|
Kto by nie chciał mieć dopracowanego brzucha ? Wskażcie mi tutaj osobę, która choć raz patrząc w lustro, nie narzekała na wygląd swojej środkowej części ciała. Twardy, dopracowany, z widocznymi skośnymi - to marzenie pewnie niejednego koleżki przesiadującego nie tylko w siłowni . Pół biedy gdy jeszcze obwód pasa nie wychodzi poza obwód klatki piersiowej ( choć to nic ciekawego jest gdy patrząc z boku - widzisz wielką linie prostą ciągnącą się od klatki aż po … - no tak tu zbytnio wpływu się nie ma ). Tragedią jest, gdy brzuch wygląda jak jakiś wysokogórski szczyt a klatka i reszta to teren a’la depresyjny jak pola uprawne w Holandii. Dobrze powiedziane - depresja . Można dostać jakieś psychozy, jak u kobiet, które pozakrywane aż po szyję ręcznikami, chowają się gdzieś w cieniu. Myślą, ze nikt ich nie widzi. A jak komicznie by wyglądał - facet okryty bawełnianym szlafrokiem podczas gdy upalne 30 w cieniu. Jakie na to lekarstwo ? Trening kulturystyczny - Tak więc nasz bohater wpada z hukiem pod koniec maja na siłownie - pompując żelastwem klatkę piersiową, aby ona jakimś cudem podrosła . Po cichaczu od swojej kobiety pożycza, niby że to dla mamy - wypieki świąteczne - kobiece czasopisma z tytułową stroną : Dieta Hom-Do-Udach - czyli jak zrzucić 10 kg w ciągu 5 tygodni i zgubić 7 cm w pasie. Pełen motywacji - rzuca się w ten wir - przepisów z alg morskich, otrębów owsianych i 3 godzinnego treningu klatki piersiowej . Do tego dorzuci ECA - to podobno jakiś rewelacyjny preparat na odchudzanie - przeczytał to gdzieś na internecie .Pierwsze 2 dwa dni super . Potem jednak nachodzą go zawroty głowy, odruchy wymiotne, no i te totalne rozwolnienie . Odrobinę odbyt tego nie wytrzymuje. Ale spoko - wszystko da się przecież wytrzymać . Najważniejsze ze rzeczywiście zarzucił już 2 kilo . 2 dni = 2 kilo . Bomba - za 30 dni będę - może nie jak ci wielcy faceci trenujący na przyrządach firmy Mango ale… ale i tak będę zajebiście wyglądał … Zajebiście to będziesz odwodniony, osłabiony, na skraju totalnego wyniszczenia organizmu a nie dobrze dopracowanej sylwetki. Każdego roku widzę to samo . Powtarza się to jak jakiś bumerang . Można to tak nazwać - Walczący z oponami . Idealna reklama dla Stomilu Olsztyn. Tłum rozpalonych jak 200 W żarówka kolesi, którzy zjawiają się gwarno i ochoczo wiosną na siłowni. Tak naprawdę to zabierają tylko miejsce i powietrze - zamiast wziąć się do konkretnej pracy. Zaraz zapewne ktoś z tej elity powie : Gee, kurna - ja nie mam czasu na ten regularny trening i dobrą dietę . Pracuje po 8-10 godz. 5-6 razy w tyg. - nie mam po tym siły te twoje na zdrowe regularne posiłki czy pocenie się na śmierdzących siłowniach. Wiesz , może siły nie masz. Naprawdę Ci wierzę. Ale wiesz dlaczego ? Gdyż właśnie nie spożywasz tych zdrowych rzeczy. Inaczej człowiek się czuje fizycznie i co najważniejsze psychicznie po 8-10 godz. pracy, gdy zamiast sterty batonów, bułek słodkich, napojów gazowanych, kawy, czekolady i Bog jedyny wie co - gdyby zjadł te regularne zdrowe żarcie. Wszystko siedzi w głowie. Ochota na trening, ochota na walkę z zbędnym tłuszczem - wszystko tam. Odpowiednio odżywiony mózg szybciej każe produkuje energie życiową i by ona szybciej się regenerowała. Jeszcze jedno - ile to razy straciłeś czas na zbędne pierdoły ? Codzienna 5 godz. podróż pilotem do szklanym ekranie, codzienny napój bogów po wyczerpującej pracy. Gdyby to skumulować wyszła by liczba podobna do liczby kombinacji trafienia 6-tkę Totku. Jeżeli masz dość tego, jeżeli chcesz wreszcie zmienić wygląd twego pasa - czytaj dalej . Jeżeli nie - to odpuść sobie dalsze czytanie . Stracisz swój cenny czas - możesz przecież wykorzystać go np. na zatopienie ust wraz z Fredkiem Kiepskim w browaru, przed swoim szklanym ekranem .
Akt 1 . - Trening.
Jeżeli regularnie trenujesz - to dlaczego omijasz ta partię mięśni ? Czy zmuszenie do dodatkowego wysiłku przez 10-15 min. wymaga aż tylu kalorii. Trenowanie mięśni brzucha rzeczywiście nie należy do ulubionych partii. W 80 % planów treningowych jest omijany ( w praktyce ) - prawie tak często jak przedramiona. Dziwne - przecież to ¼ twojego ciała. Oczywiście ja też nie przepadam za ich katowaniem po tym gdy mam spuchnięte jak balony nogi czy tarcze na klatce piersiowej . Także niezbyt stosowne jest trenowaniem brzucha przed pewnymi częściami - np. przed nogami . Dlatego trenuje je w domu . Na siłowni zazwyczaj dorzucam 3-4 serie unoszeń nóg na ławeczce naprzemiennie z unoszeniem drugiego dnia tułowia w opadzie - na koniec treningu . Trening w domu ma to do siebie - że nikt cię nie podania, ma swoją specyficzną atmosferę . Własne 4-ściany z oblepionymi cip… paniami z CKM , własna muzyka, i twój …. własny brzuch. Nie wiem jak inni, ale mi o wiele przyjemniej trenuje się brzuch w domu niż na siłowni. Mogę przetrenować go dokładnie w każdej chwili i nie potrzebuje do tego specjalnych wymyślonych maszyn. Wystarczy tylko koc, kijek, taboret kuchenny, i 2 talerze o wadze ok. 0,7 - 1 kg . To wystarczy ? Tak - tak trenowałem przez kilka lat i nadal to robię ( ups… robiłem ) . 15-20 minut trenując dwa dni z rzędu - 3-go przerwa- nie zwracając na to czy trenuje na siłowni czy nie. Zawsze ok. 19.00 - i tu pierwsza rada : trenuje zawsze o określonej czasie . Nie ważne czy to dotyczy zwykłego treningu czy dodatkowego mięśni brzucha. Organizm ma to do siebie że potrafi zbiegiem czasu tak się nastawić - by skumulował, w odpowiedniej porze, energie do wysiłku fizycznego . Wszystko to zależy od tzw. przyzwyczajenia. Wie to tym każdy kto regularnie trenuje o określonej porze. Jeżeli nie jest organizm przetrenowany, niedożywiony lub napchany odpadami żywnościowymi - po pewnym czasie, właśnie o tej porze ( zwłaszcza gdy odpuścisz sobie trening ) wyzwoli owa pozytywną energię. Będziesz to czuł - dlatego 3manie się treningów zbiegiem czasu jest o wiele łatwiejsze. No dobra - Gee - ale co zrobić z taką sytuacją gdy naprawdę nie mogę sobie pozwolić na dodatkowy domowy trening ? Pracuję od 7.00 do 18.00 i na 20.30 mam na siłownie. Rzeczywiście . Sprawa wygląda bardziej skomplikowanie. Rozwiązaniem jest przetrenowanie brzucha przed treningiem ale w domu . Np. 20.00 -20.15 trening w domu - potem masz 15 minut na odpoczynek - i znowu na siłownie. Ważne by ta przerwa nie była ani za krótka ani także za długa . Ta 1-sza opcja jak wspomniałem wcześniej zazwyczaj niezbyt dobrze wpływa na trening innych partii - a ta druga może spowodować pewne zaburzenia - w motywacji, chęci . Cały klucz w tym by znaleźć na fali dobrego - pozytywnego samopoczucia . Hormony za to odpowiadające krążą we krwi jeszcze przez 20-25 min. po treningu ( sprawdź te samopoczucie po dobrym zakończonym treningu - zmęczenie, wyczerpanie nie przychodzi tak od razu. ) . Taki sposób spowoduje będziesz pobudzony - podjadany po przetrenowanym brzuchu - ale ewentualne zmęczenie mięśni nie wpłynie na dalsza wydolność . Mięśnie brzucha należą do tych partii ( białe włókna ), ze chętniej pobierają tlen do produkcji energii - przez co szybciej odzyskują formę - przez co potrzebują większej ilości ruchów do ich kompletnego przetrenowania. Więc po zakończonym treningu w domu wypij dużą ilość wody ( np. 0,7 litra ) spakuj swoje rzeczy na siłownie , zadzwoń do dziewczyny - powiedz jej jak mocno ja pragniesz i że jest dla ciebie wszystkim - i z taką motywacją idź na skatować resztę mięsa ( nawet jak powie, że jesteś burkiem i że z wami koniec - to i tak motywacja na dobry trening będzie … ). To samo dotyczy, gdy pracujesz na 2 - 3 zmiany.
Oto te ćwiczenia :
1.Unoszenie nóg wraz z ruchem ramion ( w dłoniach owe talerze )
Wspominałem nieraz o tym ćwiczeniu na forum . Uważam że jest to ćwiczenie rewelacyjne ( sam je wymyśliłem - to musi być do cholery genialne ). Trenując samo unoszenie nóg zauważyłem pewien problem - a raczej 2 . Po 1-sze kręgosłup traci stabilizacje podczas ruchu - wygina się, przesuwa się . Traciłem wtedy uczucie napięcia w mięśniach a czułem tylko dolne partie kręgosłupa. I tu przy okazji - rada . Skoncentruj się na wyczuciu pracy mięśnia a nie na pustych ruchach . Tu tkwi sukces w budowaniu czystej tkanki mięśniowej . Nie wyobrażam sobie zbudowania super klatki jak nie czuję ją podczas treningu - nie zbuduje dobrych tylnich aktonów barków ,gdy wykonuje ćwiczenie które wyczuwam że wchodzi właśnie tam. Koncentruj zwłaszcza się na negatywnej części ruchu . Licz do 3 a przy pozytywnej części ruchu do 2 . Pod koniec napnij ( szczytowe napięcie mięśni ) . Trenując wraz z dodatkowym, lekkim zaznaczam ciężarem - uzyskałem lepszą stabilizację i co najważniejsze ciągłe napięcie mięśnia . Po każdej zakończonej serii rozciągaj - ja zazwyczaj robię tzw. mostek - lecz gdy ty nie jesteś aż tak gimnastyczno-akrobatyczny - połóż się na brzuchu i staraj się podpierając wyciągnąć się jak najmocniej do tyłu. Policz do 10 ( wytrzymaj delikatny dyskomfort ) - potem do 10-15 i powtórz serie . To co ci potrzeba to 3 serie tego ćwiczenia. Aha - te ćwiczenie wykonuje w butach .
2. Spięcia
Tak zwykłe - a nie takie jak nas uczono w szkole podstawowej czy w średniej . Stopy na ścianie lub jeszcze lepiej by były ustawione 45 stopni od pionu ( zaczep o krawędź wystającej szafy - komody itp.) Kąt w kolanach ma wynosić odrobinę więcej niż 90 stopni a uda powinny być prostopadle do podłoża . Jedna dłoń na brzuchu - druga na karku . Podnosisz się tylko by spiąć mięśnie brzucha a składać się jak scyzoryk. I ta sama prędkość ruchów - na 3 opuszczasz się na 2 podnosisz. Ilość ruchów w jednej serii ( np. 30 ) podziel na połowę - i jedną pół-serie ( 15 ) wykonuj trzymając np. lewą dłoń na karku a drugą połowę - prawą . I wyczuwasz…i wyczuwasz… i wyczuwasz… Pokombinuj trochę z układem nóg - znajdź te najbardziej dla ciebie odpowiednie. Po serii - rozciągasz - chwila przerwy ( liczysz do 15 ) i znowu … 3 kolejne serie…
3. Skręty tułowia siedząc z kijkiem
Po 1-sze postaraj się o kijek nie prosty jak u szczotki ale taki wygięty w lekki łuk - długości obrobione mniejszej niż twój zakres ramion . Po drugie rób to ćwiczenie siedząc. I skręcaj delikatnie górna część ciała, to jedną to w drugą stronę - patrząc jednak cały czas w jeden punkt - miej go przed sobą. Skoncentruj się na wyczuwaniu - staraj cały czas miej napięty pas - Ilość ruchów tu największa nawet do 100. W poprzednich ćwiczeniach - na tyle ile ci pozwoli twój organizm. Ilość serii 2-3 . I po każdej serii rozciągasz mięśnie.
To wszystko………
Z biegiem czasu zwiększaj ilość ruchów - zmieniaj 1 ćwiczenie z 2 - mieszaj je ze sobą ( 1 seria tego druga tamtego…) by zapobiec monotonii . Skręty pozostaw zawsze na końcu treningu . Co 3 tygodnie zrób dodatkowy dzień przerwy .
Jeszcze jedno : Trenuj przenoszenie sztangielki za głowę prostopadle do ławki - wykonuj te ćwiczenie zawsze podczas treningu na klatkę piersiową i nawet plus do grzbietu. Zwiększ liczbę ruchów do 16-20 - a unikniesz możliwości zwiększenia obwodu w pasie ( jak to możliwe jest gdy robisz te ćwiczenie dużym ciężarem ) Po za tym jest to bezpieczniejsze dla twoich barków. Po tym - przydałoby się parę serii unoszenia nóg leżąc na ławeczce skośnej ( 30 stopni ) .
Ostatnie rzeczy co chcę przekazać to : bądź konsekwentny, cierpliwy i zacznij trenować już od dziś . Wybacz, ale nie uzyskasz poprawy w ciągu miesiąca . 5 - tak masz ogromna szansę, by zaskoczyć znajomych lepszą sylwetką - nie taką jaką pamiętają z Cię z ubiegłorocznego tzw. Letniego Oktoberfestu.
Następnym razem - poruszę temat diety - która jest drugim, niezbędnym kluczem do uzyskania niezłej tarki .
Gee - 2004 - www.kfd.pl
|