Po pierwsze nie jest ona stała, w bardzo krótkich odstępach czasu potrafi się zmienić. Dopiero ważyłem 62kg, niedawno 58 , teraz ok. 60kg. Styl życia raczej bierny. Jak by tego było mało mam ogromny apetyt. Posilam się dziennie 5-6 razy, nie licząc przekąsek. Praktycznie jem co 2 godziny. Trenuje 3 razy w tygodniu treningiem obwodowym dla poprawy sprawności.
Chciałbym poznać wasze zdanie, przed wprowadzeniem jakiejkolwiek diety.
Typowy dzień:
I. Płatki kukurydziane + mleko
(rano tylko to mogę przełknąć, nic innego mi nie wchodzi)
II. Zwykły chleb, tuńczyk/ser żółty + szynka z kurczaka lub inna
Jakiś jogurt, najczęściej z płatkami (danone) :) - od razu po posiłku gdy mam niekontrolowany apetyt lub po pół godziny/ godznie
III. Koktajl (praktykuje od niedawna, podobno zastępnik pełnowartościowego posiłku :))
Oto przepis
Składniki:
- 1 banan lub jabłko
- 250g mleka
- 200g jogurtu naturalnego
- 60g ryżu (odmierzyć przed ugotowaniem)
- 1 łyżeczka miodu (15g)
- 2 łyżki płatków owsianych (30g)
- 2 łyżki mleka w proszku lub zagęszczonego (30g)
(oczywiście nie pije wszystkiego, z tego wychodzą 3 szklanki czyli wystarcza na cały dzień w odstępach)
IV. Jakiś owoc, najczęściej banan lub chleb z szynką z kurczaka + serem żółtym, tuńczykiem,
V. Obiad - różnie tu bywa, najczęściej Ziemniaki/ryż + pierś z kurczaka w panierce, udko, schabowy, ryba (np. panga) lub bez mięsa + mizeria
(to jest największy posiłek w ciągu całego dnia, zazwyczaj ,mnie zapycha na jakiś czas)
VI. Koktajl
VII. Chleb + szynka + ser żółty + pomidor lub inne kombinacje jak wyżej
VIII Koktajl / czasami wypada
IX. Kolacja - różnie, czasami 2 jaja (ale staram się z nimi ostrożnie), czasami chlebek jak wyżej, czasami twaróg jak jest :)
Wyszło trochę więcej niż myślałem. Można by powiedzieć, że jest to mój zbliżony plan żywieniowy(czyli żaden plan).
Po prostu: tak jem w ciągu dnia, czasami wypadnie 1,2 posiłki.
Ogółem słodyczy nie jem, jakoś tak się już przyzwyczaiłem , bardzo rzadko, okazyjnie, nawet herbatę piję bez cukru ;]
Można by powiedzieć, że mój żołądek nie ma dna, ale gdy nic nie zjem , czuje w nim straszną dziurę , ogólnie gorsze samopoczucie.
Nie zawsze tak było, kiedyś do życia wystarczały mi 2 skibki chleba na pół dnia
Tak jak kiedyś wystarczało mi "jedzenie dla królika" tak dzisiaj pożeram wszystko co tylko można
Co powinienem zrobić ?
Chciałbym przytyć przez te wakacje przynajmniej 5-6kg i później utrzymać jakoś tą wagę. Nie ważne czy będzie to tłuszcz czy mięśnie.
Użytkownik husler edytował ten post 26 czerwiec 2008 - 15:27
Pomoc












