Plan się powiódł, przez około 5 miesięcy zredukowałem wagę do 64kg przy wzroście 172cm, wiek 17 lat, czyli straciłem ~30kg. Do bardzo ubogiego żywienia (nie wiem czy 800-1000kcal dostarczałem) biegałem około 90km tygodniowo, co znacznie wpłynęło na moją formę. Ta utrata wagi była zbyt szybka, żywiłem się niepoprawnie, mimo tego nie osłabiłem organizmu, nie doprowadziłem do przetrenowania etc., wszystkie wyniki badań takich jak krew czy osocze mam poprawne. Od tamtego momentu waga się ustabilizowała, cały czas 63-64kg w zależności od nawodnienia organizmu, minęło już 6 miesięcy. Odżywiam się bardzo dobrze, zero tłuszczów nasyconych, żadnych słodyczy, produkty jak najmniej przetworzone przez człowieka, do tego dużo warzyw i owoców - wszystko zgodnie z planami żywieniowymi mistrzów. Zająłem niezłe pozycje w wyścigach szosowych (przeważnie pierwsza 10ka w swojej kategorii), znajomi mówią mi że nogi mam umięśnione jak czołówka Pro Touru, jednak w życiu nie powiedzieliby, że ważę 64kg (wszyscy dają mi 67-69kg).
W kolarstwie waga jest bardzo istotna, przy moim wzroście dobrze by było zejść do 60kg by sprawniej pokonywać podjazdy, jednak nie udaje mi się zredukować ani grama. Od ponad 3 miesięcy prowadzę dziennik żywieniowo-treningowy (skrupulatnie zapisuję dostarczone kcal, wartości odżywcze, spalone kcal i niezbędne dane treningowe). Najzdrowszą metodą zrzucenia zbędnych kg to ograniczenie dostarczanych kalorii o około 25%, wyobraźcie sobie, że zastosowałem się do tego i przez 2 tygodnie przy ujemnym bilansie kalorycznym w sumie 23% waga stoi jak wryta (co ciekawsze przy 100% zapotrzebowania a nawet małym nadmiarze tak samo się nie rusza).
Tutaj pojawia się pytanie nr 1 - dlaczego nie mogę stracić kilku kg?
Oglądając się przed lustrem mam odpowiedź, nie wiem czy słuszną. Ręce mam suche jak wiór, widać mi żebra, lekko opadłe policzki, zero tłuszczu na łydkach. Tłuszcz uwidacznia się jedynie na środkowej części ciała - na brzuchu i udach. Nie wiem jednak czy tej wagi przypadkiem nie robi obwisła skóra nasiąknięta tłuszczem, przez którą ważę więcej niż powinienem.
Tutaj pojawia się pytanie nr 2 - czy można coś z nią zrobić, domowymi sposobami?
Przez 2 miesiące ćwiczyłem regularnie brzuszki, ale odpuściłem sobie bo wyczytałem, że rzeźbią się mięśnie brzucha które i tak są ukryte pod tą warstwą tłuszczu, którego nie da się usunąć ćwicząc. Stosuję masaże wodne zimna-ciepła woda, które zachwalają na każdym forum. Na uda większość radzi właśnie jazdę na rowerze, ja spędzam na siodełku ponad 15h tygodniowo, i co? I nic, ściskając skórę po wewnętrznej stronie uda mogę ją naciągnąć na około 1.5cm, podobnie na brzuchu.
Lekarz rodzinny stwierdził, żebym poczekał około 3 lata i powinno się samo zrosnąć, jak twierdzi jestem młody i zawartość kolagenu jest nieco większa niż u starszych, co ułatwi cały proces. Jeśli jednak po 3 latach nie zobaczę poprawy, zostaje tylko operacja plastyczna. Wiadomo jaka jest wiedza i zaangażowanie lekarzy rodzinnych, dlatego nie traktuję tego całkiem serio, może są inne metody.
Topic zakładam w sumie po to, by dowiedzieć się, czy to, że nie mogę się odchudzić jest spowodowane pozostałościami po otyłości? W sumie waga tłuszczu ukrytego w skórze może być dość spora. Co ciekawe na ramionach też mam nadmiar skóry, ale pozbawionej tłuszczu.
Nie wspomnę o tym, że nie idzie się rozebrać w miejscach publicznych, jak to wygląda...
@EDIT
Na S.F.D. polecają glukozaminę, ponoć również pomaga przy zrastaniu się skóry - zażywam już 4 miesiące.
Pozdrawiam i dziękuję z góry.
Użytkownik ;-) edytował ten post 22 lipiec 2011 - 14:18
Pomoc











