Cytat
Organizatorzy spodziewają się, że sprzedadzą ponad 70 tysięcy biletów (ceny wejściówek już teraz sięgają dwóch tysięcy dolarów!). Federacja chce, by w show udział wziął także Nastula.
W klubie na Marymoncie przygotowaniom Nastuli przygląda się Daijiro Matsui, trener i sparingpartner Kazushi Sakuraby (gwiazdy organizacji Pride, dla której Paweł walczy). Jest to pierwszy przypadek, że organizator deleguje trenera na drugą stronę świata.
Do Polski ma także zawitać 181-kilogramowy gigant Aleksandru Lungu, najsilniejszy uczestnik Pride, 32-krotny mistrz Rumunii w judo, mistrz świata w sambo i zwycięzca zawodów strongmen.
– Potrzebny mi bardzo silny fizycznie partner, choćby do walki w parterze. Aleksander sam zadeklarował, że chętnie dołączy do grupy ćwiczącej ze mną – przyznaje Nastula.
- Choć Paweł przegrał swój pierwszy pojedynek, uważamy, że w tej chwili jest doskonale przygotowany, a jego umiejętności przewyższają to co prezentuje 90 procent pozostałych zawodników - mówi Nobuyuki Sakakibara, szef Pride.
- Właśnie dlatego tak trudno znaleźć dla niego rywala. Pojedynki w Pride mają twarde reguły i nie możemy przeciwstawić tak mocnemu judoce rywala, który nie wytrzyma z Polakiem między linami nawet kilku minut.
- Paweł powiedział, że uważa się za mistrza i nie przystoi mu walczyć z nikim innym z niż mistrzami. Te słowa to kwintesencja ducha samurajskiego. To przekonało nas, że Paweł Nastula należy do wymierającej grupy prawdziwych wojowników bushido.
Więcej - w "Życiu Warszawy"
Pomoc













