Moja krótka historia
Cześć tu Wojtek, też mam 12 lat, chętnie Cię poznam. Była taka kampania kiedyś "Dziecko w sieci". Tak naprawdę niedawno skończyłem 19 rok życia i nikogo nie mam zamiaru bliżej poznawać. Zacznijmy od dzieciństwa, które jeśi chodzi o sport było tylko i wyłącznie oparte na piłce nożnej.
Budowa ciała:
Jeśli chodzi o budowę ciała, zawsze byłem bardzo szczupły (typowy ektomorfik z predyspozycją do odkładania tłuszczu), było to nie tylko spowodowane dużym wzrostem, ale też tym, że nie potrafiłem nigdy wysiedzieć na miejscu, lecz cały czas coś robiłem, czy to piłka czy rower. Mieszkałem kiedyś na "prowincjii" odludzie masakryczne, do sklepu spożywczego 2 km drogi, więc wiecie jak to jest, rowerek i jedziemy:). Piłka nożna przyczyniła się jedynie do tego, że mam dosyć umięśnione nogi (chodź też ich wymiary mają sporo do życzenia).
Coś jest ze mną nie tak?
Czasy gimnazjum zaczęly coś we mnie zmieniać. A konkretnie przyczyniło się do tego moich dwóch kolegów. Jeden z nich miał predyspozycje genetyczne do budowy wręcz atletycznej ( mezemorfik) z siłownią miał kontakt sporadyczny a wyglądu pozazdrośćiła by mu nie jedna osoba ćwicząca. Drugą osobą był mój kolega z Ukrainy. W 1 klasie gim. był mojej postury, zaczął ostro ćwiczyć i w 3 klasie gimnazjum wyglądał wręcz nie samowicie. Szczerze mówiąc jego budowa z tamtych czasów była i jest dla mnie czymś co chciałbym osiągnąć. Zawsze go podziwiałem, bo wbrew wszelkim ogólnie przyjętym zasadom, odrzucał te związane z regeneracją mięśni i tym podobne. Potrafił codziennie ćwiczyć i to bardzi intensywnie, do dziś pamiętam ten dzień jak ćwiczył MC w upalne lato i to jak wyglądał na ten wiek to wręcz obłęd.
Pewien sprawdzian?
Kiedyś gdy się umówiliśmy na siłowni, tak spontanicznie, aby sprawdzić swoje osiągi. To byłem bardzo zdziwiony, że są ponad 2 razy silniejsi odemnie. Wtedy ledwo wziąłem 40 kg na klatke co dla nich było to wręcz nic. Wtedy pomału zacząłem na siebie patrzeć jako na kogoś gorszego.
Tym bardziej, że w gim było to czas interesowania się już dziewczynami. Koledzy mieli dużo większe powodzenie i widać, że dziewczyny z mojego otoczenia patrzyły inaczej na umięśnionych równieśników niż na tych o przeciętnej postorzu (czyt. suchar) I mówienie, że wygląd nie ma znaczenia nie ma potwierdzenia w życiu i każdy o tym wie.
Szkoła średnia:
Gdy zacząłem do niej uczęszczać miałem cały czas zamiar zapisać się na siłownię, lecz instaniała pewna bariera psychiczna. Mianowicie dostęp do siłowni mam, ponieważ znajduję się ona na hali sportowej na mojej ulicy, więc problemu z chodzeniem teoretycznie by nie było. Lecz od dzieciństwa byłem zawsze chłopcem, który wszystkiego się bał, nie byłem nigdy odważny, jak taka dziewczynka. Bałem się gdy wejdę na tą siłownią to wszyscy będą sie ze mnie śmiać i polecą teksty typu: "WTF czego ten tu szuka", "Co za suchar", "Oszalał?". Wiadomo, że każdy nie rodzi się Colmanem, ale ludzie bywają dziwni. Kilka razy gdy podjeżdżałem pod siłownię i chciałem się zapisać, to wkońcu odjeżdżałem i wracałem do domu. Wiem, że to głupie i może jestem jakąś cipką, ale zmieniam się i cały czas z tym walczę. A więc pewnego cudownego dnia, zmusiłem się i kupiłem karnet oraz rękawice do ćwiczenia. Jestem osoba która nie cierpi wydawać kasę na marne, więc pewnym sprytem wybrnąłem z sytuacji:)
Wbrew stereotypowi:
1 dzień na siłowni był dla mnie dosyć stresujący, jak inni będą na mnie patrzeć? Czy będą jakieś śmiechy? Cały czas zadawałem sobie wiele pytań. No i jak się okazało nie było źle. Wchodzę do szatni a tu już ktoś się ze mną wita. Myślę sobie kurde, co jest przecież ja tego faceta nie znam, czyżbym znowu z kimś zabalował i film się urwał? No jednak nie, jak się okazało to jes taki zwyczaj, że każdy z każdym się wita. W sumie fajna rzecz heh:). Nie widziałem milszej atmosfery niż na siłowni to nie widziałem. No i zacząłem, był to początek wakacjii. Początkowo jakieś namiastki FBW, zapoznanie się ze sprzętem i split ułożony przez mojego nauczyciela wf-u. Jak się później okazało po wgłębieniu w temat był to plan źle ułożony. No, ale ja ufałem nauczycielowi ( tym bardziej, że jego postura mówiła o tym, że jakieś pojęcie ten człowiek o siłowni ma). No, ale nie do końca i pozory mylą. Na efekty siłowe nie musiałem długo czekać, już po miesiącu widziałem już dosyć spore efekty siłowe, po dwóch miesiącach sam sobie nie wierzyłem. Ćwiczyłem od lipca do jakiś początków grudnia tego roku z małymi może przerwami.
Hmm.
Z treningu na trening zdobywam doświadczenie którego nie da się nabyć przez internet. Dużo osób podpowiada mi jak bardziej poprawnie wykonywać ćwiczenia tak aby mięsień bardziej efektywnie pracowal co wiąże się oczywiście z lepszymi efektami.
Przerwa
Miałem dłuższą przerwę w siłowni, dobry miesiąc, było to spowodowane bólem w klatce piersiowej oraz problemami zdrowotnymi mam problem z ciśnieniem, jest ono zbyt wysokie, chodź powiedziałbym, że jest to raczej syndrom białego fartucha, gdy wchodzę do przychodni i widze tych wszystkich ludzi to serce wali mi jak dzwon i woła o pomoc, w marcu kardiolog a narazie do treningu dodaję jakieś aeroby no i 3 razy w tyg bieganie:)
Start:
Od jutra zaczynam ćwiczyć, swoje wyniki będę w miarę możliwości aktualizował w tym dzienniku.
Dieta:
Aktualnie brak konkretnej, 6 posiłków dziennie z przerwami max 3 h, zwiększona ilość węglowodanów.
Cele na najbliższe 6 miesięcy:
1. Przybranie na masie 90 kg.
2. Obwód klatki 110 cm.
3. Obwód ramienia 38 cm.
3. Wycisk sztangi na ławeczce prostej 90 kg.
Wymiary niedługo podam, spadły na pewno od ostatniego pomiaru (jakieś 2 miesiące temu), no, ale będzie można coś porównać za jakiś czas:)
Właśnie odstawiam ostatnią szklaneczkę z moim ulubionym balantais'em
Let's start!
Użytkownik Maverick033 edytował ten post 21 styczeń 2011 - 16:33
Pomoc

















KFD Silver







