Otóż wyeliminowałam już dawno temu nie służące mi (w drodze obserwacji) produkty takie jak jabłka, mleko, jasne piwo, fasola, groch, kukurydza, kapusta, kiszone ogórki, słonecznik, guma do żucia itd. Mimo to, nadal borykam się z gazami, co nie ułatwia mi życia [noc u chłopaka czy jedzenie poza domem to koszmar]. Nie odżywiam się "syfiastym żarciem" (przy okazji : mięso wyeliminowałam także prawie do zera) wypróżniam się 3-4 razy dziennie, więc nic we mnie nie zalega. Bąki są naprawdę przeróżniaste
Czy wie ktoś, co mi dolega? A właściwie jak sobie z tym radzić? Przszukiwałam już sobie co nieco internet w tej kwestii ale odpowiedzi są jakieś takie nijakie i nic mi nie pomogły
Pomoc











