Panowie, ćwiczyłem już jakiś czas, z przerwami wynikającymi zazwyczaj z kontuzji. Ostatnio jednak, kiedy naprawdę wziąłem się mega poważnie za treningi, wraz z końcem roku akademickiego zaprzestałem ćwiczyć gdyż znalazłem pracę jako ochroniarz.
Do sedna sprawy:
4 miesiące bez treningów, jedzenie byle czego, niemal zerowa aktywność fizyczna = utrata wcześniej ciężko wypracowanej sylwetki + brzuch niczym flak. Rzecz jasna nie jest mi to na rękę! Postaram się jakoś pogodzić moje studia i pracę z siłownią, na którą już niedługo mam zamiar się zapisać.
PYTANIE GŁÓWNE:
Co doradzacie:
1) Zrzucić to co się uzbierało (aeroby lub coś z tych rzeczy), czy
2) Rozpoczęcie treningów z dietą masową nie zwracając uwagi na lekkie zaniedbanie stanu fizycznego.
Chciałbym zauważyć, że nie spasłem się jak przysłowiowa świnia, tylko raczej straciłem pompę i zrobiłem się flakiem.
Panowie! Liczę na poważne odpowiedzi, bo chciałbym się zaangażować bardzo na serio i spróbować doprowadzić się do fajnego stanu, tj. przybrać z jakieś 8 kg. za wszelką cenę, nie stając się tym samym "miśkiem", u którego większość tzw. mięśni to tłuszcz
Z góry dzięki!
Pomoc







KFD Gold







