BODY BUILDING etc. Większość traktuje takie osoby jako "głupka", "pustaka", "dziwaka" ..takich określeń jest mnóstwo, nie ważne co się osiągnie i tak można spotkać się z taką opinią. Większość opinii jest zazwyczaj od chuderlaków.
Niestety kiedy przypisywanie mizerii intelektualnej siłaczom nie wytrzymuje krytyki, uderza się poniżej pasa w najsłabsze miejsca, czyli niewielkie możliwości seksualne.
Tutaj chodzi o zazdrość, lenistwo. My się staramy, nasze życie jest ciężkie bardzo trudne. Ale co?? Inni się boją, boją się wyzwania, wiedzą, że nie podołają dlatego jesteśmy oceniani tak jak jesteśmy.
Nie każdy może angażować się w ten sport.. ten sport musi wciągnąć.. musisz się już takim urodzić by wiedzieć i być świadom tego co robisz.
Przede wszystkim ty co to czytasz a chcesz zacząć zastanów się i uświadom sobie.. po co tak właściwie przyszedłeś na siłownie??
Możliwości jest kilka lecz nie każda jest trafna.
-marzenia o karierze sportowej (wyczynowej) np. kulturystyka, trójbój etc.
-uzupełnienie czy po prostu wytrenowanie siły potrzebnej w innych dyscyplinach sportu
-podjęcie aktywności fizycznej, która nie jest w najbliższej perspektywie związana z planami startowania w zawodach
-rekonwalescencja po urazach aparatu ruchu i innych układów ciała, jak również korekcja wad postawy itp.
Są też jednak Ci którzy nie potrafią nic oprócz kozaczenia. Mają w-f, czy po prostu przyjdą od razu wyciskanie na klatkę etc. Kto więcej podnosi ścigają się LUDZIE TO NIE JEST WYŚCIG.
Że wyciskasz 100 na klatę na koksie od małego czy też bez to nie znaczy, że jesteś kozak bo tak naprawdę gówno wiesz o tym sporcie i o tym co robisz z własnym ciałem.
To są właśnie błędy. Których bynajmniej ja nigdy nie zaakceptuję. Ponieważ dla mnie BB jest czymś więcej niż tylko zwykłym sportem. ..To moje drugie życie.
Reasumując można dojść do wniosku, że prawidłowym motywem rozpoczęcia treningów jest zmiana wygląda. Bo jak i za chudzi i za grubi widzą tylko 1 wyjście, że sukces będzie po zmienieniu sylwetki.
Kolejne błędy to młodzi ludzie myślą "będę miał większe mięśnie to dziewczyny na mnie polecą a rywale poczują respect". Niestety to nie jest tak, nie po to poświęcasz połowę lub całe swoje życie, męczysz się dla kogoś.. należy to robić dla siebie.
O ile takie motywacje możemy uznać za dość powszechne i niby naturalne to wyobrażenia o sposobach dochodzenia do sukcesu są prawie zawsze mylne.
DLA POCZĄTKUJĄCYCH
Szukanie prostych recept na naśladowanie treningów zawodowców, sięganie po "cudowne" środki farmakologiczne, niechęć do zaznajomienia się z podstawowymi wiadomościami z zakresu treningu, diety, brak pojęcia o budowie i indywidualnych reakcjach naszego ciała reakcjach naszego ciała, niecierpliwość i brak systematyczności treningów, nieprzestrzeganie wszelkich zasad.
Najczęściej spotykamy na siłowniach 2 rodzaje adeptów:
-takich, którym wydaje się, że po przeczytaniu, a najczęściej po przejrzeniu pismo kulturystyce wszystko już na ten temat wiedzą i nikt im nie będzie mówił co mają robić.
-oraz takich, którzy twierdzą, że chcą przecież potrenować tylko trochę "dla siebie" a nie od razu wyczynowo, to po co im zaraz cała ta wiedza.
NIE WAŻNE czy chcecie zostać mistrzami Mr. Olympia czy tylko trochę powiększyć bica.. każdy podlega na początku tym samym zasadom.
NIE WSZYSTKO NA RAZ !!.. każdy kiedyś zaczynał (apel do początkujących)
Skoro znacie już jakieś zasady nie należy przechodzić już do tych najtrudniejszych.
Rozpoczynanie tej przygody z BB od Hardcore (naśladowania zaawansowanych) prowadzi na początku do efektów, a że początkujący nie znają swego ciała i nie umieją tego rozpoznawać prowadzi to do przetrenowania oraz zniechęcenia do treningów. A także definitywnie zamyka drogą prawidłowego rozwoju poprzez stopniowanie trudności.
DODAM że poważne przetrenowania prowadzą do tego, żeby całkowicie zregenerować organizm i powrócić do początku potrzeba NAWET kilka lat.
Na początku zastosujcie się do zasad dla początkujących osób oraz później dla średnio-zaawansowanych to w zupełności wystarczy na długie staże.
Materiał zakończę tylko tymi słowami.
"chcesz zacząć.. najpierw pomyśl.. czy warto??.. czy podołasz??.. czy potrafisz??..czy ty w ogóle tego chcesz??.. Jeśli nie jesteś tego pewien, nie odpowiedziałeś sobie na parę pytań, masz wątpliwości.."
NIE ZACZYNAJ
Zapamiętaj, gdy się w to naprawdę wkręcisz.. zmieni się twoje życie, zachowanie, twoje rozumowanie wszystko dookoła. To jest jedno wielkie wyzwanie. Gdy podejmiesz decyzję i wybierzesz odpowiednią drogę już będziesz z tym sam. Nie każdy może zrezygnować. Wszystko zależy od stopnia zaangażowania.
Ja już nie potrafię.. mam 2 życia, obecnie szukam szczęścia tylko w tym drugim tym stworzonym prze ze mnie. Tamto zanikło.
Nie straszę.. jednak mówię jak jest z niektórymi ludźmi.
Body Building ?! Czym on jest.. Jest to dziedzina sportu, jakby taka zwykła jak każda.. Lecz to tylko pozory..
Kiedyś do każdego z nas w pewnym okresie swojego życia, przychodzi moment gdy zastanawiamy się nad swoim życiem dość głęboko. Poznajemy coraz to nowsze sytuacje w życiu.
Jednak niestety, by życie było ciekawsze są to złe jak i dobre sytuacje/momenty. Część zachęcona jest tą złą drogą i nią też podąża, zaś inni zafascynowani są drogą z pozory prostą, lecz pełna zakątków i zakrętów.. jednak jest to dobra droga.
Jednak skupmy się tylko na sporcie tylko na BB. Powiem tak: nie każdy się do tego nadaje, ponieważ tu trzeba czegoś więcej niż tylko zwykłych chęci.
Tylko nieliczni potrafią to wykorzystać.
Jesteś młody zastanawiasz się nad tym, gdy poczułeś to cholerne żelastwo w rękach coś do Ciebie trafiło, doszedł pewien impuls.. jakby sygnał. Zaczynasz wgłębiać się w siłę i tajemniczość tego sygnału.
Jednak czym on jest jak tylko zwykłym "zainteresowaniem". Myślimy: czemu nie można spróbować, chcę efekty, chcę przyrostów i tyle.
Społeczeństwo niestety jest tak skonstruowane, żeby przetrwać trzeba się pokazać coś udowodnić i to nie sobie a innym.
A więc co?? Ćwiczysz?? Bierzesz przykład z innych?? I co dalej?? Myślałeś nad tym kiedyś??
Zaczynasz i popełniasz najgorsze błędy w swoim życiu. Dlaczego?? Przecież to nic takiego??
Mylisz się młody, to błąd bo patrzysz na innych bo to nie ty zdecydowałeś, że zaczniesz ćwiczyć tylko otoczenie zrobiło to za Ciebie.
Tak jestem wielki podnoszę ogromne ciężary, kuje się w młodym wieku bo inni to robią. Ale gdzie tu znaleźć sens? Dlaczego wszystkie twoje decyzje są podejmowane nie przez Ciebie tylko przez naciskające na Ciebie otoczenie i choć zaprzeczysz sam nie jesteś pewien swojej odpowiedzi.
Słyszałeś coś takiego jak poświęcenie?? wyrzeczenia?? dieta?? jedzenie?? Rozumiesz coś przez to?? Chyba nie bardzo, myślisz tylko o skrótach, wybierasz prostą drogą najprostszą byle by nie było żadnych ślepych uliczek i krętych dróg.
Wszystko wybierasz nieświadomie, nie jesteś tego pewien (choć sporadycznie Ci się to wydaję pewne i proste).
Słowa, które przeczytałeś powyżej są jak najbardziej prawdziwe, więc zrozum jedno: ćwiczenie na siłowni to nie jest to o czym myślisz. To jest całkiem coś innego..
Dlaczego?! Przekonaj się sam, zacznij jednak bez błędów, sam musisz wiedzieć, że chcesz to robić. Czytaj, powiększaj swoją wiedzę, nie licz na innych bo inni mają to w dupie. To ty musisz wiedzieć co czytasz i co robisz.
Chwila.. SKUP SIĘ!!
Ta prosta droga którą wybierasz wydaje się tylko prosta, jest jednak zamglona prawie nic nie widzisz i wydaje Ci się, że idziesz prosto. Jednak kiedyś ta mgła ustaje, rozglądasz się patrzysz i żałujesz każdego swojego kroku. Czasu już nie cofniesz. Przykro mi.
Chciałbym żebyś zrozumiał jedno, tylko jedno.. To sport dla wytrwałych i wymaga on choćby twojej determinacji. By to pokochać trzeba się już takim urodzić. Ale jak to?? Przecież w ogóle mnie to interesowało?!
A widzisz to przychodzi samo, w pewnym etapie życia, nawet nie wiesz, że już się taki urodziłeś. Po prostu inny, wyjątkowy.
To sport tylko dla elity, bądź dumny jeśli ty do niej należysz i jesteś pewny każdej swojej decyzji.
Proszę Cię o jedno zastanów się, poczytaj nic nie rób pochopnie. Zacznij tą przygodę perfekcyjnie, nie popełniając błędów tak jak inni większość.
Zapamiętaj, że podstawa to twoje jedzenie to co spożywasz, czyli dieta (to jest głupie?!) Otóż nie to ma jak najbardziej sens tylko musisz go po prostu odnaleźć. To nic trudnego czas Ci to udowodni. Zaraz po tym jest twój trening to tam wylewasz swoje poty, cierpisz jak nikt inny. Na resztę przyjdzie czas, nie śpiesz się, zapamiętaj, że czas jest tutaj twoim zbawieniem i tylko on pozwoli osiągnąć Ci pełen sukces.
I chodź wszystko co tu przeczytałeś wydaje się dla Ciebie dziwactwem czymś śmiesznym. Pomyśl i się zastanów. Nie liczni przetrwają wiele prób, które szykuje Ci ta przygoda, żelastwo a właściwie to co zaczniesz robić, zmieni twoje życie. Przyzwyczaisz się kiedyś zrozumiesz, że jesteś kimś wyjątkowym kimś kto potrafi prowadzić takie życie.
Uwierz mi tylko, że zwykli ludzie nie podołają.. Wymiękną, więc nie licz się z ich opiniami, z ich docinkami.. Ktoś będzie widział w Tobie artystę wyjątkowego człowieka zaś ktoś inny będzie patrzył z pogardą.
...tak masz rację, zachęcam Cię, jednak chcę tego byś nie popełniał błędów zaczynając (To nie jest na pokaz to że ćwiczysz nie znaczy że jesteś kozak, to sport dla indywidualistów osób które chcą osiągnąć sukces samemu dla siebie).. Ale decyzję pozostawiam Tobie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ktoś kiedyś wpadł na pomysł a poćwiczę sobie. Będę wyrywał laski na moje mięśnie, będę kozak jak będę dużo wyciskał i ludzie będą się mnie bać.
Ale coś ciężko mi idzie, coś wolno to wszystko: "ej chłopaki potrzebuję czegoś na masę, jakaś meta może? Albo deca, winstrol?"
No zakupiłem sprzęt czas na wbijanie.
I tak mijały mi dnie a ja puchłem, no i są w końcu jakieś porządne efekty.
Zrobiłeś na końcu odblokowanie?? A co to jest??
Poćwiczyłem sobie troszkę i to jest za nudne, wpadnę jak mi się znowu zachce poćwiczyć. Lecimy na imprezy alkohol, narkotyki, dziewczyny.
O matko minął pewien czas, spojrzałem w lustro ja pierdziu jakie spadki, trzeba znowu coś zakupić i zacząć ćwiczyć itd.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewnego razu, postanowiłem, że spróbuję zobaczyć ile wycisnę na klatkę. Szlak trafił jak ta sztanga latała, ledwo ją utrzymałem ale poszło całe 35kg :]
Jednak to nie było zwykłe wyciskanie. Poczułem coś dziwnego, styk żelastwa z moimi dłońmi. To było coś tajemniczego. Jednak bardzo szybko się to objawiło.
Zacząłem ćwiczyć, pompki, podciąganie, brzuszki. Ogółem aktywny tryb życie.
Zaczynałem się zmieniać, coś narastało moje ciało coraz bardziej. To chyba były mięśnie.
I to był czas by przejść na coś mocniejszego czyli praca w przerzucaniu żelastwa. To było to coś. Wprawdzie mała pompa, małe obc. ćwiczenia nie obciążające kręgosłupa, wyciągi, maszyny.
Ciągła nauka techniki.
Jednak z czasem ilość obciążenia się zwiększała, była kolej na spróbować innych ćwiczeń. Powoli zaczynało się szaleństwo, zaczynało mnie pompować na treningu. Wszystko było spięte.
I tak mijał czas, który nie wiadomo kiedy i jak zmienił moje życie, zmienił moje postępowanie. Robiłem to co kocham.
I w pewnym momencie zobaczyłem puszki, worki. Fajne kolorowe napisy. Pisało, że przytyję nawet 10kg samego mięcha w ciągu paru tyg.
To był dla mnie szok ! Postanowiłem, że sobie zakupię. Był to gainer, potem jakaś kreatyna.
Hmmm.. kurcze zero efektów. To jest jakiś szajs neutral
Minęło sporo czasu, kiedy pewna wiedza odwiedziła mój mózg, pewne olśnienie "synu, gdzie jest twoja dieta?? co to znaczy, że jesz tylko 3 posiłki dziennie?? słodycze, chipsy??".
Czytając zrozumiałem... cholera jasna !!! konkretne jedzenie to podstawa, bez tego nic mi nie pomoże, zero przyrostów.
Postanowiłem spróbować.. i co się okazała? ..Okazało się to, że było o wiele lepiej niż dotychczas, czas było na kolejne cykle na odżywkach. Normalnie efekt był podwojony, coś niewiarygodnego.
Niestety albo i stety to był kolejny krok w tym sporcie. Czas na kolejne zmiany. Nie było alkoholu, nie było imprez, wszystko wyglądało jakoś inaczej. Wieczne zmęczony spowodowany wiecznym jedzeniem i ciężkimi treningami. Ta ciągła monotonia.
Ukrywam całe swoje ciało z obawy przed wyśmianiem, że widać same kości. Ćwiczę sam poświęcam się tylko i wyłącznie dla siebie nie robię tego dla kogoś.
Te nagłe zmiany, których nie zauważyłem gdy nadchodziły, spodobały mi się.. to było to coś co lubią i dobrze się z tym czuję.
Nie potrafiłem już tego zmienić. Już nic nie mogłem zrobić.
To mnie pochłonęło.. taki już jestem.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To są 2 historie. Niby podobne, niby dotyczące tego samego.
I każdy kto zaczyna niech zada sobie pytanie: "która opowieść jest ciekawsza i dłuższa?? o której historii chcielibyśmy dowiedzieć się więcej?? oraz to, która historia traci wątek, a która dopiero się rozwija??
Odpowiedź na te pytania i postępowania zostawiam już wam i sami odnajdziecie w tym morał..
Pomoc
























