Nie wiem, jak zacząć, więc zacznę od początku.
Wiek - 16lat
Wzrost - 198cm
Waga - 86kg
Jeszcze w kwietniu moja waga wynosiła ponad 120kg. Problemy z nadciśnieniem, szybkie męczenie się, niekiedy i nutka wstydu pokazania się gdziekolwiek publicznie, a w końcu ambicja jakoś zmobilizowały mnie do zrzucenia paru kilogramów. I tak - sukcesywnie przez całe wakacje leciałem w dół.
Dużo ruchu (szczególnie rower), sensowna dieta (ograniczenie tłuszczy i węglowodanów) doprowadziły do tego, że zleciałem te 36 kg i nadal, powoli, kilogram na miesiąc, chudnę.
Z sylwetki dotychczas otyłej, zrobiła mi się teraz szczupła. Nic by w tym nie było złego, gdyby nie fakt, że razem z utratą kilogramów, zmizerniałem w oczach. Nigdy jakoś wielce nie ćwiczyłem (dość dużo nauki w szkole, zajęcia pozalekcyjne), więc i mięśni jako tako nie było dużo (wyjątkiem są nogi). Prawdę powiedziawszy, jakoś specjalnie się tym nie przejmuję, ale dotychczasowy obraz, czyli sporych rozmiarów misiek gryzie się jakoś z tym aktualnym.
Chciałbym więc trochę "przypakować", jednak nie na tej zasadzie, żeby stać się tym przysłowiowym koksikiem, ale po to po prostu, żeby wizualnie obwód klaty nie równał się obwodowi pasa.
Od razu mówię, że nie chodzę na siłownię; opracowałem sobie taki swój plan ćwiczeń i z racji tego, że nie znam się na tym kompletnie, a to forum wydaje się być uczęszczane przez osoby mogące się w tym temacie wypowiedzieć, chciałem poradzić się Was paru rzeczy.
Od jakichś 3 tygodni robię pompki + bawię się z hantlami. Cały cykl odbywa się w dwóch dniach:
1. dzień - szeroki rozstaw ramion + hantle.
2. dzień - wąski rozstaw ramion, ręce ułożone w ten sposób, aby jak najbardziej zaabsorbować prostowniki + hantle.
Nie chcę jednego dnia ćwiczyć obu partii mięśni, żeby mogły się one regenerować (a zginaczy na hantlach nie przemęczam aż tak bardzo).
I teraz pytanie: czy jest to dobry sposób i dobre podejście, żeby w ten sposób jakoś poprawić wygląd? Czy to wystarczy? Nie mam sztywnej granicy tych pompek, w serii wychodzi ich póki co około dwudziestu (robię ich tyle, ile dam radę).
Druga sprawa; dieta. Z racji, że mięśnie podatne są teraz na nieco większe zniszczenie, trzeba jakoś uzupełniać białko. Nie chcę żadnych odżywek, wolałbym to załatwić naturalnie.
Na czym dokładnie polega spożywanie odpowiedniej i zbalansowanej ilości białek (pochodzenia roślinnego i zwierzęcego)? Powinienem wciskać w siebie nieco więcej sera twarogowego, tuńczyka, roślin strączkowych i tak dalej?
Z góry dzięki za pomoc,
lddaddi.
Użytkownik lddaddi edytował ten post 15 kwiecień 2009 - 13:32
Pomoc













