"Przesadziliśmy z obciążeniami podczas ostatniego zgrupowania przed startem Pucharu Świata. I nie chodzi tu tylko o liczbę skoków, czy godzin spędzonych na siłowni. Każdy trener wie, że są pewne limity obciążeń, których nie powinno się przekroczyć. Do sumy wysiłku każdego zawodnika wlicza się wiele czynności, także wchodzenie po schodkach na skocznię, z nartami na plecach. My, trenerzy każdy taki spacer musimy brać pod uwagę. I ja też brałem, ale nie zapaliło mi się czerwone światełko. Nie zwróciłem uwagi na to, że Zakopane było skute lodem, przez co wspinanie się na skocznie w obuwiu narciarskim kosztowało zawodników znacznie więcej sił. To moim zdaniem główna przyczyna tego, że teraz są przygaszeni nie potrafią wydobyć z siebie maksymalnej energii" - tłumaczył fiński szkoleniowiec.
"Trzeba osiągnąć poziom sprzed Zakopanego. Sprawa jest delikatna, bo teraz łatwo przesadzić w drugą stronę. Zawodnicy dostali trochę więcej luzu, ale powoli musimy wrócić do normalnego reżimu treningowego, by nie zgaśli w końcówce sezonu. W porównaniu do Kuusamo widziałem w Trondheim pewien postęp - głównie na treningach - i sądzę, że jesteśmy na dobrej drodze, by zażegnać kryzys" - podkreślił Lepistoe.
Ciekaw jestem czy Lepistoe zażegna kryzys. Mam nadzieje że Małysz tak jak w ostatnuim sezonie błysnie formą nieoczekiwanie i powali wszystkich na kolana. Przede wszystkim Morgensterna, on mnie wyjątkowo jakos wnerwia, już bym wolał żeby Shmit wygrywal
Pomoc





Temat jest zamknięty

























