jak już sobie tak przeszukuje forum to znów dodam coś od siebie, bo wydaje mi się, że najlepiej na żywych przykładach i żeby ożywić te kobiece wątki

waga to nie jest zbyt wiarygodny miernik. No chyba, że nic się nie trenuje, może można się tym posługiwać. Ze mną była taka sytuacja, że na początku schudłam po przyjściu na siłownie z 58 może do 54, 53 (nie pamiętam za dokładnie), potem poszło trochę w górę, teraz ważę 56, od bardzo długiego czasu waga ani rusz, no może jakieś 0,5kg w dół, a widzę, że wyglądam o wiele lepiej. Należy pamiętać, że mięśnie swoje ważą. Jak się trenuje trzeba polegać na lustrze, na ubraniach, ja polegam na dotyku (mój osobisty sprzęt do mierzenia tkanki tłuszczowej

). Tez warto na spostrzeżeniach innych, którzy nas przez pewien czas nie widzieli.
poza tym nie trzeba się katować dietą, wystarczy racjonalne odżywianie