Mojej kobiecie spóźnia się okres... Już tydzień. Ona mówi, że nie mam się czym stresować, ale mnie to martwi. Co robić? Czy to możliwe, że jest jakaś granica, że np. okres może się kobiecie spóźnić lub być wcześniej o tydzień? Jak to jest?

Jeżeli ona mówi żeby się nie martwić, to chyba wie co jest... prawda...?