Witam!
Ten tydzień jak już wcześniej pisałem przeznaczyłem na podkręcenie metabolizmu. Waga zatrzymała się na 107kg i zaczął rosnąć obwód pasa. Nie było sensu dalej wpychać w siebie jedzenia skoro organizm sam mówił, że ma dość. Postanowiłem się tym zająć. Nie zmieniając kaloryczności diety (!!! gdzie zawsze przechodząc na redukcję robiłem to od razu !!!) przystąpiłem do włączenia w swój tryb dzienny treningi aerobowe. Formą aerobów był tutaj rower ( w plenerze ). W tym tygodniu wypadły 4 sesję cardio. Początkowo zaplanowane były na 45 minut jednak postanowiłem, że zacznę od razu 60minut. Podsumowując w czasie od 9.05-16.05.2012r wykonywałem 4 sesję cardio po 60 minut, nie zmieniając kaloryczności diety która wynosi około 3700kcal.
Jak się wspomagałem??
Nie kupowałem żadnych spalaczy bo na taki okres nie było sensu. Dołączyłem do diety produkty które w pewien sposób pomogły mi w nakręceniu metabolizmu:
- pieprz cayanne, imbir,
- pije zimną wodę,
- napar z zielonej herbaty 3 litry dziennie,
- kofeina.
Przed aerobami 20 kapsułek BCAA OLIMP MEGA CAPS. Aeroby wykonywane na czczo.
Jakie uzyskałem efekty??
Tak jak sądziłem w organiźmie trzymałem sporo wody. Spadek wagi w tym wypadku był spory jak to bywa właśnie w pierwszym tygodniu redukcji.
Pas: -2cm
Waga: -3kg
Jakie plany?
W tym tygodniu przechodzę z 4 sesji aerobowych na 6 kończąc tym samym ten przejściowy okres w budowaniu masy mięśniowej. Wystarczająco spaliłem i zrzuciłem z pasa. Nie ma sensu ciągnąć tego jeszcze 2 tygodniu gdyż przypominam to nie jest redukcja. Tak więc od jutra 6 sesji cardio po 60 minut i ponownie wchodzimy na wagę i mierzymy pas. Następnie nie dodaje żadnych węgli gdyż i tak mam ich dużo. Dodam posiłek który będzie zawierał 50gram białka + 10 g tłuszczy.
Wydaje mi się, że na masie również będę kręcił aeroby chociaż 2 razy w tygodniu po 40minut. Czuć naprawdę wielką różnicę jeśli chodzi o apetyt i widać, że metabolizm znacznie przyspieszył.
Jak to zawsze na "redukcji" mam, nie podjadłem niczego! Nie zjadłem grama dodatkowego żarcia. Na masie co chwilę mam apetyt na łakocie a tutaj zero. Uwielbiam okres zbijania wagi. Trzymam wtedy wzorową dyscyplinę. Nie ciągnie mnie w ogóle do słodyczy ani innych cheat meals.
Zapieprzamy panowie!!! Dużo, dużo kalorii i jedziemy!!
Pomoc
















