasada 6

    Unikaj smażenia. Podczas smażenia mięso wzbogaca się o 60 % tłuszczu z patelni.

    Zasada 7

    Zrezygnuj z soli, a unikniesz wielu dolegliwości (m.in. nadciśnienia tętniczego).
    Dziennie możemy spożyć 6g soli, czyli jedną małą łyżeczkę. Najlepiej używać soli ziołowych.

    Zasada 8

    Pij dużo wody mineralnej (niegazowanej) - co najmniej 1,5 l dziennie.

    Zasada 9

    Jedząc słodycze, pamiętaj o umiarze. Należy ograniczyć spożywanie cukru (także w napojach).

    Zasada 10

    Nie przebywaj cały czas w domu. Odpoczywaj aktywnie - uprawiaj sport, chodź na spacery, odwiedzaj znajomych. Gości częstuj tylko zdrowymi potrawami przygotowanymi bez tłuszczu, najlepiej na parze, bez soli, bogatymi w witaminy.



    Artykuł napisany na podstawie książki "Biologia" wydawnictwa "Operon".
    • 4

    Doradca KFD

    Doradca KFD
    • KFD pro

    Siemanko, w tym przypadku, mogę polecić Ci takie produkty (dla ułatwienia przygotowałem boks ze zdjęciami):




    Poniżej kilka linków do tematów podobnych do Twojego:

    #2
    TomusXXX

    TomusXXX

      Running is my life

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPip
    • 3356 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Bydgoszcz
    • Staż [mies.]: 19
    warzyw najlepiej nie gotować ;) nawet brokuł i kalafior jest smaczny bez obróbki.

    co do smażenia - jak masz lać pół butelki oleju to lepiej zostaw tą patelnie ;) ale jak ręczniczkiem wysmarujesz to ok.

    plus za dobry artykuł ;)
    • 0

    #3
    BubikS

    BubikS

      Się rozkreca

    • Użytkownicy
    • PipPipPip
    • 272 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Płock
    • Staż [mies.]: 60
    Co do 6pkt. to dozwolone jest smażenie na patelni teflonowej i ew. z oliwą z oliwy. Za to o 2 pkt. nie miałem pojęcia , to teraz już mam.
    • 0

    #4
    HipeQ

    HipeQ

      Wczuwa się w forum

    • Użytkownicy
    • PipPip
    • 79 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Londyn
    • Staż [mies.]: 30
    Dobra Dobra, ale poco smażyć na patelniach jak na parze warzywa też są dobre i co najwiażniejsze zdrowe.
    • 0

    #5
    -BARTI-

    -BARTI-

      KFD Silver

    • KFD pro
    • PipPipPipPipPipPip
    • 3587 postów
  • Wiek: 18
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:RR
    Dobry artykuł :ziober:
    • 0

    #6
    TomusXXX

    TomusXXX

      Running is my life

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPip
    • 3356 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Bydgoszcz
    • Staż [mies.]: 19

    Dobra Dobra, ale poco smażyć na patelniach jak na parze warzywa też są dobre i co najwiażniejsze zdrowe.



    chodziło mi o kurczaki ;)
    • 0

    #7
    HipeQ

    HipeQ

      Wczuwa się w forum

    • Użytkownicy
    • PipPip
    • 79 postów
  • Wiek: 22
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Londyn
    • Staż [mies.]: 30
    Ahh :) sorry moja nie uwaga
    • 0

    #8
    -MINI-

    -MINI-

      Bóg spamu ;)

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
    • 17076 postów
  • Wiek: 32
    • Płeć:Kobieta
    • Miasto:małopolska
    dlaczego wszystko o obnizonej wartosci tluszczu? Tzn ze mocniej przetworzone - nie zgadzam sie z tym punktem ;)

    no i 500g -700g owocow to za duzo cukrów dziennie :)
    • 0

    #9
    duch_ma

    duch_ma

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPipPip
    • 1318 postów
  • Wiek: 27
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Wiedeń
    • Staż [mies.]: +/- 18

    dlaczego wszystko o obnizonej wartosci tluszczu? Tzn ze mocniej przetworzone - nie zgadzam sie z tym punktem ;)

    no i 500g -700g owocow to za duzo cukrów dziennie :)


    Nom... ale nie koniecznie Dodany obrazek. Dwa jabłka mają średnio 300-400g dorzucając do tego 200-300 g warzyw bądź owoców masz już normę. Ponadto nie każdy musi przesadnie uważać na ww.
    • 0

    #10
    Edo Ergo Sum

    Edo Ergo Sum

      Chyba zostanę tu na dłużej

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPip
    • 1065 postów
  • Wiek: 26
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Zamość/Irl
    A przyczepie się trochę a co!:)


    Żywieniowy "dekalog" zdrowego człowieka



    Zasada 1

    Co najmniej trzy razy dziennie jedz warzywa i owoce - głównie świeże,mrożone,rzadziej suszone! Są one źródłem witamin, soli mineralnych i błonnika.Dorosły człowiek powinien codziennie zjeść 500-700g warzyw i owoców.

    Tja:) powiedz to Eskimosom

    Zasada 2

    Warzywa najlepiej gotuj bez wody. Gotowanie na parze pozwala zachować ich wartości odżywcze. Gotowanie w wodzie niszczy około 75% zawartej w warzywach witaminy C

    Chyba nie przeglądałeś niczego z fizykochemii:) Każda obróbka term. obniża znacznie zawartość skłądników odż.
    Warzywa jak coś to tylko surowe


    Zasada 3

    Mięso jest źródłem pełnowartościowego białka i witamin z grupy B, cynku oraz niezbędnego dla organizmu składnika-żelaza. W miarę możliwości kupuj tylko młode chude mięso.

    Dlaczego chude? Fobia tłuszczowa??

    Zasada 4

    Wybieraj raczej razowy pełnoziarnisty chleb.

    Zasada 5

    Zamień nawyki dotyczące spożywania tłuszczu. Zrezygnuj z masła,majonezu, tłustych serów, a wybieraj sery chude, jogurty z obniżoną wartością tłuszczy i półtłuste mleko. Używaj raczej tłuszczów roślinnych niż zwierzęcych.

    :szok3:


    TRAGEDIA!!!!!!

    Jak tłuszcze zwierzęce, które spożywaliśmy przez 99% naszej egzystencji nagle są złe??
    Radze poczytać prawdziwe naukowe prace a nie kolorowe podręczniki.
    Masz tutaj parę wartościowych linków które otworzą Ci oczy(póki co dwa, jak chcesz więcej to mi odpiszesz):

    Nauka w komisjach, czyli polityczne korzenie hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej

    Tłuszcze nasycone a choroby serca: wczesne badania nad hipotezą


    Zasada 6

    Unikaj smażenia. Podczas smażenia mięso wzbogaca się o 60 % tłuszczu z patelni.

    I dlatego mam unikać?? sorry ale ja nie smażę z powodu akrylamidu.

    Zasada 7

    Zrezygnuj z soli, a unikniesz wielu dolegliwości (m.in. nadciśnienia tętniczego).
    Dziennie możemy spożyć 6g soli, czyli jedną małą łyżeczkę. Najlepiej używać soli ziołowych.

    Nie ma żadnych naukowych dowodów na to,:

    Czy spożycie soli wywołuje nadciśnienie?




    Zasada 8

    Pij dużo wody mineralnej (niegazowanej) - co najmniej 1,5 l dziennie.

    Zasada 9

    Jedząc słodycze, pamiętaj o umiarze. Należy ograniczyć spożywanie cukru (także w napojach).

    Zasada 10

    Nie przebywaj cały czas w domu. Odpoczywaj aktywnie - uprawiaj sport, chodź na spacery, odwiedzaj znajomych. Gości częstuj tylko zdrowymi potrawami przygotowanymi bez tłuszczu, najlepiej na parze, bez soli, bogatymi w witaminy.



    Artykuł napisany na podstawie książki "Biologia" wydawnictwa "Operon".



    Oczywiście bez obrazy, Nie czepiam się Ciebie tylko tekstu, jak dla mnie to kolejny stek w kółko powtarzanych bzdur.
    • 0

    #11
    SLIN

    SLIN

      bejbik on dzjus

    • Aktywny user KFD
    • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
    • 23748 postów
  • Wiek: 21
    • Płeć:b/d
    • Miasto:nad jeziorem
    • Staż [mies.]: 3 mies
    w kazdej bzdurze jest troche prawdy

    co do eskimosow ;


    Yilhjalmur Stefansson
    Yilhjalmur Stefansson urodził się na Islandii. Był lekarzem i antropologiem i spędził piętnaście lat wędrując pieszo, konno, psim zaprzęgiem i łódką od osady do osady kanadyjskich Eskimosów. Wiódł tryb życia taki jak oni; jak oni sypiał, ubierał się i jadł. Jego medycznej uwadze nie uniknął fakt, że poza niewielkim zapasem jagód zakonserwowanych w wielorybim tranie i odrobiną mchu z żołądków zwierząt, na które polowali, Eskimosi właściwie zadowalali się wyłącznie pokarmami pochodzenia zwierzęcego. Mimo to nie chorowali na żadną z groźnych chorób ludzi "cywilizowanych". Nie cierpieli na wysokie ciśnienie krwi, nie dręczyły ich zawały serca, udary mózgu, nowotwory ani - co szczególnie zainteresowało Stefanssona - nadwaga, choć jadali na tyledużo, że gdyby tę samą liczbę kalorii przyjmowali w postaci węglowodanów, to na pewno nie uniknęliby otyłości. Kobiety eskimoskie nie cierpiały na żadną z typowych dolegliwości ginekologicznych: żadnych trudnych porodów i powikłań w czasie ciąży, żadnych wreszcie problemów z pokarmem w piersiach. Na dodatek Eskimosi żyli w stanie równowagi psychicznej, wolni od nerwowości i sporów, które są zwykle nieodłączną częścią naszej egzystencji. Oczywiście można było też przypuszczać, że po części była za to odpowiedzialna ich izolacja i odosobnienie.
    Po powrocie do Stanów Stefansson wydał kilka książek na temat swych doświadczeń na północy Kanady, między innymi The Friendly Arctic (Przyjazna Arktyka), Not by BreadAlone (Nie samym chlebem) i Fat ofthe Land (Tłuszcz tego świata).
    W swej ostatniej książce pt. Cancer, Disease of Civilization (Nowotwór, choroba cywilizacji), która ukazała się na krótko przed jego śmiercią, przedstawił dowody świadczące o tym, że do czasu kontaktów z cywilizacją amerykańską Eskimosi (podobnie jak inne prymitywne ludy) w ogóle nie chorowali na nowotwory. W misjach założonych w pobliżu eskimoskich ośrodków połowu wielorybów misjonarze prowadzili dokładny zapis przyczyn śmierci ludności tubylczej. Z tymi duszpasterzami lub wdowami po nich Stefansson zdołał się skontaktować i z materiałów, jakie zebrał, wynikało wyraźnie, że Eskimosi odżywiający się w sposób tradycyjny, a więc przede wszystkim mięsem, nie chorują na nowotwory.
    Kiedy pod koniec wieku do rodowitych mieszkańców Kanady zaczęła docierać kultura zachodnia, zaczęli oni spożywać węglowodany. Właśnie wtedy zaczęły się wśród nich pojawiać choroby związane z cywilizacją. Współcześni Eskimosi cierpią z powodu otyłości, próchnicy, podwyższonego ciśnienia krwi, arteriosklerozy, choroby wieńcowej, udarów mózgu, wreszcie raka, a kobiety miewają problemy ginekologiczne i powikłania w czasie porodu i problemy z karmieniem.
    Są to te same obserwacje, które poczynił Weston Price: społeczności, które zaczynają się odżywiać jedzeniem typowym dla kultur Zachodu zaczynają chorować na choroby cywilizacyjne. Fałszem, który zaciera sedno tych obserwacji, jest pogląd, że zachodnie "współczesne" diety są bogate w tłuszcz, podczas gdy w rzeczywistości zawieraj ą nadmiar węglowodanów, a w porównaniu ze sposobem odżywiania społeczności prymitywnych - zawierają mało białka i tłuszczu. Jest jednak oczywiste, że choroby cywilizacyjne ujawniają się z pewnym opóźnieniem - na przykład cukrzyca dopiero po kilku pokoleniach.
    Ponieważ Stefansson był nie tylko lekarzem i podróżnikiem, ale również antropologiem, zatem dzięki temu zdołał wychwycić związki, które dotychczas nie były dostrzegane. Jako pierwszy zauważył, że to nie pochodzenie rasowe chroniło Eskimosów przed chorobami zachodniej cywilizacji, ale raczej ich "prymitywny" sposób odżywiania. Dostrzegł, że na wszystkich etapach rozwoju ewolucyjnego - od zarania do końca ery lodowcowej - człowiek odżywiał się, podobnie jak Eskimosi, prawie wyłącznie pokarmem pochodzenia zwierzęcego.
    Środowisko naukowe zareagowało na książkę Stefanssona tyleż z lekceważeniem co niedowierzaniem. Umysły naukowców tamtego okresu były skoncentrowane na badaniach metabolizmu i zaletach witamin; wydawało się niemożliwe, by ktokolwiek mógł żyć długie lata bez świeżych owoców i warzyw. Całkiem otwarcie oskarżono Stefanssona, że publikuje nieprawdziwe i bezkrytyczne doniesienia. Taką reakcję obserwuje się i dzisiaj, zwłaszcza wtedy, gdy teorie, które się nie sprawdziły, są uparcie lansowane przez wyznawców tychże, a nowe poglądy lekceważone.
    Tak więc Stefansson i jego wcześniejszy towarzysz podróży Karsten Anderson postanowili poddać się eksperymentowi, który miał być przeprowadzony w Bellevue Hospital w Nowym Jorku. Kierownictwo projektu przyjął na siebie Eugene Dubois, uznany ekspert w zakresie ludzkiego metabolizmu. Anderson, wieloletni towarzysz Stefanssona w wyprawach na daleką północ, który zawsze podczas tych wypraw czuł się znakomicie, od kilku lat pędził życie farmera na Florydzie (i stosował typową amerykańską wysokowęglowodanową dietę), a od jakiegoś czasu nieustannie niedomagał.
    Stefansson i Anderson zostali przyjęciu do szpitala w 1928 roku i od razu rozpoczęli życie na diecie złożonej wyłącznie ze świeżego mięsa. Wykluczono całkowicie warzywa, owoce, jaja, mleko i produkty mleczne. Początek eksperymentu obserwowała grupa europejskich fizjologów, którzy w tym czasie przebywali w Nowym Jorku i specjalnie odłożyli swój powrót do Europy o kilka tygodni, aby odnotować początki szkorbutu i inne objawy niedoboru witamin, które musiały, jak sądzili, rozwinąć się u obu badanych.
    Obaj trwali na mięsnej diecie przez miesiące, bez jakichkolwiek oznak choroby. Stefansson od czasu do czasu wyjeżdżał w różne podróże, ale ściśle przestrzegał ustalonej diety, natomiast Anderson na oddziale chorób metabolicznych szpitala Bellevue spędził cały rok. Choć powinien zachorować, to jednak czuł się nadzwyczaj dobrze, stracił zbędne kilogramy i inne dolegliwości, które martwiły go od czasu, kiedy zamieszkał na Florydzie. Po upływie trwającego rok eksperymentu Dubois stwierdził, że "najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nic ważnego się nie wydarzyło".
    Świat nauki przyjął do wiadomości wyniki doświadczenia, ale właściwie jedyną na nie reakcją była próba zastosowania diety niskowęglowodanowej do redukcji nadwagi, co bynajmniej nie przyczyniło się do wyjaśnienia, czy istnieją powiązania między nadmiernym spożyciem węglowodanów a innymi chorobami.
    Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły się ukazywać doniesienia naukowe wskazujące na znaczenie tłuszczów w procesie odchudzania. Na pewno był to przełom, przynajmniej w dotychczasowym podejściu, uwzględniającym wyłącznie kaloryczny aspekt wpływu poszczególnych składników produktów spożywczych na wagę ciała. Wydaje się jednak, że tylko Stefansson zdawał sobie sprawę ze znaczenia diety niskowęglowodanowej, nawet jeśli nie przedstawił tego poglądu jasno. Jak wiadomo z późniejszego listu jego żony do doktora Lutza, napisanego, gdy prezydent Eisenhower przeszedł zawał, Stefansson powrócił do swej "przyjaznej arktycznej diety" i pozostał jej wierny aż do śmieci. Wyraźnie też był przekonany o słuszności takiego sposobu odżywiania, i to nie tylko w leczeniu otyłości, ale także w walce z chorobami cywilizacyjnymi.


    ZRODLO- ALLAN, LUTZ- zycie bez chleba

    ogolnie sadze ze powazniejszym problemem jest nie to co jemy ale to co to jedzenie zawiera w sobie , zwiazki rakotworcze i setki innych pierdol, prowadzacych nasz organizm do samozaglady

    Edytowany przez SLIN, 11 grudzień 2011 - 21:59 .

    • 1

    #12
    Edo Ergo Sum

    Edo Ergo Sum

      Chyba zostanę tu na dłużej

    • Użytkownicy
    • PipPipPipPip
    • 1065 postów
  • Wiek: 26
    • Płeć:Mężczyzna
    • Miasto:Zamość/Irl

    w kazdej bzdurze jest troche prawdy

    co do eskimosow ;


    Yilhjalmur Stefansson
    Yilhjalmur Stefansson urodził się na Islandii. Był lekarzem i antropologiem i spędził piętnaście lat wędrując pieszo, konno, psim zaprzęgiem i łódką od osady do osady kanadyjskich Eskimosów. Wiódł tryb życia taki jak oni; jak oni sypiał, ubierał się i jadł. Jego medycznej uwadze nie uniknął fakt, że poza niewielkim zapasem jagód zakonserwowanych w wielorybim tranie i odrobiną mchu z żołądków zwierząt, na które polowali, Eskimosi właściwie zadowalali się wyłącznie pokarmami pochodzenia zwierzęcego. Mimo to nie chorowali na żadną z groźnych chorób ludzi "cywilizowanych". Nie cierpieli na wysokie ciśnienie krwi, nie dręczyły ich zawały serca, udary mózgu, nowotwory ani - co szczególnie zainteresowało Stefanssona - nadwaga, choć jadali na tyledużo, że gdyby tę samą liczbę kalorii przyjmowali w postaci węglowodanów, to na pewno nie uniknęliby otyłości. Kobiety eskimoskie nie cierpiały na żadną z typowych dolegliwości ginekologicznych: żadnych trudnych porodów i powikłań w czasie ciąży, żadnych wreszcie problemów z pokarmem w piersiach. Na dodatek Eskimosi żyli w stanie równowagi psychicznej, wolni od nerwowości i sporów, które są zwykle nieodłączną częścią naszej egzystencji. Oczywiście można było też przypuszczać, że po części była za to odpowiedzialna ich izolacja i odosobnienie.
    Po powrocie do Stanów Stefansson wydał kilka książek na temat swych doświadczeń na północy Kanady, między innymi The Friendly Arctic (Przyjazna Arktyka), Not by BreadAlone (Nie samym chlebem) i Fat ofthe Land (Tłuszcz tego świata).
    W swej ostatniej książce pt. Cancer, Disease of Civilization (Nowotwór, choroba cywilizacji), która ukazała się na krótko przed jego śmiercią, przedstawił dowody świadczące o tym, że do czasu kontaktów z cywilizacją amerykańską Eskimosi (podobnie jak inne prymitywne ludy) w ogóle nie chorowali na nowotwory. W misjach założonych w pobliżu eskimoskich ośrodków połowu wielorybów misjonarze prowadzili dokładny zapis przyczyn śmierci ludności tubylczej. Z tymi duszpasterzami lub wdowami po nich Stefansson zdołał się skontaktować i z materiałów, jakie zebrał, wynikało wyraźnie, że Eskimosi odżywiający się w sposób tradycyjny, a więc przede wszystkim mięsem, nie chorują na nowotwory.
    Kiedy pod koniec wieku do rodowitych mieszkańców Kanady zaczęła docierać kultura zachodnia, zaczęli oni spożywać węglowodany. Właśnie wtedy zaczęły się wśród nich pojawiać choroby związane z cywilizacją. Współcześni Eskimosi cierpią z powodu otyłości, próchnicy, podwyższonego ciśnienia krwi, arteriosklerozy, choroby wieńcowej, udarów mózgu, wreszcie raka, a kobiety miewają problemy ginekologiczne i powikłania w czasie porodu i problemy z karmieniem.
    Są to te same obserwacje, które poczynił Weston Price: społeczności, które zaczynają się odżywiać jedzeniem typowym dla kultur Zachodu zaczynają chorować na choroby cywilizacyjne. Fałszem, który zaciera sedno tych obserwacji, jest pogląd, że zachodnie "współczesne" diety są bogate w tłuszcz, podczas gdy w rzeczywistości zawieraj ą nadmiar węglowodanów, a w porównaniu ze sposobem odżywiania społeczności prymitywnych - zawierają mało białka i tłuszczu. Jest jednak oczywiste, że choroby cywilizacyjne ujawniają się z pewnym opóźnieniem - na przykład cukrzyca dopiero po kilku pokoleniach.
    Ponieważ Stefansson był nie tylko lekarzem i podróżnikiem, ale również antropologiem, zatem dzięki temu zdołał wychwycić związki, które dotychczas nie były dostrzegane. Jako pierwszy zauważył, że to nie pochodzenie rasowe chroniło Eskimosów przed chorobami zachodniej cywilizacji, ale raczej ich "prymitywny" sposób odżywiania. Dostrzegł, że na wszystkich etapach rozwoju ewolucyjnego - od zarania do końca ery lodowcowej - człowiek odżywiał się, podobnie jak Eskimosi, prawie wyłącznie pokarmem pochodzenia zwierzęcego.
    Środowisko naukowe zareagowało na książkę Stefanssona tyleż z lekceważeniem co niedowierzaniem. Umysły naukowców tamtego okresu były skoncentrowane na badaniach metabolizmu i zaletach witamin; wydawało się niemożliwe, by ktokolwiek mógł żyć długie lata bez świeżych owoców i warzyw. Całkiem otwarcie oskarżono Stefanssona, że publikuje nieprawdziwe i bezkrytyczne doniesienia. Taką reakcję obserwuje się i dzisiaj, zwłaszcza wtedy, gdy teorie, które się nie sprawdziły, są uparcie lansowane przez wyznawców tychże, a nowe poglądy lekceważone.
    Tak więc Stefansson i jego wcześniejszy towarzysz podróży Karsten Anderson postanowili poddać się eksperymentowi, który miał być przeprowadzony w Bellevue Hospital w Nowym Jorku. Kierownictwo projektu przyjął na siebie Eugene Dubois, uznany ekspert w zakresie ludzkiego metabolizmu. Anderson, wieloletni towarzysz Stefanssona w wyprawach na daleką północ, który zawsze podczas tych wypraw czuł się znakomicie, od kilku lat pędził życie farmera na Florydzie (i stosował typową amerykańską wysokowęglowodanową dietę), a od jakiegoś czasu nieustannie niedomagał.
    Stefansson i Anderson zostali przyjęciu do szpitala w 1928 roku i od razu rozpoczęli życie na diecie złożonej wyłącznie ze świeżego mięsa. Wykluczono całkowicie warzywa, owoce, jaja, mleko i produkty mleczne. Początek eksperymentu obserwowała grupa europejskich fizjologów, którzy w tym czasie przebywali w Nowym Jorku i specjalnie odłożyli swój powrót do Europy o kilka tygodni, aby odnotować początki szkorbutu i inne objawy niedoboru witamin, które musiały, jak sądzili, rozwinąć się u obu badanych.
    Obaj trwali na mięsnej diecie przez miesiące, bez jakichkolwiek oznak choroby. Stefansson od czasu do czasu wyjeżdżał w różne podróże, ale ściśle przestrzegał ustalonej diety, natomiast Anderson na oddziale chorób metabolicznych szpitala Bellevue spędził cały rok. Choć powinien zachorować, to jednak czuł się nadzwyczaj dobrze, stracił zbędne kilogramy i inne dolegliwości, które martwiły go od czasu, kiedy zamieszkał na Florydzie. Po upływie trwającego rok eksperymentu Dubois stwierdził, że "najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nic ważnego się nie wydarzyło".
    Świat nauki przyjął do wiadomości wyniki doświadczenia, ale właściwie jedyną na nie reakcją była próba zastosowania diety niskowęglowodanowej do redukcji nadwagi, co bynajmniej nie przyczyniło się do wyjaśnienia, czy istnieją powiązania między nadmiernym spożyciem węglowodanów a innymi chorobami.
    Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły się ukazywać doniesienia naukowe wskazujące na znaczenie tłuszczów w procesie odchudzania. Na pewno był to przełom, przynajmniej w dotychczasowym podejściu, uwzględniającym wyłącznie kaloryczny aspekt wpływu poszczególnych składników produktów spożywczych na wagę ciała. Wydaje się jednak, że tylko Stefansson zdawał sobie sprawę ze znaczenia diety niskowęglowodanowej, nawet jeśli nie przedstawił tego poglądu jasno. Jak wiadomo z późniejszego listu jego żony do doktora Lutza, napisanego, gdy prezydent Eisenhower przeszedł zawał, Stefansson powrócił do swej "przyjaznej arktycznej diety" i pozostał jej wierny aż do śmieci. Wyraźnie też był przekonany o słuszności takiego sposobu odżywiania, i to nie tylko w leczeniu otyłości, ale także w walce z chorobami cywilizacyjnymi.


    ZRODLO- ALLAN, LUTZ- zycie bez chleba

    ogolnie sadze ze powazniejszym problemem jest nie to co jemy ale to co to jedzenie zawiera w sobie , zwiazki rakotworcze i setki innych pierdol, prowadzacych nasz organizm do samozaglady



    Nie raz się już powoływałem na Stefansona podczas argumentacji z wegetarianami:) Kiedyś na pewno przysiądę do jego lektur w całości.

    Ja uważam że największym problem zaraz obok wymienionych przez Ciebie jest chronicznie podwyższona insulina.
    • 0




    0 użytkowników czyta ten temat

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników


    Najważniejsze działy: Kulturystyka | Dieta | Przepisy | Trening | Doping | Fitness | MMA
     Zamknij okienko